Reklama

Rynek akcyjny nie dyskontuje ryzyk widocznych na horyzoncie

Mimo fiaska włoskiego referendum i związanym z nim czynników ryzyka dla europejskiej gospodarki, sytuacja na rynku akcyjnym pozostaje nad wyraz dobra.

Amerykańska giełda znajduje się na historycznych szczytach, a kontrakt terminowy na niemieckiego DAXa wybija się z trwającej od lipca konsolidacji i notowany jest na najwyższych poziomach w tym roku, z których to droga w kierunku 11000 pkt. jest otwarta. Co zaskakujące, we wtorek w Europie najmocniej zyskiwała giełda we Włoszech. Miało to miejsce mimo plotek o możliwości przeprowadzenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych już na początku 2017 roku, które to odbiły się już na notowanych wspólnej waluty i przełożyły się na spadek pary EURUSD w kierunku poziomu 1.07. Taki rozwój wydarzeń we Włoszech najprawdopodobniej oznaczałoby przejecie władzy przez Ruch 5 Gwiazd, co z kolei mogłoby prowadzić do wzrostu rentowności włoskich obligacji i coraz większych napięć wewnątrz strefy euro. Aktywa uważane za bardziej ryzykowne - jak akcje - czy te zaliczane do bezpiecznych przystani - jak złoto - nie wydają się absolutnie tego ryzyka dyskontować. Czynnikiem, który może wyhamować hossę na rynku akcyjnym, mogłoby być nieoczekiwane ograniczenie programu skupu aktywów przez EBC na jutrzejszym posiedzeniu.

Reklama

W trakcie sesji azjatyckiej opublikowane zostały zdecydowanie słabsze od prognoz dane na temat wzrostu gospodarczego w Australii, zgodnie z którymi dynamika PKB wyniosła w III kw. zaledwie 1.8% r/r wobec 3.3% r/r w II kw. i oczekiwanego przez rynek spowolnienia do 2.5% r/r. Dane te były spójne ze wczorajszym komunikatem po posiedzeniu Banku Rezerwy Australii, który wskazywał na ryzyko spowolnienia gospodarczego w końcówce roku i w umiarkowanym stopniu osłabiły dolara australijskiego. Prognozy RBA na 2017 rok zakładają już jednak przyspieszenie dynamiki PKB.

Decyzję ws. wysokości stóp procentowych będzie podejmował w dniu dzisiejszym Bank Kanady, po którym - tak jak w przypadku RBA - szeroko oczekiwana jest stabilizacja kosztu pieniądza. Ostatnie dane z kanadyjskiej gospodarki nie są najgorsze, zatem nie ma mocnych argumentów przemawiających za złagodzeniem stanowiska tamtejszych władz monetarnych, które jednak uderzały w gołębie tony w ostatnim czasie i jeśli podtrzymają swoje stanowisko może być to czynnik oddziałujący w kierunku przeceny dolara kanadyjskiego, szczególnie gdyby mająca miejsce od początku tygodnia przecena na rynku ropy naftowej była dalej kontynuowana. Ropa WTI po dotarciu do 52 USD za baryłkę zawróciła w kierunku 50 USD. Ze względu na trwające negocjacje producentów ropy i pojawiające się ciągnę zapewnienia dotyczące chęci znormalizowania sytuacji na rynku, spadek poniżej 49 USD wydaje się mało prawdopodobny w dalszej części tygodnia (szczególnie, gdy uwzględni się małą awersją do ryzyka obserwowaną na rynkach finansowych). W sobotę w Wiedniu odbędą się rozmowy krajów zrzeszonych w ramach OPEC oraz pozostających po za nim.

W dniu wczorajszym złoty zaczął zyskiwać na wartości. Trudno przypisywać to jednak ostatniej podwyżce perspektywy polskiego ratingu przez agencję S&P gdyż wraz ze złotym zyskiwały inne waluty regionu, zatem czynnikiem decydującym była poprawa sentymentu do walut z rynków wschodzących. Dzisiejsza decyzja RPP oraz konferencja po posiedzeniu nie będą miały większego wpływu na notowania polskiej waluty, która znajduje się pod wypływem czynników globalnych. Prezes NBP Adam Glapiński zapewne będzie utrzymywał swoje optymistyczne nastawienie do gospodarki w 2017 roku, opierające się głównie na ożywieniu inwestycji.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »