Reklama

Rynek walutowy: SNB "grozi palcem"

Środa na krajowym rynku nie przyniosła większych zmian w układzie sił par walutowych pomimo, że przez pierwsze godziny handlu złoty ulegał jeszcze silnej wyprzedaży. Niedługo po otwarciu dnia kurs EUR/PLN wzrósł do ponad 4,215. Do wyprzedaży naszej waluty przyczyniły się zapewne gorsze nastroje na EM po tym jak Australia opublikowała zaskakująco słabe dane.

Spadek indeksu nastrojów konsumentów we wrześniu do -4,6 proc. z +3,8 proc. odnotowanych miesiąc wcześniej wyraźnie wskazuje, że Australijczycy obawiają się pogarszającej się sytuacji w Chinach (najważniejszego partnera handlowego Canberry). Ostatnie dane dot. m.in. PMI (spadek do 50,2 pkt) i wyniku w imporcie (spadek o 2,4 proc.) uwidoczniły mocno wyhamowujący popyt wewnętrzny w gospodarce Państwa Środka.

O obawach związanych z kondycją chińskiej gospodarki świadczą też spadające w ostatnim czasie cenny surowców, w tym rudy żelaza (kluczowej pozycji w bilansie wzajemnej wymiany handlowej Australii i Chin), ale też cynku, niklu, czy złota. W reakcji na publikację indeksu dolar australijski wyraźnie osłabił się względem głównych walut świata. Dane te zdecydowanie kontrastują z ostatnio mniej gołębią retoryką prezesa RBA i przede wszystkim z dotychczasowym mocnym nastawieniem inwestorów do AUD.

Reklama

Po części presję na złotego wciąż wywierał też wynik analiz poniedziałkowego raportu Fed dot. kształtu polityki monetarnej USA w kolejnym roku (niedoszacowanie przez rynek wskazówek FOMC). Część inwestorów zwracała też uwagę, że choć na Ukrainie utrzymuje się relatywny spokój, to w tym tygodniu kraje UE formalnie przyjęły nowe sankcje wobec Rosji i nie zawahają się ich wprowadzić, jeśli tylko zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy zostałoby przerwane. Nałożone do tej pory ograniczenia w handlu w związku z kryzysem rosyjsko-ukraińskim już mocno dały we znaki polskim przedsiębiorcom. Jak podał GUS eksport do Rosji w okresie styczeń-lipiec spadł o 10,5 proc. r/r, a na Ukrainę o 26,5 proc. r/r.

Jednocześnie rośnie też obawa, że Niemcy (nasz najważniejszy partner handlowy - pomiędzy styczniem a lipcem br. nasz eksport za Odrę stanowił 25,8 proc. całego eksportu Polski) zacznie ograniczać skalę zakupów polskich towarów i usług. Z ostatnich danych niemieckiego Urzędu Statystycznego wynika, że w lipcu tego roku niemiecki eksport osiągnął rekordową wartość 101 mld euro i był o 8,5 proc. wyższy niż przed rokiem. Wobec czerwca zwyżka wyniosła zaś 4,7 proc. Z kolei import wyniósł w tym czasie 77,6 mld euro, co oznacza, że w ujęciu rocznym zwiększył się o 1,0 proc., jednakże licząc miesiąc do miesiąca spadł o 1,8 proc. Choć dane składowe niemieckiego importu na razie nie potwierdzają obaw związanych z zagrożeniem spadkiem polskiego eksportu do Niemiec, to jak zaznaczają ekonomiści wkrótce mogą się one jednak zmaterializować.

Przecena złotego zakończyła się jednak dość szybko, bo jeszcze przed południem sesji środowej. Niewykluczone, że walucie naszej pomogły informacje o wycofaniu większości wojsk rosyjskich z terenu Ukrainy przekazane przez prezydenta P. Poroszenko oraz deklaracje E. Kopacz, kandydatki koalicji rządowej na stanowisko premiera, iż generalnie będzie kontynuować politykę nakreśloną przez D. Tuska. W środę po południu kurs EUR/PLN powrócił na niższe poziomy wyznaczając minimum dnia na 4,189.

Zapewne wsparciem dla PLN stał się też aprecjacyjny ruch na eurodolarze po publikacji lepszych od oczekiwanych danych z Francji (wzrost lipcowej produkcji przemysłowej o 0,2 proc. m/m wobec spodziewanego spadku o 0,4 proc.) i danych inflacyjnych z Grecji wskazujących, iż deflacja w Helladzie spowolniła (sierpniowa dynamika na poziomie -0,3 proc. r/r jest najniższą od marca 2013r.). Dla przypomnienia, najwyższą deflację w Grecji odnotowano w listopadzie 2013 r. kiedy to ceny konsumenckie obniżyły się o 2,9 proc. r/r. Wzrostów euro nie udało się jednak utrzymać, sesja amerykańska przyniosła odwrócenie trendu i w czwartek od rana kurs EUR/USD notowany jest lekko powyżej 1,29.

Pogorszenie nastrojów wywołały doniesienia, iż SNB rozważa wprowadzenie ujemnych stóp procentowych w przypadku, gdyby zagrożony był ustanowiony przez bank limit wymiany franka na euro na poziomie 1,20. W reakcji na te informacje kurs EUR/CHF wzrósł o ponad 0,4 proc. przełamując opór na 1,2117 (ostatnio testowany w połowie sierpnia). To pierwsza gołębia wypowiedź przedstawiciela SNB po tym jak w ubiegłym tygodniu EBC zapowiedział nadzwyczajne łagodzenie polityki pieniężnej w strefie euro, wywierając presję na wzmocnienie franka do wspólnej waluty.

Podtrzymujemy prognozę, że w najbliższych dniach kurs EUR/PLN będzie stabilizował się wokół 4,20 +/- 2-3 grosze). Dla EUR/USD wciąż otwarta pozostaje zaś droga do strefy wsparcia rozciągającej się pomiędzy 1,2745-1,2837, którą tworzą dołki z marca, maja i lipca 2013 roku. Ewentualne odbicie od ostatnich minimów nie powinno być zaś silniejsze niż do ok. 1,315.

Joanna Bachert

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »