Reklama

Spadki w Chinach wyhamowały, ale niepewność pozostała

Pomimo zapewnień chińskiego władz o dalszych działaniach wspomagających koniunkturę giełdową, sesja azjatycka przynosi dalszy spadek indeksu Shanghai Composite. Jednak po otwarciu 4% pod kreską, obecnie indeks traci "zaledwie" nieco ponad 1%.

Po wczorajszym umocnieniu, dziś nad ranem relatywnie mocny pozostaje natomiast polski złoty, a kurs CHFPLN znajduje się w okolicach najniższego poziomu od ponad dwóch miesięcy (3.86). Dziś nie poznamy żadnych istotnych danych z Polski, na rynkach bazowych natomiast uwaga powinna skupić się na odczycie PKB za II kw. w Wielkiej Brytanii (10:30) oraz na danych z USA - indeksie cen domów S&P/Case-Shiller (15:00) oraz nastrojów Conference Board (16:00).

Reklama

W reakcji na wczorajszy, najsilniejszy od ośmiu lat spadek na chińskiej giełdzie, głos zabrał tamtejszy regulator rynków finansowych, który zapewnił, że dalej zamierza stabilizować rynek by zapobiec pogłębieniu się i rozprzestrzenieniu rynkowej paniki. Była to również odpowiedź na sugestie, że po kilkunastu dniach uspokojenia i odreagowania wcześniejszych silnych spadków na giełdzie, władze powoli wycofują się z działań wspierających notowania. Regulator dodał również, że China Securities Finance, czyli specjalna spółka udzielająca pożyczek na zakup akcji i wspierająca płynność na rynku, nie zaprzestała swoich działań, a wręcz przeciwnie, we właściwym czasie może zwiększyć swoje zaangażowanie. Obawy o Chiny w dużej mierze przyczyniły się wczoraj do spadków na parkietach w Europie i USA. Choć dziś główny indeks w Szanghaju wyhamował spadki, niepewność wciąż pozostaje, co również dziś powinno skutecznie ograniczać odważniejsze próby wzrostów na giełdach po dwóch stronach Oceanu - zwłaszcza na dzień przed ogłoszeniem decyzji jakie zapadną na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu FOMC.

Nieco światła na ton komunikatu po posiedzeniu FOMC mogą rzucić dzisiejsze dane z USA. Konsensus zakłada przyspieszenie dynamiki cen domów (dla 10 metropolii) z 4.6 do 5.5% r/r, co uzasadnione może być ostatnią poprawą w większości danych z amerykańskiego rynku nieruchomości. Indeks nastrojów, z kolei po ubiegłomiesięcznym silnym wzroście, w lipcu może odnotować lekką korektę - konsensus zakłada spadek z 101.4 do 100 pkt. Amerykański dolar wczoraj był najsłabszą walutą w gronie G10, tym samym podtrzymana została, dość nietypowa zależność osłabienia USD w sytuacji wzrostu rynkowej awersji do ryzyka i spadków na giełdach. Związane może być to z przekonaniem, że ryzyka zewnętrzne, a dokładniej silne hamowanie chińskiej gospodarki (po tym jak na drugi plan zszedł temat Grecji) powstrzyma Fed przed podwyżkami stóp procentowych. Więcej na ten temat powinniśmy dowiedzieć się jutro, jednak wobec dzisiejszego wyhamowania spadków na chińskiej giełdzie, tak silnie jak wczoraj spadać nie powinny również indeksy w Europie i USA, a co za tym idzie dolar ma spore szanse na odreagowanie - zwłaszcza, jeżeli dane z USA zaskoczą pozytywnie. Najbliższe wsparcie na EURUSD znajduje się na poziomie 1.1015.

Szymon Zajkowski, CFA

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: waluty | Ale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »