Reklama

Słabszy start z lepszą końcówką

Eurodolar na ważnym oporze

Otwarcie tygodnia na rynku głównej pary walutowej nie przebiegało zbyt pomyślnie dla wspólnej waluty. Już w pierwszych godzinach sesji azjatyckiej kurs osunął się do wartości 1,2803, czy wyrównał poziom z 11 września. Siła podaży pochodziła jeszcze z piątkowych spadków oraz weekendowych informacji pośród, których najważniejsze znaczenie miało doniesienia o większym od oczekiwań deficycie budżetowym Hiszpanii. Początkowy kiepski klimat inwestycyjny zaczął się jednak zmieniać wraz ze zbliżaniem się do otwarcia rynków europejskich. Już pierwsze takty handlu na Starym Kontynencie pokazały, że byki mają coraz większą przewagę. Bez większego problemu poradziły sobie z poziomem 1,2840 i następnie podeszły pod opór na 1,2880. Wartość ta też nie stanowiła dużej przeszkody. W między czasie zostały opublikowane dwie figury dotyczące gospodarki Strefy Euro. Stopa bezrobocia wzrosła zgodnie z oczekiwaniami do poziomu 11,4%. Nieco lepszy od prognoz okazał się za to końcowy odczyt indeksu PMI dla przemysłu. Dane te jednak nie wpłynęły na zachowanie kursu eurodolara. Więcej w wyhamowaniu popytu miał za to obszar oporu na 1,29 - 1,2915. W tym miejscu notowania zatrzymały się aż do momentu, gdy do handlu zaczęli się przyłączać inwestorzy zza oceanu. Pośród nich dominowali gracze z pro-popytowym nastawieniem, dzięki czemu po cofnięciu się kursu EUR/USD do okolic 1,2880 notowania dynamicznie ruszyły na północ. We wzroście nie przeszkodził słabszy odczyt indeksu PMI dla przemysłu w USA. W tym przypadku jednak można się pokuś o stwierdzenie, że był on impulsem do osłabienia dolara przed wieczornym wystąpieniem Bena Bernanke. Inwestorzy w obliczu słabych danych mogą bowiem oczekiwać zwiększenia skali programu QE3 z obawy, że jego obecny poziom może nie przynieść spodziewanych efektów.

Reklama

Słabsze dane nie szkodzą złotemu

Pod koniec dzisiejszej sesji parze EUR/PLN udało się przebić przez piątkowe minima i ustalić nowy dołek na poziomie 4,0925. W przypadku notowań dolar - złotego też udało się zejść nisko, choć do minimum z ostatniej sesji zeszłego tygodnia jeszcze trochę zabrakło. Nie zmienia to jednak faktu, że w czasie dzisiejszego handlu złoty zdecydowanie zyskał na wartości. Poranne otwarcie sesji londyńskiej nie wskazywało takiego scenariusza. Jednak w miarę rozkręcania się wzrostów zarówno na eurodolarze, jak i na giełdach złoty zyskiwał coraz bardziej na wartości. W aprecjacji rodzimej waluty nie przeszkodził poranny słabszy od prognoz odczyt indeksu PMI dla przemysłu w Polsce. Z jednej strony było to spowodowane tym, że dominującą rolę w kształtowaniu notowań par złotowych miały dziś czynniki zewnętrze. Poza tym już od dłuższego czasu z polskiej gospodarki napływają gorsze informacje makroekonomiczne, których negatywny wpływ na złotego inwestorzy zdążyli już w znacznej części zdyskontować, zwłaszcza w kontekście ewentualnej obniżki stóp procentowych.

Michał Mąkosa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »