Reklama

Rynek kupił obietnicę EBC

Czwartkowa konferencja szefa Europejskiego Banku Centralnego nadmuchała balon spekulacji i oczekiwań wobec czerwcowego posiedzenia władz banku, ale przyszłe działania EBC mniej zależą od złożonych obietnic a więcej o publikowanych danych makro.

W minionym tygodniu na rynku walutowym nie było ważniejszego wydarzenia niż konferencja szefa Europejskiego Banku Centralnego, na którym padło zdanie o gotowości EBC do działania w czerwcu. Tylko patrząc po reakcji eurodolara, który od czwartkowej konferencji do finału tygodnia oddał 2,5 figury, można wyrobić sobie zdanie o skali oczekiwań, jakie rynek zbudował na w sumie dość grząskim gruncie. W istocie euro osłabiło się mocno na wielu parach,co wskazuje, iż rynek jest właściwie pewny jakiejś formy łagodzenia polityki monetarnej w strefie euro na czerwcowym posiedzeniu władz EBC. Jeśli jednak spojrzeć na sam komunikat EBC, to niewiele jest tam wskazówek, co do kształtu działań, jakie podejmie bank. W istocie, mimo przeceny euro na rynku aż roi się od spekulacji, co właściwie może zrobić EBC a nie brakuje również głosów, iż reakcja jest skrajnie przesadzona.

Reklama

Przyjmując jednak za dobrą monetę rynkowe interpretacje, wśród których są również tezy, iż brak zmiany w polityce EBC zniszczy wiarygodność banku, można spróbować przyjrzeć się karnetowi możliwości, jakimi dysponuje EBC. Bez wątpienia największe oczekiwania pojawiły się wobec obniżki stóp procentowych. Problem w tym, iż stopy EBC są już na taki niskim poziomie - podstawowa wynosi 0,25 procent - iż naprawdę mocne cięcie do 0 procent odebrałoby bankowi kluczowe narzędzie w sterowaniu ceną kredytu. Oczywiście bank może zdecydować się na obniżkę o 10 punktów bazowych i zredukować główną stopę do 0,15 procent, ale takie działanie raczej nie zmieniłoby szczególnie mocno układu sił na rynku kredytowym. W istocie zadanie EBC sprowadza się dziś nie tylko do podniesienia inflacji, ale zwalczenia zagrożenia deflacją a na tym polu narzędzia w postaci cięcia i tak niskich stóp procentowych uznaje się za mało skuteczne. Niestety standardowe narzędzia, jakimi dysponują banki centralne są skuteczne w działaniach antyinflacyjnych a nie proinflacyjnych.

Dlatego, mimo gremialnego oczekiwania, iż EBC zetnie w czerwcu podstawową stopę procentową, ważniejsze będą - jeśli będą miały miejsce, co nie jest pewne - raczej niestandardowe działania, po które może sięgnąć bank. Zasadnym wydaje się założenie, iż EBC może sięgnąć po negatywną stopę depozytową. Z innych narzędzi dostępnych, które przerabiano już w przeszłości w EBC lub innych bankach centralnych, są funding for lending, nowe wersje LTRO czy SMP sterilization, które postuluje wielu komentatorów. Ostatni na liście wydaje się jakiś europejski odpowiednik luzowania ilościowego, który od czasów poprzedniego szefa EBC ma ma wielu przeciwników w banku i wzbudza wątpliwości natury prawnej. Nie ma jednak wątpliwości, iż rynkowe oczekiwania wobec działań EBC w połowie czerwca będą w największym stopniu kształtowane przez publikowane dane makro.

Sam szef ECB podkreślił, iż kluczowe dla działań EBC będą prognozy ekonomistów banku. Starczy kilka lepszych danych makro czy lekki wzrost inflacji, by EBC z ochotą wrócił na zajmowane od miesięcy pozycje, na których czuje się najbezpieczniej. Jeśli budować prognozę na przeszłych działaniach EBC, to zasadnym jest oczekiwanie, iż bank nie zrobi nic albo znacznie mniej niż chcą tego komentatorzy. Brak konkretu ze strony szefa EBC zmusza to tezy, iż czerwiec może przynieść kosmetyczną zmianę w cenie kredytu i kolejną mglistą zapowiedź o gotowości działania w przyszłości. Dlatego warto ostrożnie budować dalsze prognozy osłabienia euro na bazie oczekiwań wobec Europejskiego Banku Centralnego. Mario Draghi udowodnił już, iż EBC pod jego przewodnictwem potrafi sięgnąć po duże działa, ale dopiero wtedy, gdy zagrożona jest idea unii walutowej.

Słabsze euro dobre dla akcji w Europie

Dynamiczne osłabienie euro po czwartkowej wypowiedzi szefa EBC przypomina, iż najszybszymi beneficjentami zmian w polityce Europejskiego Banku Centralnego będą europejscy eksporterzy.

Zakończony tydzień na rynkach akcji nie zapisze się w historii jako szczególnie emocjonujący, Na Wall Street pojawił się znany z poprzednich tygodni schemat, w którym kapitał przepływał z sektora technologicznego w stronę spółek o dużej kapitalizacji. W efekcie DJIA zanotował zwyżkę przy mocnym spadku Nasdaqa Composite. Europa pozostała zawieszona pomiędzy korelacją z Wall Street a ukraińskimi strachami, ale większość ważnych indeksów zdołała jednak zanotować zwyżki. W Azji stale obecne były obawy o kondycję chińskiej gospodarki, ale częścią obrazu były również świąteczne przerwy. W efekcie na większości giełd do rangi wydarzenia urasta czwartkowa deklaracja lub - ostrożniej mówiąc - sugestia szefa Europejskiego Banku Centralnego o gotowości do działania na kolejnym posiedzeniu władz banku. Mimo braku zgody, co do kształtu przyszłych działań EBC a nawet wątpliwości, czy jakieś działania będą miały miejsce, trudno nie odnotować ruchu na rynku walutowym w postaci dynamicznego osłabienia wspólnej waluty. Z punktu widzenia rynków akcji to właśnie dalsze osłabienie euro wydaje się najciekawsze w bliskiej perspektywie.

W istocie jakikolwiek ruch EBC, jak większość działań banków centralnych, znajdzie odzwierciedlenie w gospodarce dopiero w dalszej przeszłości. Naprawdę obniżenie ceny kredytu, wymuszanie akcji kredytowej, poprawienie płynności czy ożywienie inflacji mogą zmaterializować się efektami gospodarczymi za kilka miesięcy. Jednak potencjalne osłabienie euro będzie miało relatywnie szybki wpływ na kondycję europejskich eksporterów, którzy w ostatnim czasie zmagali się nie tylko z zadyszką na ścieżce ożywienia, ale również z niekorzystnymi dla nich kursami walut. Drugu z rzędu spadek niemieckiego eksportu przy niskiej inflacji w Niemczech są jednoznacznymi sygnałami, iż jeden z największych eksporterów na świecie i silnik gospodarczy Eurolandu zaczyna odczuwać efekty wysokiej wartości euro oraz polityki banku centralnego, który zdaje się być ostatnim wielkim bankiem przymykającym oko na szkodliwą siłę waluty. Dlatego przy dobrym ułożeniu się zmiennych nowe w działaniach EBC powinny szybko znaleźć odzwierciedlenie w wynikach europejskich eksporterów. Jeśli jeszcze uda się opanować zapędy Rosji na wschodzie Ukrainy a dane z USA będą przybliżały pierwszą podwyżkę ceny kredytu, to wielcy europejscy eksporterzy będą pierwszymi beneficjentami nowego układu na rynku walutowym.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »