Reklama

Spekulanci mówią "sprawdzam"?

O ile wczoraj złoty nieco osłabł i część uczestników rynku, jako powody tego ruchu mogła wskazywać wzmożoną aktywność przedstawicieli resortu finansów, banku centralnego i Rady Polityki Pieniężnej, którzy "martwili" się negatywnym wpływem zbyt mocnego na gospodarkę i przestrzegali przed możliwą interwencją, to dzisiaj rano kolejne mocne słowa nie robią już na inwestorach wrażenia. Tym samym wczorajsza uwaga, iż tzw. werbalne interwencje nie doprowadziły do wyraźnego naruszenia kluczowego poziomu 3,8550 zł za euro i tym samym były zbyt "słabe", okazała się trafna.

Bo czy rzeczywiście można spodziewać się, że bank centralny nie dopuści do spadku kursu euro w okolice 3,60 zł, tak jak to zapowiadał dzisiaj wiceprezes Witold Koziński? Czy NBP będzie współpracował z resortem finansów i czy rzeczywiście uruchomione zostaną mechanizmy fizycznej interwencji na rynku? No i czy NBP ma w tym doświadczenie, skoro kilka dobrych lat, takiego mechanizmu nie używano? No i wreszcie, ile nas to będzie kosztować, bo powiedzenie, iż "interwencja potwierdza trend", jest dobrze znane wśród inwestorów. W efekcie może się okazać, że mamy "z dużej chmury mały deszcz", a spekulanci, już dzisiaj zaczynają mówić "sprawdzam". Tak naprawdę jedyny manewr, który można wykonać, to opóźnić podwyżkę stóp procentowych, albo wręcz zaryzykować ich krótkoterminowe obniżenie. To drugie posunięcie będzie jednak trudno wytłumaczyć biorąc pod uwagę to, iż ożywienie na świecie nabiera tempa i rok 2011 będzie już okresem globalnego zacieśniania polityki.

Reklama

Dzisiaj o godz. 9:52 za euro płaci się 3,8350 zł, a dolar tanieje do 2,86 zł za sprawą odbicia się EUR/USD. Ta ostatnia para naruszyła poziom 1,34, co oddala ryzyko spadku poniżej 1,3265. Jak widać pesymizm wokół greckich problemów był zbyt duży i wczorajsze nadzieje szefa ECB, że jednak kraj ten nie będzie zmuszony do uruchomienia awaryjnych procedur, stały się paliwem do pokrywania zbyt dużej liczby krótkich pozycji w euro. Dodatkowo wspólną walutę mogły wesprzeć dane o niemieckim bilansie handlowym w lutym, które potwierdzają, iż euro-gospodarka zyskuje na słabej walucie. Brakuje też pretekstu do zakupu samych dolarów, gdyż ostatnie wypowiedzi szefa FED wskazują na to, iż mimo lepszych danych makro z USA, nie będzie się on spieszył z ewentualnym zacieśnieniem polityki. W efekcie ładny ruch w górę mamy też na funcie, który pokonał dzisiaj rano poziom 1,5330 za dolara. Na rynkach azjatyckich widać odreagowanie jena po wczorajszym umocnieniu, będącym wynikiem spekulacji wokół ewentualnej rewaluacji chińskiego juana. Jednak jak zwykle to bywa, nie jest to temat, gdzie można się spodziewać szybkich rozwiązań (chociaż presja na najbliższe dni będzie dość duża) i dzisiaj rano jen znów tracił, gdyż inwestorzy zaczęli się obawiać wyników spotkania premiera z szefem Banku Japonii (presja na dodatkowe programy stymulacyjne?).

EUR/PLN: Korekta zgodnie z założeniami, była dość krótka. Wczoraj kluczowy poziom 3,8550 nie został znacząco naruszony i rynek powraca dzisiaj do średnioterminowego trendu. Najbliższe wsparcia to 3,8200-3,8250, ale celem wydaje się być nadal rejon 3,78-3,80.

USD/PLN: Odwrócenie się krótkoterminowego trendu na EUR/USD wyraźnie wpłynęło na pozycję USD/PLN, który ponownie wrócił poniżej 2,88. Tym samym można finalnie stwierdzić, iż naruszenie w/w poziomu było krótkotrwałe i nadal pozostaje on kluczowym oporem. Obecnie rynek zmaga się z poziomem 2,86, który też może zostać wyraźnie pokonany w dół. Z dużym prawdopodobieństwem można określić, iż celem na najbliższe godziny jest rejon 2,84.

EUR/USD: Naruszenie 1,3360 i 1,3400 jest wyraźnym sygnałem do tego, iż ewentualny atak na 1,3265 oddala się w czasie. Niewykluczone nawet, iż najbliższe tygodnie upłyną w dość męczącej konsolidacji. Silnym oporem jest teraz rejon 1,3460 i raczej nie należy liczyć, że zostanie on wyraźnie sforsowany. W efekcie poniedziałek może być już spadkowy.

GBP/USD: Średnioterminowa formacja "W" wciąż jest aktualna, a naruszenie poziomu 1,5330 daje perspektywy do dalszego ruchu w górę. Tym samym nie wydaje się, aby były problemy z pokonaniem 1,5380. W ciągu kilku dni możliwy jest test okolic 1,5530, które wyznacza minimum z 8 lutego b.r..

Marek Rogalski - analityk DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: Rady Polityki Pieniężnej | spekulanci | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »