Reklama

Spokojny początek burzliwego tygodnia

Poniedziałkowy marazm na rynku głównej pary walutowej wywołany był kilkoma czynnikami. Brak tego dnia publikacji w kalendarzu makroekonomicznym oraz nieobecność z powodu święta amerykańskich bankierów nie sprzyjał większym wahaniom. Również rozpoczynające się posiedzenie szefów resortów finansów strefy euro nie wzbudzało większych emocji.

Tydzień dla euro

Po braku zdecydowanych zmian na początku tygodnia, wtorek przyniósł garść pozytywnych informacji z Europy, które wzmocniły wspólną walutę. Niemiecki indeks instytutu ZEW pozytywnie zaskoczył inwestorów rosnąc ponad trzykrotnie w stosunku do poprzedniego odczytu do wartości 15,4 pkt. Również kolejne udane aukcje papierów dłużnych Hiszpanii i Grecji oraz zapewnienia Portugalii o własnej wypłacalności pozytywnie nastroiły inwestorów. Do poprawy wizerunku zadłużonych krajów Eurolandu przyczyniła się Rosja rozważając zakup obligacji z EFSF i Półwyspu Iberyjskiego. To wszystko budowało optymizm na rynku. Pogorszenie nastąpiło na przełomie środy i czwartku. Dobre dane z amerykańskiej gospodarki i spekulacje wokół rekonstrukcji greckiego zadłużenia osłabiły wspólna walutę, lecz końcówka tygodnia znów należała do niej. Piątkowa sesja pozwoliła EUR/USD na przebicie istotnego poziomu 1,35, a kolejny dobry odczyty z Niemiec zrodził nadzieję na dalsze wzrosty.

Reklama

Dane ze Stanów ambiwalentne dla euro

Przez cały tydzień dane zza oceanu mieszanie wpływały na zachowanie inwestorów. Wtorkowy, lekko gorszy od prognoz indeks NY Empire State wstrzymał nieco wzrost na głównej parze, lecz zaskakujący odczyt o napływie kapitałów długoterminowych do USA w kwocie 85,1 mld dolarów znów pozwolił na bardziej ryzykowne inwestycje. Impuls ten doprowadził kurs EUR/USD do poziomu 1,3537 ustanawiając lokalne maksimum. Po tym jednak inwestorzy postanowili zrealizować część zysków, co w połączeniu z kolejną dawką mieszanych publikacji tym razem z amerykańskiego rynku nieruchomości zepchnęło kurs w okolice poziomu 1,34. Dobre publikacje z końcówki tygodnia według ekspertów miały w dłuższej perspektywie zagrać na korzyść dolara. Z tych dwóch oczekiwań spełniło się tylko jedno, dobre dane. Liczba zasiłków dla bezrobotnych zmniejszyła się aż o 37 tys. w stosunku do zeszłego okresu, a sprzedaż domów na rynku wtórnym urosła z 4,7 mln do 5,28 mln. Wartości te pomogły dolarowi odzyskać siły, lecz na krótki czas. W końcówce tygodnia byki znów wkroczyły na rynek, lecz z mniejszym impetem niż w pierwszej części tygodnia.

Chiński wzrost przyczyną osłabienia dolara

Na osłabienie dolara miały także wpływ informacje dotyczące chińskiej gospodarki. Udana próba zahamowania wzrostu inflacji na poziomie 4,6 proc. r/r w połączeniu z dynamiką PKB w 2010 roku na poziomie 10,3 proc. wzbudziły obawy o przegrzanie się gospodarki Kraju Środka. Zwiększyło to również obawy o podniesienie stóp procentowych przez Ludowy Bank Chin w celu schłodzenia koniunktury i wywołało przecenę na rynku surowców szkodząc pośrednio także amerykańskiej walucie.

Euro silniejsze od dolara

Te wszystkie dane przełożyły się na systematyczne umacnianie wspólnej waluty. Euro swój marsz ku piątkowym szczytom rozpoczęło z poziomu 1,32, by po kilku mało udanych próbach aprecjacji dolara pod koniec tygodnia znaleźć się powyżej 1,3550.

Złoty pod wpływem zagranicy

Początek tygodnia dla par złotowych upłynął w oczekiwaniu na środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Większą aprecjację w tym okresie złoty wykazywał wobec dolara, co jednak w większości wynikało z zachowań głównej pary walutowej. Euro pozostawało w konsolidacji. W miarę zbliżania się do terminu decyzji wśród ekspertów coraz większe zainteresowanie wzbudzał komentarz do niej. Oczekiwano, że zawarte będą w nim informacje dotyczące wysokości i długości cyklu podwyżek. Jednak tak się nie stało, choć na pewno nie będzie to koniec działań NBP. Po decyzji zwiększającej stopy o 25 punktów bazowych złoty przybrał lekko na sile, nie był to duży zysk, gdyż jego część już wcześniej była w cenach. Pomogły za to pozostające trochę w cieniu dane o wzroście dynamiki wynagrodzeń z 3,6 proc. r/r do poziomu 5,4 proc. r/r. Po decyzji Rady wpływ na pary złotowe miały już tylko wiadomości zagraniczne i wahania pary EUR/USD. Widoczne było to przy czwartkowej deprecjacji złotówki, której udało się odrobić straty dopiero pod koniec tygodnia poprzez opóźnione dyskonto czwartkowych danych o wzroście dynamiki produkcji przemysłowej z 10 proc. r/r do 11,5 proc. r/r i rosnącej inflacji PPI zwiększającej nieco prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp już w marcu. To jednak zależy również od siły aprecjacyjnej rodzimej waluty.

Zmienna siła złotego

W piątek kurs USD/PLN przebił poziom wsparcia 2,86 i znajdował się poniżej poniedziałkowego otwarcia kiedy oscylował wokół poziomu 2,90. Euro zachowywało znacznie spokojniej. Przez większą część tygodnia pozostawało w konsolidacji pomiędzy 3,86 a 3,88, jednak w czwartek udało mu się dobić do poziomu 3,91. Pobyt tam nie trwał jednak długo i kurs na koniec tygodnia wrócił w okolice 3,86, czyli do przedziału wcześniejszej konsolidacji.

Michał Mąkosa, Dariusz Pilich

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach

Biznes INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »