Reklama

Siła dolara znów widoczna?

Maksima z 30 października to nawet 1,1070 - a minima z 3 listopada, czyli z sesji dzisiejszej, to jak na razie ok. 1,0935. Przed godziną 18:00 wykres jest nieco wyżej, w pobliżu 1,0950. Generalnie dolar wygrywa, aczkolwiek znak zapytania w tytule naszego raportu nie jest tylko ozdobnikiem.

Tak np. dzisiejsze dane o zamówieniach (w sumie dość opóźnione, bo za wrzesień) wyglądały tak: w dobrach bez środków transportu dynamika wyniosła -0,3 proc. m/m (spodziewano się -0,4 proc., więc wynik był minimalnie lepszy), w dobrach trwałego użytku odnotowano -1,2 proc. (zgodnie z prognozą), zaś w przemyśle nastąpił spadek o 1 proc. (spodziewano się mniejszego, tylko o 0,9 proc.). Z drugiej strony, w przemyśle obniżono rezultat sierpniowy - z -1,7 proc. m/m do -2,1 proc.

Reklama

Mimo wszystko wydaje się jednak, że rynek spróbuje obstawiać mocnego dolara. Jak bardzo mocnego? Test okolic 1,09 nie będzie żadnym zaskoczeniem, próby zbijania cen do 1,08 to już większy problem, ale powinny nastąpić, jeśli tylko jutro nie rozczaruje usługowy PMI, a w piątek względnie dobrze wypadną payrollsy.

Poza tym parę słów otuchy wprowadził szef chińskiej Komisji Narodowego Rozwoju i Reform (czyli centrali planowania gospodarki) Hu Shaoshi, zapewniając, że Państwo Środka utrzyma w najbliższym pięcioleciu dynamikę PKB na poziomie średnim lub nawet wysokim. Chińska gospodarka ma ponoć mocne fundamenty. Wiadomo - cóż innego miałby powiedzieć przedstawiciel pekińskiego establishmentu? Ale mimo wszystko pojednawcze czy optymistyczne słowa oficjeli mają nierzadko dobry wpływ na rynki.

Co w Polsce?

Jak sytuacja eurodolara przekłada się na pary USD/PLN i EUR/PLN? Oczywiście na USD/PLN polski orzeł stracił, bo stracić musiał. Potwierdziły się nasze hipotezy, że z umocnieniem PLN nie będzie tak lekko, jak mogłoby się wydawać w ostatnich dniach. Obroniła się linia 3,85, a teraz mamy grubo ponad 3,88, niemal 3,8850. Z drugiej strony, zdaje się, że tutaj można rozpoznać lokalny opór, tak więc nie jest wcale powiedziane, że teraz notowania skoczą na 3,90 czy wyżej. Jutro możliwe byłoby lekkie - 1-2-groszowe - zejście na południe, co będzie zależne od danych PMI i kursu EUR/USD.

Znamienne jest zresztą, że złoty nie zyskuje jakoś rewelacyjnie na EUR/PLN mimo osłabienia euro na głównej parze. Oto mamy bowiem 4,2550, a minima dzisiejsze nie przebiły 4,24 (w sumie nie otarły się nawet o ten poziom). Linia trendu mierzona przez dołki dzienne z 21 kwietnia i 17 lipca może i jest już przegrana, ale znaczenie ma nieco niższa linia - 17 lipca, 21 - 22 września i 9 października.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »