Reklama

Rynek liczy podwyżki

Po raz pierwszy od 2007 roku rynek tak poważnie i tak powszechnie spodziewa się podwyżek stóp procentowych, już nie tylko w krajach rozwijających się, ale na całym świecie. Banki centralne w Europie postrzegane są jako bardziej jastrzębie, a to służy notowaniom euro i funta. Największe wahania spośród głównych walut miały jednak nieco inne podłoże - dolar kanadyjski zyskiwał na drożejącej ropie, zaś dolar nowozelandzki tracił po trzęsieniu ziemi.

Po raz pierwszy od 2007 roku rynek tak poważnie i tak powszechnie spodziewa się podwyżek stóp procentowych, już nie tylko w krajach rozwijających się, ale na całym świecie. Banki centralne w Europie postrzegane są jako bardziej jastrzębie, a to służy notowaniom euro i funta. Największe wahania spośród głównych walut miały jednak nieco inne podłoże - dolar kanadyjski zyskiwał na drożejącej ropie, zaś dolar nowozelandzki tracił po trzęsieniu ziemi.

EURUSD - trzy podwyżki jeszcze w tym roku?

Rosnąca inflacja w strefie euro i dobra koniunktura w północnej części strefy to argumenty za zacieśnieniem monetarnym. Ryzyko to stagnacja gospodarcza krajów południa, gdzie rosnące ceny surowców dodatkowo pogarszają perspektywy ożywienia gospodarczego. Na ten moment roczny CPI w strefie przekracza nieznacznie 2 proc. i generalnie Rada Banku podkreśla, iż dalszy wzrost wskaźnika powinien być przejściowy. Jednocześnie jednak kilku członków Rady, włącznie z Trichetem wyrażało obawy, iż dłuższy okres inflacji powyżej celu mógłby być przyczyną wzrostu oczekiwań inflacyjnych.

Reklama

Tymczasem odnotowany w lutym silny wzrost cen ropy oznacza, iż roczny CPI wzrośnie silniej i na dłużej. Tu pojawia się problem nie tylko oczekiwań inflacyjnych, ale mandatu EBC, który w tej sytuacji staje się kłopotliwy. Rada jest bowiem zobowiązana do utrzymania rocznego CPI poniżej 2 proc. i rynek oczekuje, że może być skłonna do wypełnienia tego zobowiązania pomimo ciągle delikatnych fundamentów ożywienia w strefie i zagrożenia (ze strony wyższych stóp) dla krajów PIIGS.

Jastrzębie nastawienie EBC nie musi oznaczać, iż umocnienie euro będzie kontynuowane. Rynek wycenia bowiem już trzy podwyżki stóp w tym roku, podczas gdy maksymalnie jedną w USA i podczas gdy konsensus wśród ekonomistów zakłada jedną podwyżkę w strefie i żadnej w USA(!). Wiele wyjaśni konferencja po posiedzeniu EBC (czwartek, 3 marca) i kolejny raport z amerykańskiego rynku pracy (piątek, 4 marca). Jednak na ten moment wydaje się, iż tylko wyraźna sugestia ze strony Tricheta, iż stopy wzrosną jeszcze w tym półroczu mogłaby dodatkowo umocnić euro. W przeciwnym razie, fundamentalnie ryzyka będą po stronie spadków na EURUSD (zwłaszcza, że zakończenie tematu podwyżek stóp w strefie może zwrócić uwagę inwestorów ponownie na kryzys zadłużenia).

Z punktu widzenia analizy technicznej obserwujemy trzecią białą świecę na interwale miesięcznym, jednakże warto zwrócić uwagę, iż jej kształt przypomina formację wisielca (duży dolny cień i stosunkowo mały korpus u góry). Dodatkowo notowania zbliżają się do istotnej linii trendu poprowadzonej po wierzchołkach z grudnia 2009 i listopada 2010 roku (linia czerwona). Opór przez nią wyznaczony, dla obecnej świecy miesięcznej, znajduje się przy poziomie 1,3980.

Jednakże aby formacja wisielca została potwierdzona musi zostać wyłamane jej minimum 1,3430 oraz linia trendu poprowadzona po minimach. Dopiero wtedy będzie mogła rozpocząć się realizacja dalszej części potencjalnej struktury klina z minimalnym celem przy poziomie 1,2870.

Powyższy scenariusz zdaje się być bardziej prawdopodobny, natomiast alternatywnie rozważając dalszy wzrost eurodolara, po pokonaniu poziomu 1,3860 oraz 1,3980 kurs będzie miał otwartą drogę do szczytu 1,4280.

Na wykresie dziennym notowania wciąż pozostają wewnątrz średnioterminowego zielonego kanału wzrostowego, którego dolne ograniczenie już raz zostało przetestowane i wybronione 22 lutego.

Jeśli byki zachowają dotychczasową dynamikę wzrostów i pozostaną nad tą linią, kurs powinien zmierzać do wspomnianego poziomu 1,3980. Istotny opór znajduje się również 60 pipsów wyżej w rejonie 1,4040 ponieważ tam wypada ekspansja 61,8 proc. Realizacja tego scenariusza wymaga przełamania tegorocznego maksimum 1,3860.

Dopiero pokonanie dolnego ograniczenia wspomnianego kanału zmieni techniczny obraz tej pary walutowej co będzie mogło przyczynić się do realizacji scenariusza opisanego przy pomocy wykresu miesięcznego.

GBPUSD - podwyżka najpóźniej w maju

W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda podobnie jak w strefie, z tą różnicą, że CPI (ze względu na podwyżkę VAT) to nie nieco ponad 2 proc., a okrągłe 4 proc. z perspektywą dalszego wzrostu. Również w tym przypadku problemem jest mandat Banku Anglii (cel inflacyjny) w konfrontacji z niepewnymi fundamentami (z jednej strony silne wskaźniki aktywności, ale z drugiej fatalny PKB w czwartym kwartale). Podobnie jak w przypadku euro, rynek zdyskontował już trzy podwyżki stóp w tym roku (tu nawet z nawiązką) i trudno na ten moment wyobrazić sobie, aby Bank Anglii mógł podnosić stopy jeszcze silniej. W tej sytuacji przestrzeń do umocnienia funta wydaje się ograniczona. W odróżnieniu do euro, szansa na podwyżkę w najbliższych miesiącach wydaje się jednak spora (w lutym 3 członków 9 osobowej Rady głosowało za takim ruchem no i Bank Anglii nie ma problemu krajów PIIGS), a to może sprawiać, iż do czasu pierwszej podwyżki nastroje rynkowe mogą sprzyjać brytyjskiej walucie (zakładając brak przełomu w oczekiwaniach wobec ruchów Fed).

Spoglądając na wykres o skali tygodniowej, notowania przełamały linię trendu wyrysowaną po wierzchołkach z sierpnia i listopada 2009 roku. Fakt ten sprawia, iż należy rozpatrzeć całą strukturę bardziej kompleksowo i przyjrzeć się wykresowi od początku maja 2010 roku.

Wtedy też został zapoczątkowany pierwszy etap obecnej fali umacniającej funta względem dolara oznaczonej jako (1/A). Po jej zakończeniu powstała korekta pędząca, której fala "B" wybiła poprzedni wierzchołek (dodatkowo składa się ona z trzech mniejszych podfal "abc"), a następnie ostatnia fala spadkowa "C" kończąc falę rzędu wyższego oznaczoną jako (2/B).

Aktualnie zatem powinna powstawać fala trzecia bądź też fala C z pierwszym istotnym oporem w rejonie ekspansji 61,8 proc. w rejonie 1,6440. Na tę chwilę, ponieważ dynamika wzrostów nie jest zbyt duża, można by skłaniać się ku wariantowi z falą "C", a nie falą "3", oznaczałoby to, iż po przełamaniu zielonej linii trendu będzie można spodziewać się spadków przynajmniej do dołka 1,5350.

USDCAD - najniżej od ponad 3 lat

O ile rosnące ceny ropy podniosły oczekiwania na podwyżkę w strefie i na Wyspach, ich przełożenie jest jeszcze bardziej wyraźne na oczekiwania wobec ruchów Banku Kanady. Kanadyjska gospodarka radzi sobie lepiej niż europejskie (i niż amerykańska), proces zacieśniania został tam rozpoczęty w ubiegłym roku, a droższa ropa oznacza nie tylko potencjalną presję cenową, ale też korzyść - Kanada jest nie tylko istotnym producentem tego surowca, ale także znaczącym eksporterem netto. W tej sytuacji, dalsze ewentualne wzrosty ceny ropy będą wspierać notowania CAD, nie tylko bezpośrednio, ale również właśnie przez kanał oczekiwań na podwyżki stóp Banku Kanady.

Na wykresie charakterystycznym zjawiskiem jest brak dużej dynamiki spadków natomiast są one bardzo systematyczne i konsekwentnie dolar kanadyjski umacnia się względem amerykańskiego. Chcąc wyznaczyć możliwe poziomy docelowe dla aktualnego ruchu należałoby się oprzeć na pierwszej czytelnej korekcie, która wystąpiła w drugiej połowie 2010 roku (abc), gdyż od tego miejsca można wyrysować zarówno kanał trendowy jak i ekspansję Fibonacci'ego.

Pierwsze wsparcie powinno być zatem niedługo testowane, gdyż jest nim dolne ograniczenie kanału spadkowego i jeśli byki go nie wybronią, wtedy też dynamika spadków może się zwiększyć doprowadzając kurs do ekspansji 161,8 proc. w rejonie 0,9510. Również w tym miejscu znajduje się ostatnie z głównych zniesień Fibonacci'ego 88,6 proc. Połączenie tych dwóch poziomów wyznaczać powinno silną strefę wsparcia chroniącą popyt przed testem historycznego minimum 0,9060.

Zanegowaniem opisanego scenariusza spadkowego będzie mogło nastąpić dopiero w momencie przekroczenia dołka 1,0137co potencjalnie powinno przyczynić się do powstania większej korekty bądź nawet odwrócenia trendu.

EURPLN - stopy rosną nie tylko w Polsce

Pierwsze dwa miesiące roku przyniosły wyraźny wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w Polsce. Złoty zyskiwał jednak tylko w styczniu, podczas gdy już w lutym tracił. W styczniu bowiem zmiana retoryki RPP była dla rynku zaskoczeniem, a czynniki globalne były sprzyjające. Ten drugi element w lutym oddziaływał już jednak w drugą stronę.

W przypadku złotego, waluty rynków wschodzących, kanały oddziaływania globalnych wydarzeń na kurs waluty są nieco inne niż w przypadku głównych walut. Wzrost cen ropy jest co prawda w polskich warunkach kolejnym argumentem za podwyżką, ale jednocześnie jest też czynnikiem ryzyka dla rynków akcji i może prowadzić do wzrostu awersji do ryzyka, czego rezultatem jest przecena złotego. Ponadto odnotowaliśmy, iż potencjał do umocnienia euro ze względu na oczekiwania podwyżek stóp ze strony EBC jest już ograniczony, a ewentualna przecena euro byłaby również dla złotego niekorzystna. Z tego względu w perspektywie najbliższych tygodni ryzyka osłabienia złotego przeważają nad szansami na jego umocnienie.

W dłuższym okresie kombinacja ożywienia gospodarczego i podwyżek stóp powinna zaowocować umocnieniem złotego, szczególnie po ustaniu zamieszek w Afryce i na Bliskim Wsch. i po normalizacji na rynku ropy. Jednak jeśli stopy procentowe będą rosnąć również na rynkach rozwiniętych (szczególnie w USA), nawet 4 podwyżki (wyceniane obecnie przez rynek) w tym roku nie przełożą się na istotne umocnienie polskiej waluty.

Spoglądając na całokształt wykresu, również można by skłaniać się nad scenariuszem pro wzrostowym, ponieważ już wcześniej zostało wybronione dno przy poziomie 3,8300 co świadczy o wyczerpaniu siły podaży i umocnienie EUR względem PLN do poziomu 4,0300 jest realne. Przy tym poziomie znajduje się również górne ograniczenie kluczowego zielonego kanału spadkowego. Natomiast w przypadku jego pokonania, otworzyłaby się droga do wzrostów nawet w rejon 4,10 zł za euro.

Pro wzrostowy scenariusz zostanie zanegowany dopiero w momencie przełamania wspomnianej silnego wsparcia 3,8300.

dr Przemysław Kwiecień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »