Reklama

Spokojna sesja środowa

Wykres EUR/USD wędrował dziś mniej więcej w strefie oporu, o której pisaliśmy od kilku dni. Innymi słowy, obszar wahań to ok. 1,1330-1,1380, przy czym o 15:30 jesteśmy bliżej tej dolnej granicy.

O godzinie 8:00 mogliśmy poznać indeks zaufania konsumentów w Niemczech (9,3 pkt, a prognozowano 9,1 pkt), nie był to jednak wskaźnik bardzo istotny. Podobnie można podsumować odczyt z Francji, indeks zaufania gospodarstw domowych (90 pkt wobec przewidywań na poziomie 90 pkt).

O godzinie 13:00 okazało się, że tygodniowa liczba wniosków o kredyt hipoteczny w USA spadła o 3,2 proc. (ale też tydzień wcześniej dynamika wyniosła 14,2 proc.).

Ogólnie rzecz biorąc, na razie wygląda na to, że stronie grającej na rzecz zwyżki euro brakuje nieco impetu. Istotne będzie to, co o 20:00 ogłosi nam FOMC w USA. Komunikat może być (to akurat truizm) gołębi lub jastrzębi. Na rzecz stanowiska gołębiego mogłyby przemówić ewentualne kłopoty eksportu USA czy też zagrożenie tegoż eksportu (z powodu mocnego dolara), za podejściem jastrzębim (i podwyżkami stóp w czerwcu) przemawiać mogą ogólnie niezłe wyniki ekonomiczne (ogólnie, bo np. wczorajsze zamówienia wypadły dość słabo). Bardziej prawdopodobne wydaje się stanowisko lekko jastrzębie, ale tak czy inaczej nie spodziewamy się jakichś ogromnych wahań na EUR/USD. Zasadniczo wydaje się, że po ostatniej korekcie naturalne byłoby zejście na eurodolarze znów nieco niżej o końca tego tygodnia, np. w rejon 1,1215 - 1,1230.

Reklama

Można dziś było na forexie nabywać euro za mniej niż 4,2245 zł, można było też sprzedawać za więcej niż 4,24. Ostatecznie jednak to dużo mniejsza zmienność niż w kilku ostatnich dniach, rynek ten trochę się uspokaja.

Efekt zapowiedzi QE przez Mario Draghiego wpłynął umacniająco na złotówkę, ale przecież ostatecznie zwyciężać będą też inne czynniki.

Ogólnie zresztą niski eurodolar wcale nie musi stale służyć wartości złotówki do euro, zresztą na ogół nie służy - w każdym razie jeśli jego spadki są echem ucieczki od ryzyka. Takie ucieczki mogą się znów zdarzać, jeśli np. w przyszłych tygodniach czy miesiącach znów głośno będzie o perspektywach Grecji (już teraz nowy premier zapowiedział renegocjację pożyczek). Z tego powodu okolice 4,20 wypada raczej uznawać za mocne wsparcie, a obecne kursy - za niezłe na kupno euro, natomiast wizje w rodzaju "poczekajmy, aż zejdzie do 4,15" mogą się okazać zwodnicze.

Na USD/PLN kurs po 15:30 to 3,7330, dzisiejsze wahania nie były przesadnie duże, minima wypadły poniżej 3,7140, maksima przy 3,7390. Nie było danych z Polski, a na obie pary wpłynie być może posiedzenie FOMC (pośrednio, jako przełożenie ruchów z EUR/USD).

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »