Reklama

Słaby start sezonu wyprzedaży i obawy o Chiny

Powrót inwestorów z USA po ubiegłotygodniowym Święcie Dziękczynienia przyniósł spadki na giełdach oraz osłabienie amerykańskiej waluty.

Pod kreską wczorajszą sesję zakończyła zdecydowana większość indeksów giełdowych na Starym Kontynencie oraz w USA, a dolar tracił wobec wszystkich walut z grona G10. Duży wpływ na to miały doniesienia o bardzo słabym początku sezonu wyprzedaży w USA oraz wzrost obaw o kondycję chińskiej gospodarki. Od czwartku do niedzieli, czyli w długi świąteczny weekend w Stanach Zjednoczonych, sprzedaż detaliczna okazała się aż o 11 proc. niższa niż przed rokiem, natomiast w Chinach indeks PMI dla przemysłu spadł czwarty miesiąc z rzędu - do poziomu 50.3 pkt. i zarazem najniższego od ośmiu miesięcy. Co prawda wartość indeksu okazała się zaledwie 0.2 pkt. niższa od oczekiwań oraz pozostała powyżej kluczowej bariery 50 pkt., to jednak w ostatnich miesiącach nie potrzeba wiele by podsycić obawy o spowolnienie w chińskiej gospodarce.

Reklama

W nocy czasu polskiego poznaliśmy natomiast decyzję ws. stóp procentowych Banku Rezerw Australii. Zgodnie z oczekiwaniami pozostały one bez zmian (główna 2.5 proc.). W trakcie konferencji prasowej gubernator Glenn Stevens powtórzył, że wartość dolara australijskiego pozostaje powyżej jego fundamentalnej wyceny, zwłaszcza biorąc pod uwagę silny spadek cen kluczowych surowców z ostatnich miesięcy. Dodał również, że słabsza waluta konieczna jest do osiągnięcia zrównoważonego wzrostu gospodarczego. To swoiste życzenie słabszej waluty wyrażane jest jednak przez Stevensa przy okazji w zasadzie każdego wystąpienia dotyczącego polityki pieniężnej, dlatego też nie wywołuje większej reakcji na rynku. Podobnie było i dziś - dolar australijski od rana nawet lekko zyskuje na wartości, na co wpływ prawdopodobnie mają lepsze dane z rynku nieruchomości za październik (nowe domy oddane do użytku) oraz silniejsze od oczekiwań zmniejszenie się deficytu na rachunku obrotów bieżących w III kw. bieżącego roku.

Dziś natomiast najważniejszymi wydarzeniami powinny być odczyty konstrukcyjnego indeksu PMI w Wielkiej Brytanii za listopad (10:30) oraz dynamiki wzrostu cen producenckich w strefie euro (11:00). Przed czwartkowym posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego kolejne dane o inflacji powinny podtrzymać perspektywę poluzowania polityki pieniężnej. Ubiegłotygodniowy odczyt wskazały na dalszy spadek inflacji CPI w Eurolandzie (z 0.4 do 0.3 proc. r/r) - w ten obraz prawdopodobnie wpiszą się dzisiejsze dane o inflacji producentów. Konsensus zakłada lekkie przyspieszenie dynamiki (z -1.4 do -1.3 proc.), niemniej jednak ostatnie pogłębienie spadków cen ropy nakłada ryzyko gorszego odczytu, tym samym euro może dziś ponownie znaleźć się pod presją.

Dziś czekają nas również wystąpienia publiczne członków Rezerwy Federalnej. O godzinie 14:10 przemawiał będzie wiceprezes Fed Stanley Fischer, o 14:30 prezes Janet Yellen, a o 18:00 członek zarządu Lael Brainard. Największa uwagę oczywiście przykuć powinny słowa szefowej Fed, niemniej jednak mało prawdopodobnym wydaje się, żeby powiedziała ona coś co mogłoby ruszyć rynkiem, gdyż będzie to jedynie przemówienie otwierające panel dyskusyjny.

Szymon Zajkowski

zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »