Reklama

Słabsze dane z USA osłabiają dolara

Wczorajszy dzień upłynął na światowych rynkach pod znakiem gorszych od oczekiwań odczytów z amerykańskiej gospodarki. Doprowadziły one do niewidzianej od bardzo dawna zmienności, która przetoczyła się praktycznie przez wszystkie klasy aktywów.

Resort pracy w USA przedstawił wczoraj dane o inflacji PPI, czyli zmianę ceny sprzedaży produktów przez producentów, która wyniosła -0.1% przy konsensusie 0.1%. Jest to pierwszy spadek cen od sierpnia 2013 rok i w głównej mierze jest on spowodowany spadkiem kosztów ropy w obawie przed globalnym spowolnieniem gospodarczym. Brak presji inflacyjnej może wpływać na FED, który nie będzie się musiał spieszyć z podwyżką stóp procentowych po wygaszeniu programu QE w tym miesiącu. Dodatkowym bodźcem do osłabiania się dolara amerykańskiego były dane o sprzedaży detalicznej, które spadły znacznie poniżej oczekiwań. Gorsze dane mogą oznaczać, że gospodarka USA nie jest jeszcze tak silna jak wynikałoby to z wyceny amerykańskich giełd oraz dolara. Obawy o stan gospodarki są dodatkowo podsycane przez spowolnienie w Europie i Azji, które może wpłynąć również negatywnie na USA.

Reklama

Para USDJPY po walce w strefie oporu 109.85/110.67 skorygowała ostatnie wzrosty o 50% schodząc do poziomu 105.149 i przełamując tym samym "szybką" linię trendu wzrostowego. Jednak przebicie 50% zniesienia Fibo wpłynęło na wyprowadzenie wzrostowej kontry i obecnie kurs pozostaje pomiędzy 38.2% a 50% zniesieniem. W krótkim terminie może dojść do konsolidacji pomiędzy tymi poziomami. Należy jednak zwrócić uwagę na wczorajszą czarna świecę, która przekroczyła 50 sesyjną MA. Jeżeli nie dojdzie do powrotu powyżej tej średniej i równocześnie powyżej poziomu 106.5 to para USDJPY może po raz kolejny przetestować poziom 105.149. W dłuższej perspektywie obecne spadki można ocenić korekcyjnie i jedynie w przypadku gorszych danych z USA lub bardziej gołębiego nastawienia FED może dojść do dalszego osłabienia dolara.

Tomasz Rauk, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A

Szczególnie zdziwił inwestorów spadek sprzedaży detalicznej, która nie powinna była tak ucierpieć w otoczeniu silnego dolara, gdyż amerykanie mogą relatywnie pozwolić sobie na zakupy większej ilości dóbr. Należy jednak pamiętać o częstych rewizjach tego odczytu. Mniej niepokojący wydaje się spadek inflacji producenckiej, która wyniosła -0.1%, jednak ze względu na spadające wyraźnie ceny energii i deflacyjne środowisko w światowej gospodarce również w USA inflacja może znajdywać się w dłuższym okresie na stosunkowo niskim poziomie nawet w okresach bardziej wyraźnego ożywienia. Negatywnie wypadł także odczyt indeksu wyprzedzającego New York Empire, co złożyło się na dość negatywny obraz sytuacji w amerykańskiej gospodarce, który okazał się zdecydowanie gorszy niż do tej pory oceniał to rynek. W tej sytuacji, zakładając nawet, że pogorszenie danych będzie krótkotrwałe należy ocenić, że pierwszych podwyżek stóp procentowych w USA nie należy raczej spodziewać się wcześniej niż w połowie 2015 roku. Przesunięcie oczekiwań co do polityki monetarnej w USA doprowadziło do znaczących spadków dolara, amerykańskich giełd oraz rentowności krótkoterminowych obligacji amerykańskich. Szczególnie znaczącą skalę korekta przybrała na USDJPY oraz EURUSD, które dołączyło ostatnio do grona walut finansujących i zyskuje w okresie pogorszenia nastrojów na rynkach giełdowych.

Mieszane odczyty poznaliśmy wczoraj z brytyjskiego rynku pracy, co nie sprzyjało funtowi, który tracił wyraźnie zarówno do dolara jak i euro. Oczekiwania dotyczące wcześniejszych podwyżek stóp procentowych w obecny otoczeniu wydają się całkowicie nieuzasadnione i w tej sytuacji funt może znajdywać się pod presją w kolejnych dniach.

Wczoraj GUS opublikował dane o deflacji we wrześniu, która okazała się nieznacznie mniejsza od oczekiwań, co nie zmienia jednak generalnego spojrzenia na sytuację gospodarczą i oczekiwania wobec RPP, która powinna zdecydować się obniżkę stóp procentowych podczas najbliższego posiedzenia.

W dzisiejszym kalendarium ponownie uwagę należy zwrócić na odczyty z USA, a w szczególności dane o produkcji przemysłowej oraz odczyt indeksu FED z Filadelfii. Jeżeli dane te zaskoczą podobnie jak wczorajsze należy liczyć się z kontynuacja korekty na dolarze oraz podążeniem SP500 w stronę 1800 pkt. Wczoraj indeksowi udało się zakończyć sesję w okolicach 1850 pkt, nieznacznie powyżej 61.8% zniesienia Fibo, jednak wydaje się, ze rozwinięcie ruchu spadkowego jest kwestią czasu i rynek będzie szukał szans na odbicie w okolicach 1800-1810 pkt, które należy wykorzystać jako okazję do zakupów.

Kamil Maliszewski, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »