Reklama

Rynek długu dyktuje warunki

Od początku dzisiejszej sesji europejskiej można było obserwować odwrót inwestorów od bardziej ryzykownych aktywów.

Otwarcie w czerwieni europejskich parkietów oraz spadki eurodolara na nowe minima potwierdzały, że dzisiejszy sentyment nie sprzyjał inwestowaniu w bardziej ryzykowne aktywa. Gorącą atmosferę dodatkowo podgrzewała sytuacja na rynku długu, która dyktowała dziś warunki pozostałym rynkom. Rosnące rentowności hiszpańskich i włoskich 10 letnich obligacji podnosiły obawy o zdolność do obsługi kosztów finansowania się tych dwóch państw. Z drugiej zaś strony drożejące niemieckie papiery dłużne potwierdzały ucieczkę kapitału do bezpiecznych przystani. Na rozluźnienie napiętej sytuacji pozwoliła dopiero informacja o tym, że Komisja Europejska opowiada się za utworzeniem unii bankowej oraz za wsparciem banków ze Strefy Euro poprzez fundusz ESM. Wywołany tym pozytywny efekt, który wyciągnął kurs pary EUR/USD powyżej poziom 1,2450 szybko się ulotnił. Były to bowiem tylko luźne propozycje bez żadnej gwarancji ich urzeczywistnienia. Dlatego też stronie podażowej nie zabrakło dużo czasu by ponownie zepchnąć notowania bardziej ryzykownych aktywów na nowe minima. W drugiej części sesji strona popytowa próbowała walczyć o zahamowanie naporu sprzedających. Jednak informacje napływające z Grecji o tym, że partia SYRIZA może w wyborach osiągnąć poziom 30 proc. poparcia szybko zmniejszyło morale byków. Widać zatem, że niepewność w tym temacie będzie ciążyć rynkom do samych wyborów. Więcej szans dla wspólnej waluty dała dopiero publikacja indeksu podpisanych umów kupna domów w USA, który spadł o 5,5 proc. m/m. Oczekiwano wzrostu w wysokości 0,1 proc. m/m. Nie najlepsza sytuacja na rynku nieruchomości osłabiła dzisiejszą silę dolara, jednak słabe euro nie potrafiło tego wykorzystać.

Reklama

- - - - -

Słabe nastroje panujące na szerokim rynku doprowadziły dziś do mocnej przeceny rodzimej waluty. O godzinie 16:30 złoty tracił do dolara prawie 1,3 proc. natomiast względem euro osłabienie sięgnęło 0,75 proc. Od samego rana sytuacja na krajowym rynku nie wyglądała najlepiej. Początkowy spokój szybko został zaburzony spadkami na giełdach, eurodolarze oraz rosnącymi rentownościami dłużnych papierów wartościowych. Wzrosty par złotowych bez większych problemów pokonywały kolejne poziomy oporu. Na chwilę odreagowania pozwoliły informacje płynące ze strony Komisji Europejskiej. Jednak podobnie jak w przypadku innych mniej pewnych aktywów pozytywny efekt szybko wyparował, a ceny zagranicznych walut powróciły na wyższe poziomy. Przyspieszenie przeceny nastąpiło wraz z dołączeniem kapitału amerykańskiego. Wtedy to para USD/PLN sięgnęła tegorocznych szczytów ze stycznia, zaś euro podrożało do poziomu 4,40 zł.

Michał Mąkosa

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »