Reklama

Spokojny początek świątecznego tygodnia

Bieżący, skrócony tydzień zapowiada się dość spokojnie. Zarówno dziś jak i w kolejnych dniach nie poznamy wielu ważnych danych makro, jednak z powodu spadającej płynności, przejściowo na rynku może pojawić się podwyższona zmienność. Ogólne nastroje na rynkach finansowych zdają się wciąż dyktować ceny ropy, a co za tym idzie obawy o światową koniunkturę. Hamuje to przede wszystkim koniunkturę na światowych giełdach - piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się ponad 1.5- procentowymi spadkami, a dzisiejsza sesja azjatycka również kończy się pod kreską.

Dziś rano cena baryłki ropy Brent spadła poniżej dołka z 2008 roku na 36.20$, tym samym zaliczyła najniższy poziom od lipca 2004 roku. Powody spadków wciąż pozostają te same, czyli utrzymująca się wysoka produkcja, zarówno krajów OPEC, jak i producentów spoza OPEC, przy stosunkowo niskim popycie. Po tym jak trzy tygodnie temu OPEC w zasadzie zaprzestał limitowania swojej produkcji, w ostatnim tygodniu presję na spadki cen podniosły doniesienia z USA. Produkcja bowiem ponownie wzrosła, zapasy zbliżyły się do najwyższego poziomu w historii, a liczba czynnych wież wiertniczych zwiększyła się o 17, czyli najwięcej od lipca. Obok wysokiej i wciąż rosnącej podaży, dochodzi niski jak na tę porę roku popyt. Z powodu bardzo wysokich temperatur, znacznie spadło zapotrzebowanie na produkty ropopochodne, jak np. olej opałowy. Wymienione wyżej czynniki szybko nie ulegną odwróceniu, dlatego też na razie nie widać przesłanek ku odwróceniu trendu spadkowego w notowaniach ropy. Kolejne dni mogą przynieść pogłębienie spadków i trwałe zejście poniżej dołków z lat 2008 - 2009. Taka sytuacja wciąż również skutecznie powinna hamować wzrosty na światowych giełdach.

Reklama

Wczoraj zakończyły się wybory parlamentarne w Hiszpanii. Co prawda znów wygrała je partia konserwatywna Popular Party, jednak zdobywając 26.8 proc. głosów (114 - 118 mandatów w 350 parlamencie) utraciła bezwzględną większość i będzie jej bardzo trudno zawiązać koalicję. Na drugim miejscu uplasowała się lewicowa Podemos (21.7 proc.), na trzecim PSOE (20.5 proc.), a czwartym Ciudadanos (15.2 proc.). Obecnie Hiszpanię czekają bardzo trudne negocjacje, a najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się "koalicja przegranych" - Podemos z PSOE i Ciudadanos. Na zawirowaniach politycznych w pierwszej kolejności powinny ucierpieć hiszpańskie obligacje, których ceny prawdopodobnie spadną, nie tylko w porównaniu do bezpiecznych bundów, ale również w stosunku do włoskich. Nie wydaje się jednak, by miało to bardzo duży wpływ na euro, jednak z pewnością dodaje jeden z argumentów do odnawiania krótkich pozycji na EURUSD.

Złoty od rana pozostaje na nieco mocniejszych poziomach niż na końcu ubiegłego tygodnia. Po silnych spadkach kursu EURPLN z ostatnich dni, utrzymuje się jednak ryzyko wzrostowego odreagowania, jednak brak jest silniejszych przesłanek do większego osłabienia złotego przed końcem roku.

Szymon, Zajkowski

Dowiedz się więcej na temat: początki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »