Reklama

Rynek czeka na słabsze dane

Dotychczasowe komentarze jakie pojawiły się ze strony przedstawicieli Fed wskazywały, że dużą wagę w określeniu terminu rozpoczęcia normalizacji polityki monetarnej będą miały sierpniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. W lipcu bowiem odczyt zdecydowanie przebił medianę prognoz rynkowych i wskazywał na wykreowanie blisko miliona miejsc pracy.

Jastrzębio nastawieni członkowie FOMC sugerowali, że powtórka w kolejnym miesiącu tak wysokiego odczytu powinna skłaniać do ograniczenia tempa aktywów już we wrześniu. O ile zagrożenia związane z rozprzestrzenianiem się wariantu delta zmniejszają szanse takiego scenariusza, to jednak wysoki odczyt zapewne skłaniałby do szybszych niż późniejszych decyzji, co przekładałoby się na aprecjację dolara, pogorszenie sentymentu na rynku akcyjnym i spadki na rynku złota.

Rynek spodziewa się, że sierpniowe dane pokażą już negatywny wpływ wzrostu zachorowań i niższe tempo kreacji nowych miejsc pracy. Na to wskazywał już środowy raport ADP, który sugerował tylko 374 tys. Dodatkowo spadł subindeksu zatrudnienia ISM dla sektora przemysłowego poniżej granicznej wartości 50 pkt. Z drugiej jednak strony wczorajsze dane o liczbie nowych bezrobotnych wskazały na zejście do nowych popandemicznych minimów, zatem opublikowane dotychczas dane z rynku pracy nie dają jednoznacznego obrazu, a odczyt może przynieść spore zaskoczenie. To z kolei może stać się źródłem podwyższonej zmienności w końcówce tygodnia, w którym na rynku panowała atmosfera wyczekiwania na dzisiejsze dane.

Reklama

Raphael Bostic szef oddziału Fed w Atlancie oznajmił wczoraj, że Komitet będzie pozwalał gospodarce wchodzić na coraz wyższe obroty dopóki inflacja nie stanie się prawdziwym zagrożeniem. Fed cały czas podkreśla, że bieżący jej 5 proc. poziom jest tylko przejściowy, a prognozy wskazują na powrót do 2 proc. w perspektywie przyszłego roku.

Oczekiwania na słabszy odczyt przeceniają dolara, a kurs EURUSD zmierza w kierunku 1.19. Gdyby dzisiejszy raport NFP okazał się zbliżony do środowego ADP wówczas mogłoby to otworzyć drogę nawet w kierunku 1.20. Przecena USD pociągnęłaby automatycznie w górę również notowania złota. Gdyby jednak dane nieoczekiwanie zaskoczyły po wyższej stronie reakcja rynkowa byłaby dokładnie odwrotna. W gronie G10 cały czas zaległości nadrabiają waluty antypodów. Na słabości dolara wyraźnie zyskuje zarówno dolar australijski jak i nowozelandzki. Wysoko pozostają również notowania ropy, które mimo ryzyk związanych z rozprzestrzenianiem się wariantu delta dobijają do 70 USD za baryłkę WTI.

Rafał Sadoch, zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »