Reklama

Rynki pod coraz większą presją

O północy wbrew oczekiwaniom nie doszło do głosowania nad planem republikańskiego spikera Johnego Boehnera w Izbie Reprezentantów. Głosowanie przełożyli sami Republikanie (decyzja zapadła około 4 rano), po tym jak okazało się, że plan ten może nie uzyskać wystarczającego wsparcia we własnej partii (grupa outsiderów, zwłaszcza z Tea Party jest coraz większa).

Nie wiadomo, kiedy do niego dojdzie - Republikanin Mike Pence zapowiedział, iż dzisiaj o godz. 16:00 odbędzie się spotkanie tej partii, które będzie mieć na celu próbę wypracowania nowego, być może kompromisowego stanowiska tego ugrupowania. To wszystko sprawia, iż na rynkach panuje coraz większa nerwowość - inwestorzy zdają sobie sprawę, iż do 2 sierpnia pozostało już naprawdę niewiele czasu.

Niemniej to, że Republikanie pod wpływem własnej opozycji, będą musieli zmienić stanowisko, paradoksalnie przybliża nas wyraźnie do osiągnięcia kompromisu z demokratyczną administracją prezydenta Baracka Obamy - i to być może już w ten weekend. Biorąc pod uwagę ostatnie sondaże społeczne, które pokazują, iż postawa Republikanów spotyka się z dużą krytyką, najpewniej nie będą oni chcieli ryzykować "politycznego blamażu"- zawsze mogą zostać "winnymi" kolejnego kryzysu gospodarczego. Dodatkowo rośnie presja ze strony wpływowych finansistów z Wall Street, aby politycy wypracowali porozumienie - tymczasem jest to w głównej mierze elektorat Republikanów.

Reklama

W dzisiejszym Financial Times możemy znaleźć dwa ciekawe artykuły. W pierwszym głos zabierają wspólnie ministrowie finansów Niemiec i Francji, którzy podkreślają, iż kluczowe jest przekonanie rynków finansowych do tego, że nowy pakiet pomocy dla Grecji może skutecznie zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu na inne kraje PIIGS. Co ciekawe padają tam też słowa o nowych kompetencjach wehikułu EFSF, który będzie wspierał instytucje finansowe, a także podejmował działania na rynkach, jeżeli będzie to konieczne (kilka dni temu Niemcy wyrażali sprzeciw w kwestii możliwości wykupu przez EFSF obligacji zagrożonych krajów na rynku wtórnym).

W osobnym tekście głos zabiera też sam minister finansów Francji - Francois Baroin stwierdza w nim, że jego kraj jest za jak najszybszym wdrożeniem założeń programu, jakie zostały przyjęte na ostatnim szczycie ws. Grecji. Niewątpliwie pośpiech jest teraz coraz bardziej wskazany. Po tym, jak wczoraj Włosi sprzedali swoje obligacje po rekordowych rentownościach, dzisiaj agencja Moody's przestrzegła Hiszpanię przed możliwością obniżenia ratingu AA2, co dzisiaj rano stało się jednym z głównych motywów spadków euro dzisiaj rano.

Dzisiaj kluczowe będą dane z USA, zwłaszcza wstępny odczyt PKB za II kwartał. Jeżeli będzie on negatywny to może umocnić dolara (zwłaszcza do europejskich walut). O tych i innych danych piszę szerzej w subiektywnym kalendarzu. Na końcu warto wspomnieć też o coraz bardziej umacniającym się jenie. Kurs USD/JPY spadł dzisiaj w okolice 77,50, co sprawia, iż potencjalna interwencja w celu osłabienia tej waluty jest coraz bliżej. Przedstawiciel władz Yukio Edano przyznał, iż kwestia kursu walutowego będzie bardzo uważnie monitorowana przez rząd.

EUR/PLN: Mocne wsparcie to okolice 4,00-4,01, a opór to okolice 4,03-4,04. Jeżeli przyjmiemy, że dane z USA będą dzisiaj słabe, a obawy o Hiszpanię będą narastać, to można spodziewać się, że naruszymy dzisiaj ostatni szczyt na 4,0280 (ze środy). Jeżeli jednak przez weekend uda się osiągnąć porozumienie w USA, to sytuacja może w poniedziałek odwrócić się o 180 stopni.

USD/PLN: Spadek EUR/USD sprawił, że USD/PLN podszedł dzisiaj rano w okolice 2,82. Wsparcie to teraz okolice 2,80 i dalej 2,78. Nie można wykluczyć,że przetestujemy dzisiaj okolice 2,83-2,84, jeżeli EUR/USD będzie dalej schodził w dół. Ciekawa sytuacja może mieć miejsce w poniedziałek, jeżeli EUR/USD poszedłby mocno w górę - to dałoby zwrot na USD/PLN o 180 stopni.

EUR/USD: Presja na spadki EUR/USD jest coraz bardziej widoczna. Teraz kluczowe będzie złamanie lokalnego wsparcia na 1,4250, co otworzyłoby drogę do testowania strefy 1,4200-1,4240. Może mieć to miejsce w sytuacji nasilających się obaw o Hiszpanię i słabych danych z USA po południu. Złamanie 1,42 może otworzyć drogę do testu 1,4100-1,4140, chociaż trudno określić, czy do tego dojdzie. Ewentualne osiągnięcie porozumienia w weekend nie musi umocnić dolara, jeżeli założymy, iż wpłynie to na spadek globalnego ryzyka.

GBP/USD: Mocne wsparcie to okolice 1,63, chociaż najpewniej dojdzie dzisiaj do ich naruszenia i testu okolic 1,6260 (dołek z 25 lipca). Naruszenie tego poziomu może już nie być takie łatwe. Lokalny opór - na dzisiaj to okolice 1,6350.

Sporządził: Marek Rogalski

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »