Reklama

Sierpniowy eksport, sierpniowy import

Import w Chinach (za sierpień) wypadł mizernie. Oto bowiem, jak podano dziś rano, obniżył się o 13,8 proc. r/r, a oczekiwano ruchu w dół tylko o 8,2 proc. Czyżby oznaczało to, że Chiny faktycznie potrzebują coraz mniej surowców? Do tego eksport spadł o 5,5 proc. r/r, choć tu akurat rezultat był minimalnie lepszy od prognozy, mówiącej o -6 proc.

O 8:00 poznamy analogiczny odczyt dla Niemiec, o 8:45 opublikowany zostanie bilans handlu zagranicznego Francji. O 11:00 czeka nas rewizja dynamiki PKB Strefy Euro za II kwartał. Prognozy to +0,3 proc. k/k oraz +1,2 proc. r/r.

Eurodolar jest na 1,1210-15, co oznacza, że faktycznie żegnamy na razie mocnego dolara i wraca temat silniejszego euro. Być może to znów odkup po carry-trade. Prawdopodobnie można też na razie odsunąć myśl o teście linii trendu zwyżkowego, wielokroć przez nas opisywanej i biegnącej mniej więcej od połowy marca.

Media podają, że w Grecji ścierają się w sondażach bardzo blisko Syriza i Nowa Demokracja - teraz przewaga jest ponoć delikatnie po stronie Syrizy. Tak czy inaczej obie partie są gotowe do realizacji zaleceń Zachodu. Co innego trzecia - Złoty Świt (mający 6,5 proc. w sondażach). W sumie można sobie wyobrazić, że Złotemu Świtowi pomaga nie tylko kryzys gospodarczy, ale i ten związany z imigrantami. Tych jest już ok. 15 - 17 tys. na samej wyspie Lesbos. Każdy rząd, który powstanie, a pewnie będzie on obejmował dwie wiodące partie, będzie musiał zmierzyć się także i z tym problemem. Swoją drogą, o ile Nowa Demokracja jest gotowa do koalicji z Syrizą, o tyle druga strona na razie odrzuca taką opcję. Wybory odbędą się 20 września.

Reklama

Na złotym

EUR/PLN jest na poziomie 4,2375, czyli cały czas w obszarze kilkunastodniowej konsolidacji. Para idzie lekko w górę. Na USD/PLN natomiast wyższy eurodolar poprawił trochę sytuację z punktu widzenia osób liczących na mocniejszego złotego. Mamy 3,7780. Pokazuje to też odwrót od szczytów w okolicach wyższych niż 3,81. Wydaje się, że złoty ma na tej parze szanse jeszcze trochę zyskać. Rentowność polskich obligacji 10-letnich jest co prawda na poziomie 2,965 proc. i delikatnie rośnie, niemniej nie wróciła jeszcze ponad 3 proc. Wsparcia w okolicach 2,875 proc. i 2,840 proc.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »