Reklama

Słabość Wall Street i gołębi Bank Nowej Zelandii

Wczorajsza sesja w Stanach Zjednoczonych przyniosła silne spadki indeksów, które nastąpiły po wysokim otwarciu na fali dobrych nastrojów, które utrzymywały się na rynkach po blisko 8 proc. wzrostach na giełdzie w Tokio. Jedyne istotne odczyty z gospodarki amerykańskiej o nowo otwartych miejscach pracy w lipcu okazały się zdecydowanie lepsze od oczekiwań, pokazując postępującą poprawę na rynku pracy w USA.

Oczywiście tego rodzaju informacje automatycznie spowodowały, że część inwestorów ponownie zaczęła myśleć o podwyżkach stóp procentowych w USA już we wrześniu, jednak trudno wyobrazić sobie, aby historyczne już dane mogły zmienić spojrzenie FOMC na rynek szczególnie, że najważniejsze przesłanki przed przyszłotygodniową decyzją Federalnego Komitetu Otwartego Rynku zdają się leżeć zdecydowanie poza dobrze radzącym sobie rynkiem pracy.

Reklama

Wiele istotnych danych poznaliśmy podczas sesji azjatyckiej, kiedy opublikowane zostały odczyty na temat inflacji w Chinach. Odczyt cen konsumenckich okazał się zdecydowanie wyższy niż w poprzednim miesiącu, przebijając także rynkowe prognozy wynosząc 2 proc. w skali r/r. Biorąc jednak pod uwagę, że aż za blisko 0.6 pp. odpowiada ponad 19 proc. wzrost cen wieprzowiny, to okazuje się, że dane nie są wcale tak optymistyczne. Dodatkowo ceny producentów notują bardzo silne spadki w skali r/r o prawie 6 proc. za sprawą obniżek cen surowców. Wydaje się więc, że większe stymulacja fiskalna, o której mówią chińscy rządzący, stanie się nieunikniona, aby zapobiec niekorzystnym efektom wynikającym z niskiej inflacji.

Wczorajsze posiedzenie Banku Nowej Zelandii, który ogłosił swoja decyzję już po zamknięciu sesji w USA przyniosło oczekiwaną obniżkę stóp procentowych o 25 pb. do poziomu 2.75 proc. Pewnym zaskoczeniem okazał się jednak zdecydowanie gołębi komunikat, który wskazywał na konieczność dalszego osłabienia NZD, ze względu na niskie ceny surowców i potrzebę kolejnych obniżek stop procentowych w przyszłości, które będą uzależnione od danych. Jak widać więc RBNZ nie chciał powielić błędów z przeszłości, kiedy ze względu na zbyt jastrzębi komunikat po posiedzeniu, pomimo obniżek stóp procentowych, zobaczyliśmy silną aprecjację Kiwi.

Rynek utwierdził się obecnie w swoich oczekiwaniach dotyczących kolejnych obniżek stóp procentowych w tym roku i w tej sytuacji należy oczekiwać podążenia NZDUSD w stronę minimów powyżej 0.62. Podczas sesji azjatyckiej poznaliśmy także dane z australijskiego rynku pracy, które okazały się zdecydowanie lepsze od prognoz. Zatrudnienie wzrosło o ponad 17 tys. wobec oczekiwań na poziomie 5 tys., a stopa bezrobocia pomimo obaw wielu inwestorów pozostała stabilna na poziomie 6.2 proc. W tej sytuacji nikogo nie powinny dziwić wzrosty AUDUSD, gdyż tak dobra sytuacja na rynku pracy, nawet jeżeli ciągle nie będzie prowadzić do wzrostu wynagrodzeń, może spowodować, że Bank Australii odłoży plany obniżek stóp procentowych do początków 2016 roku.

Dziś czeka nas decyzja Banku Anglii, który pozostawi stopy procentowe bez zmian. Uwaga rynku skupi się na "minutkach" z dzisiejszego posiedzenia. Bardzo ciekawe będzie jak BoE odniesie się do ryzyka ze strony załamania w Chinach i czy te wydarzenia mogą wpłynąć na dalsze opóźnienie podwyżek stóp procentowych. Gołębi wydźwięk posiedzenia może doprowadzić do wyraźnej przeceny funta w stronę 1.52.

Kamil Maliszewski

Dowiedz się więcej na temat: słabość | waluty | nowym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »