Reklama

Rynek dalej czeka na wynik głosowania w Kongresie

Choć rynek wczoraj dość nerwowo odbierał doniesienia na temat rozmów pomiędzy Donaldem Trumpem, a Partią Republikańską, to jednak przełożenie na dziś głosowania ws. ustawy o służbie zdrowia w amerykańskim Kongresie nie przyczyniło się do pogorszenia rynkowego sentymentu, a amerykańska waluta dalej próbuje odrabiać ostatnie straty. Najsłabszą wśród walut G10 jest dziś dolar nowozelandzki tracący po publikacji danych na temat nowych kredytów hipotecznych, które w lutym spadły o 15 proc.

Słaby jest również japoński jen, co jest wynikiem skupu obligacji przez Bank Japonii oraz gołębich komentarzy prezesa Kurody, który zapewniał, że BoJ będzie utrzymywał luźną politykę monetarna i nie zamierza jej zacieśniać w sytuacji gdy robią to inne banki centralne. Wyraźnie traci również wobec dolara funt brytyjski, co jest związane ze słowami Vlieghea z Banku Anglii, który ostudził nieco oczekiwania na podwyżki stóp procentowych zwracając uwagę, że wyższe odczyty inflacji nie muszą się przełożyć na podwyżkę kosztu pieniądza. Pisząc o dolarze warto dodać, że umiarkowane wsparcie jego notowaniom zapewnił Robert Kaplan z oddziału FED w Dallas, który powtórzył, że 3 podwyżki stóp procentowych w 2017 roku są obecnie scenariuszem bazowym.

Reklama

Przełożenie na dziś głosowania dotyczącego zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych daje amerykańskiemu prezydentowi dodatkowy czas na zebranie wystarczającej liczby głosów i przekonanie sceptycznie nastawionych kongresmenów. Od cofnięcia Obamacare Trump uzależnił bowiem dalsze reformy sytemu podatkowego, zatem jest to dla nowej administracji niezwykle istotna kwestia i raczej nie należy się spodziewać, aby Trump łatwo odpuścił. Jeśli nie uzyskałby on wystarczającego poparcia w Izbie Reprezentantów mogłoby dojść od silniejszego cofnięcia na rynku akcyjnym, gdyż pod dużym znakiem zapytania stanęłyby dalsze reformy gospodarcze, co jednak nie jest scenariuszem bazowym. W dniu dzisiejszym notowania kontraktu terminowego na S&P 500 pozostają stabilne poniżej poziomu 2350, a niemiecki DAX powoli oddala się od granicy 12000 pkt. Zakładając osiągnięcie porozumienia w Kongresie wejście na nowe maksima wydaje się całkiem możliwe.

Oprócz wyników głosowania w amerykańskim Kongresie, które są zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem dzisiejszego dnia, istotne będą publikacje wstępnych danych PMI za marzec, które przybliżą stan koniunktury gospodarczej w końcówce I kw. w największych gospodarkach. Zdążyliśmy już poznać dane z Francji i Niemiec, które w obydwu przypadkach przebiły oczekiwania rynkowe i wskazały na zdecydowane przyspieszenie tempa poprawy koniunktury zarówno w sektorze usługowym, jak i przemysłowym. Obecnie aktywność dwóch największych gospodarek Eurolandu jest najwyższa od 70-miesięcy. Dane są pozytywne dla notowań wspólnej waluty oraz europejskich parkietów.

Rafał Sadoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »