Reklama

Rynek (znów) zignorował dane

Opublikowane wczoraj dane z amerykańskiej gospodarki rozczarowały. Nie znalazło to jednak przełożenia na rynki, gdzie obserwowaliśmy umacniającego się dolara oraz rosnące ceny akcji. Rynek nie zareagował też na lepsze dane z Japonii, mimo iż mogą one teoretycznie ograniczyć nieco zapędy BoJ. Jeśli chodzi o dane z USA, to jednak dzisiejsze publikacje będą bardziej istotne, szczególnie w kontekście oceny polityki pieniężnej.

Produkcja, NY Fed w dół, rynek nie reaguje

Rozczarowaniem okazały się nie tylko dane o PKB w strefie euro (o czym pisaliśmy już wczoraj po publikacjach z Francji i Niemiec, okazało się, iż również we Włoszech, -0,5 proc. q/q, trudno mówić o perspektywach na ożywienie), ale także USA. Produkcja była w kwietniu o 0,5 proc. w relacji do marca, w wyniku roczna dynamika spadła poniżej 2 proc. i była na poziomie zbliżonym do stycznia, kiedy to z kolei była najniższa od lutego 2010. Do tego, dane z rejonu Nowego Jorku sugerują, iż w maju nie jest lepiej. Wskaźnik nowojorskiego Fed obniżył się trzeci miesiąc z rzędu, osiągając poziom -1,4 pkt. Sytuacja w USA jest wciąż znacznie lepsza niż w Europe, ale jest jasnym, iż nie możemy mówić o specjalnie szybkim wzroście.

Reklama

Dane powinny być odebrane jako negatywne dla rynków akcji i dolara. Jest to bowiem kolejny sygnał, iż wzrost w USA w drugim kwartale spowolnił (negatywne dla cen akcji). Może też być argumentem dla gołębi w Fed, aby odsunąć ograniczanie QE3 (negatywne dla USD). Z tego punktu widzenia jednak to dzisiejsze dane będą miały większe znaczenie. Przed nami tygodniowe dane z rynku pracy (ostatnia publikacja pokazała najniższą od 5 lat liczbę wniosków o zasiłek) oraz dane o inflacji za kwiecień. Inflacja w ostatnim czasie spada, co część gołębi będzie chciała wykorzystać do obrony QE. Warto jednak podkreślić, iż jak na razie spadek inflacji wynika z niższych cen energii, inflacja bazowa zaś pozostaje w okolicach 2 proc.

PKB Japonii ostro w górę

Dane o wzroście w Japonii są dość zmienne i to może być argument za powściągliwością w wyciąganiu wniosków z dzisiejszej publikacji. Z tym zastrzeżeniem trudno jednak nie odnotować, iż wzrost na poziomie 0,9 proc. q/q jest imponujący (w poprzednim kwartale wyniósł on 0,3 proc., konsensus zakładał 0,7 proc.). Słaby jen z pewnością nie zaszkodził w osiągnięciu takiego rezultatu i można być niemal pewnym, iż krótkoterminowe efekty polityki BoJ będą dla Japonii pozytywne (w konsekwencji słabej waluty Japonia odbierze po prostu część wzrostu innym eksporterom). Zasadniczym pytaniem jest, czy uda się wygenerować wzrost w dłuższym terminie, ale nie odpowiemy na nie przez być może kilka kolejnych lat, dlatego też inwestorzy nie zaprzątają sobie tym głowy.

Dane powinny być pozytywnie odebrane przez jena. Oznaczają one, iż a) Bank Japonii może zaprzestać dalszego zwiększania ekspansji oraz b) japońscy inwestorzy mogą transferować środki do kraju, inwestując je na lokalnym rynku akcji (co zresztą od początku roku robią). Reakcja na parze USDJPY była jednak bardzo krótkotrwała i notowania nadal pozostają powyżej poziomu 102, nie sygnalizując zamiaru jakiejkolwiek korekty.

Inflacja w Polsce na poziomie 0,8 proc. przez dłuższą zimę

Inflacja w kwietniu wyniosła w Polsce 0,8 proc., zgodnie z naszą prognozą i nieco powyżej oczekiwań rynku. Wyższa inflacja to efekt długiej zimy, w wyniku której przesunięto wprowadzanie wiosennych kolekcji w sklepach i dopiero w kwietniu odnotowaliśmy większe wzrosty cen odzieży i obuwia. Co ciekawe, dane pokazały bardzo niewielki wzrost cen żywności, mimo iż takowy był odnotowywany na targowiskach. Spadkowi inflacji pomagały niższe ceny paliw, choć naszym zdaniem, w kwietniu w inflacji odwzorowanie znalazła tylko część obserwowanego na stacjach spadku, a to przełoży się kolejny spadek w maju. W efekcie inflacja za maj ma szansę być jeszcze niższa i prawdopodobnie najniższa w tym roku. Dane nie zmieniają istotnie perspektyw dla kolejnych ruchów RPP. Obniżka w czerwcu cały czas jest możliwa i zapewne zależeć będzie od kolejnych danych - produkcji i sprzedaży za kwiecień, a także europejskich wskaźników PMI.

Na wykresach:

WIG20 (kontrakt), D1 - kontrakt na WIG20 dotarł do kluczowej strefy oporu wyznaczonej przez poziomy 2391 i 2417 pkt., a także przez górne ograniczenie formacji klina rozszerzającego się, w ramach której obserwowaliśmy tegoroczny trend spadkowy; rozpoczęte pod koniec kwietnia wzrosty stanowią największy ruch w tym kierunku w tym roku i to dobry sygnał dla byków; powinny one być wspierane także przez rynki globalne, gdzie ciągle panują świetne nastroje, choć w nieco dłuższej perspektywie jest to bardziej zagrożeniem (wzrosty w USA i Europie mają coraz mniej wspólnego z fundamentami); gdyby kontrakt pokonał obecny opór wzrosty mogłyby dotrzeć powyżej poziomu 2500 pkt.; na razie jednak strefa powinna być postrzegana bardziej jako miejsce, w którym na rynek wracać mogą sprzedający .

AUDUSD, D1 - o wyjściu dołem z wielomiesięcznej konsolidacji na parze AUDUSD pisaliśmy w ubiegły piątek, wskazując, iż najpewniej oznacza to perspektywę spadku przynajmniej do 0,97214; od tego czasu sprzedający rzeczywiście zdecydowanie dominowali na AU i opisywane wsparcie jest już całkiem blisko; warto jednak odnotować, iż docelowy zasięg wybicia znajduje się pomiędzy 0,958 a 0,972; jeśli nie dojdzie do większych spadków na rynkach akcji, para AUDUSD może wykorzystać tę strefę jako wsparcie.

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: deta | danie | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »