Reklama

Słabsze dane z USA bez wpływu na rynki

Wczorajszy dzień nie przyniósł przełomowych informacji dla inwestorów. Dane z rynku nieruchomości w USA, które mocno rozczarowały, pokazały jedynie to co inwestorzy w Stanach Zjednoczonych wiedzą już od dawna, czyli słaby grudzień, który przyniósł spadek aktywności gospodarczej ze względu na warunki pogodowe. Odbiło się to także na amerykańskim PKB w IV kwartale, który okazał się być nieznacznie gorszy od prognoz, prezentując jednak solidny ponad 3 proc. wzrost.

Jak pokazała jednak dzisiejsza reakcja to już jedynie historia i obecnie rynki będą wyczekiwać na dane z rynku pracy za styczeń, które pokażą na ile spowolnienie z końca roku okazało się trwałe oraz czego można oczekiwać po pierwszych decyzjach komitetu pod przewodnictwem Janet Yallen. Niepokojąco wyglądają wyniki niektórych spółek, jak choćby Google i Amazona, które pokazały wczoraj zyski gorsze od prognoz, co znacząco pogorszyło nastroje w handlu posesyjnym. Nieznacznie większa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w ostatnim tygodniu, pozwala mieć obawy dotyczące odczytu payrolls'ów, które poznamy w przyszłym tygodniu.

Reklama

Pozytywnym zaskoczeniem okazał się wczoraj odczyt polskiego PKB, które wzrosło w 2013 roku o 1.6 proc., lekko powyżej rynkowego konsensusu. Cieszyć może szczególnie postępująca z kwartału na kwartał poprawa oraz rosnący udział inwestycji we wzroście popytu.

Mieszane dane poznaliśmy wczoraj z Japonii, gdzie z jednej strony inflacja okazała się być zgodna z przewidywaniami, lecz gorzej zaprezentowały się produkcja przemysłowa oraz wydatki gospodarstw domowych. Nie wpłynęło to znacząco na jena, który nieznacznie się w nocy umocnił.

Najistotniejszą informacją w kontekście euro był wczorajszy odczyt inflacji z Niemiec, która okazała się być niższa od oczekiwań wynosząc -0.6 proc. Taka sytuacja powoduje, iż coraz większa grupa inwestorów będzie oczekiwać działania ze strony ECB już na najbliższym lutowym posiedzeniu, co odbiło się na wycenie EURUSD, który coraz bardziej zbliża się do okolic 1.35.

W dzisiejszym kalendarium najważniejszym odczytem będą dane o inflacji w Strefie Euro, które jeżeli potwierdzą utrzymującą się presję deflacyjną i nie zobaczymy stabilizacji na poziomie z poprzedniego miesiąca, presja na ECB aby wprowadził ujemną stopę depozytową lub skorzystał z innych niestandardowych instrumentów polityki monetarnej znacząco się zwiększy, co może prowadzić do dalszego osłabienia EURUSD. Warto zwrócić uwagę także na odczyt PKB z Kanady, które może zdecydować co do dalszego kierunku na USDCAD w krótkim terminie.

Technicznie EURUSD ciągle pozostaje w pasmie wahań z ostatnich tygodni, jednak sytuacja ta może się zmienić po dzisiejszych odczytach ze Strefy Euro. Zamknięcia dnia poniżej okolic 1.3500 byłoby silnym sygnałem sprzedaży mogącym doprowadzić do szybkiego testu okolic 1.33. Jeżeli jednak po raz kolejny uda się obronić okolice 1.3500, podejście w stronę 1.3700 będzie ciągle możliwe.

Kamil Maliszewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »