Reklama

Spokój czy niepewność

Można powiedzieć, że umacnia się dziś dolar, podczas gdy euro - rzecz jasna - traci. To prawda, jeśli porównamy aktualny kurs (ok. 1,1160-70) ze szczytami rzędu 1,1230, które można było obserwować rano, krótko po publikacji danych chińskich. Ale zanim się pojawiły, ceny były z grubsza takie jak obecnie. Co więcej, drożeje dziś np. ropa, a giełdy ogólnie idą w górę.

Rynek najpierw zareagował dość standardowo, traktując odczyty jako potwierdzenie tego, że z Chinami nie jest dobrze. Tym niemniej eksport spadł (w stosunku rocznym) mniej niż w lipcu - i mniej niż się spodziewano.

Reklama

Zabrakło też jakichś następnych impulsów, w wyniku czego do południa byliśmy już na obecnych poziomach. Innymi słowy, rynek nie jest do końca pewien, czego się spodziewać - czy podwyżki stóp w USA i tego, że rząd chiński zainterweniuje tak, że zdusi rodzący się kryzys (czyli ciekawe jak? - chciałoby się złośliwie zapytać) - czy raczej kontynuacji luźnej polityki w USA przynajmniej do grudnia przy równoczesnej niepewności w Państwie Środka.

Poznaliśmy też odczyt dynamiki PKB strefy euro za II kw. Nie wywarł znaczącego wpływu. Wyniki to +0,4 proc. k/k oraz +1,5 proc. r/r, spodziewano się +0,3 proc. i +1,2 proc. Dobrze wypadły dane z Niemiec, tzn. zarówno eksport, jak i import wzrosły w lipcu znacznie bardziej niż zakładano (odpowiednio o 2,4 proc. m/m i 2,2 proc. m/m, prognozowano 0,7 proc. i 0,5 proc.).

Orzeł kontra euro i dolar

Pod koniec sesji rysują się nieco lepsze okazje na EUR/PLN do kupowania euro - schodzimy do 4,2270, gdy rano cena była bliska poziomowi 4,24. Nie są to zmiany dramatyczne i nie wykraczają poza konsolidację. Z kolei w przypadku USD/PLN dzienne minima lokują się przy 3,7730, po ich osiągnięciu ok. 8 rano zaczął się powrót do wcześniejszych wartości (niemal 3,80), ale teraz złoty znów odrobinę zyskuje.

Zdają się to być naturalne wahania w stosunkowo małych zakresach. Jak wspomnieliśmy w tytule raportu - to może być spokój, ale może być też niepewność, właśnie w związku z Chinami i FOMC. Co do rentowności polskich obligacji 10-letnich, to nie wróciła jeszcze ponad 3 proc. - co daje pewne nadzieje na wzmocnienie PLN czy też jego ochronę przed większą deprecjacją (w perspektywie godzin, a może i kilku dni, bo ten tydzień nie będzie tak pełen danych makro jak poprzedni).

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: Ale | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »