Reklama

Słabe dane w Chinach zwiększają nadzieje na rządowe stymulacje?

Chiny: W opinii NDRC (National Development and Reform Commission), czyli Narodowej Komisji ds. Rozwoju I Reform, Chiny nie przyłączą się do wojny walutowej (w kontekście ostatnich działań Banku Japonii), gdyż zależy im na stabilizacji własnej waluty.

Tymczasem Ludowy Bank Chin ustalił dzisiaj średni kurs wymiany USDCNY na poziomie wyższym, niż w piątek (6,5539 wobec 6,5516), co jest najniższym kursem juana od 26 stycznia b.r. Kluczową publikacją makro są dzisiaj odczyty PMI. Indeks dla przemysłu liczony przez rządowych statystyków spadł w styczniu do 49,4 pkt. wobec 49,5 pkt. wcześniej (oczekiwano odbicia do 49,6 pkt.), a wyliczany dla usług zniżkował do 53,5 pkt. wobec 54,4 pkt. wcześniej. Szacunki podawane przez Markit/Caixin były jednak nieco lepsze - odnotowano wzrost do 48,4 pkt. z 48,2 pkt. przy szacunkach, co do spadku do 48,0-48,1 pkt.

Reklama

Naszym zdaniem: Rynek zwyczajowo skupia się bardziej na odczycie Caixin, przez co odbiór dzisiejszych danych jest lekko pozytywny. Odczyty są jednak słabe. Niepokój budzi zwłaszcza spadek subindeksów dla nowych zamówień do 49,5 pkt. z 50,2 pkt., czy też eksportu do 46,9 pkt. z 47,5 pkt. dla rządowego wskaźnika PMI. W przypadku wyliczeń Markit daje się z kolei zauważyć wyraźniejszy spadek subwskaźników dla rynku pracy, a także produkcji, a w komentarzu do dzisiejszych odczytów, główny ekonomista Caixin zaznacza wyraźnie, że rząd powinien podjąć aktywne działania mające na celu takie dostosowanie gospodarki, aby ta uniknęła twardego lądowania. Wracamy, zatem do spekulacji, czy kolejne dni coś pokażą? 8 lutego zaczynają się obchody chińskiego Nowego Roku. Brak konkretnych propozycji działań do tego czasu, może rozczarować rynki. Warto zwrócić uwagę na dzisiejszą publikację Wall Street Journal, która sugeruje znaczący wzrost zainteresowania grą na osłabienie chińskiego juana przez największe fundusze hedgingowe. Sam temat nie jest jednak nowy - w zeszłym tygodniu głośno było o George'u Sorosu, który został "skrytykowany" w chińskich mediach.

Walutą dość wrażliwą na informacje z Chin pozostaje dolar australijski. W przypadku AUD dodatkowo mamy jeszcze posiedzenia RBA (już jutro rano), z którym rynek może wiązać pewne obawy. Zobaczymy jak członkowie RBA zapatrują się na ewentualne "chińskie ryzyka", oraz na ile RBA będzie próbował wykorzystać komunikat do wywarcia presji na spadek notowań AUD, który w obecnej "kryzysowej" sytuacji w Azji byłby cennym wsparciem dla gospodarki. Poza wtorkowym komunikatem RBA warto będzie też zerkać na publikowany w piątek kwartalny raport RBA nt. polityki monetarnej.

Bilans dla dolara australijskiego wypada dzisiaj słabo. Zerknijmy na AUD/USD, gdzie w końcu ubiegłego tygodnia mieliśmy odbicie od oporu przy 0,7130-0,7140. Teraz kluczowa będzie obrona wsparcia przy 0,7015, jakie stanowi m.in. minimum z listopada ub.r. Jego złamanie będzie sygnałem zakończenia korekty wzrostowej, jaka miała miejsce od 20 stycznia b.r.

Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »