Reklama

Słabsze dane z USA

Pierwsza część dzisiejszej sesji europejskiej na eurodolarze przebiegała spokojnie. W lekkiej przewadze pozostawała strona podażowa, która systematycznie spychała notowania w kierunku poziomu 1,33. Bez większego wpływu na notowania głównej pary pozostał końcowy odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego w strefie euro, który osiągnął poziom 49 pkt.

Nieco więcej emocji wzbudził większy odczyt inflacji konsumenckiej i wyższa stopa bezrobocia w eurostrefie. To przyczyniło się do spadku kursu pary EUR/USD poniżej poziomu 1,33 i testu istotnego wsparcia na 1,3280. Poziom ten jednak wytrzymał i byki mogłyby pokusić się o kontratak. Nie miały one jednak w zanadrzu żadnych istotnych czynników, które mogłyby je wspomóc. Nawet ogłoszenie przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Swapów i Derywatów braku wydarzenia kredytowego w Grecji nie spowodowało znaczących zmian. Widać zatem, że inwestorzy niezbyt przejęli się tym faktem.

Reklama

Może dlatego, że ewentualna kwota wypłat sięgnęłaby około 2,4 mld USD. Jeszcze w roku ubiegły kwota ta oscylowała na poziomie 9 mld USD. Dużej zmiany w notowaniach nie przyniosła także druga część sesji. Wraz z dołączeniem kapitału amerykańskiego euro zyskiwały lekko na wartości. Amerykańskiej walucie zaszkodził słabszy od oczekiwań odczyt indeksu ISM dla przemysłu, który wyniósł 52,4 pkt, czyli mniej niż oczekiwano oraz mniej niż w poprzednim okresie. Pod koniec sesji kurs głównej pary oscylował wokół wartości 1,3330. Klimatowi inwestycyjnemu nie sprzyjały utrzymujące się napięcia wokół rynku ropy.

Złoty się nie poddaje

Większy od prognoz spadek odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego w Polsce sprawił, że poranne nastroje na krajowym rynku nie sprzyjały złotemu. Także osuwanie się kursu eurodolara nie pomagało stronie kupującej rodzimą walutę. Poprzez to para USD/PLN w pierwszych taktach sesji próbowała przebijać się powyżej poziomu 3,10, natomiast para EUR/PLN walczyła z wartością 4,13. W miarę jednak upływu czasu złoty starał się uniezależnić od wpływu eurodolara. Pomógł mu w tym lepszy od oczekiwań odczyt dynamiki PKB w Polsce. Wzrost w IV kwartale wyniósł 4,3 proc. i było o 0,1 proc. większy niż szacowano. To w połączeniu z rozkręcającymi się wzrostami na giełdach ułatwiały rodzimej walucie coraz większą aprecjację. Nie przeszkadzały jej w tym doniesienia ze strony Międzynarodowego Stowarzyszenia Swapów i Derywatów, ani gorsze dane ze strefy euro, czy USA. Pod koniec sesji cena dolara kształtowała się na poziomie 3,0790 zł, zaś euro 4,1040 zł. W przypadku tej drugiej pary to udało jej się sforsować wczorajszy dołek i przetestować istotne wsparcie na 4,10.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: deta | danie | waluty | Dana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »