Reklama

Sytuacja na eurodolarze bez rozstrzygnięcia

Początek dzisiejszej sesji na eurodolarze przebiegał spokojnie. Kurs oscylował blisko poziomu 1,28 w między czasie próbując przebić się wyżej. Inwestorom nie bardzo szkodziły doniesienia na temat kłopotów w hiszpańskich banków, które w wyniku złych kredytów miałyby ponieść straty rzędu 260 mld EUR. Uczestnicy handlu bardziej zwracali uwagę na wczorajszą dobrą sesję na rynku amerykańskim oraz dobry star europejskich indeksów

Lekki niepokój

Reklama

Pozytywny klimat inwestycyjny utrzymał się jednak tylko do wyników aukcji hiszpańskich bonów. Mimo sprzedaży nieco większej kwoty niż planowano to mocny wzrost rentowności zmieszał nastroje rynkowe. Indeksu giełdowe cofnęły się z ponad 1 % wzrostów, zaś eurodolar mocniej ruszył na południe. Dodatkowo wyprzedaż ryzykownych aktywów zwiększyła informacja o obniżeniu przez agencję Fitch oceny wiarygodności Japonii z AA do A+ z perspektywą negatywną. Za przyczynę takiego działania podano rosnący wskaźnik zadłużenia publicznego. Oba te czynniki ukształtowały nastroje na prawie całą sesję. Cena euro obniżył się do obszaru wsparcia ustanowionego na 1,2745 - 1,2750 dolara. Tam też byki broniły się przed dalszymi spadkami. Niewiele w sytuacji głównej pary zmieniło dołączenie kapitału amerykańskiego. Dane o sprzedaży domów na ryku wtórnym w USA okazały się lekko lepsze od konsensusu, co nie wpłynęło na zachowanie kursu. W ciągu całej sesji londyńskiej aktywność inwestorów pozostawała niewielka. Można zatem sądzić, że czekają oni na jutrzejsze wydarzenia związane z nieformalnym szczytem przywódców Unii Europejskiej oraz na pełne danych czwartkowe kalendarium makroekonomiczne.

Po dobry starcie, lecz sesja nie najlepsza

Dzisiejsza sesja londyńska rozpoczęła się pomyślnie dla rodzimej waluty. Złoty utrzymywał się w tendencji aprecjacyjnej i testował minima ustanowione podczas nocnego handlu. Spadkom oprócz dobrego sentymentu globalnego sprzyjała wypowiedź członka Rady Polityki Pieniężnej Andrzeja Kaźmierczaka, który stwierdził, że NBP może interweniować w obronie kursu. Sytuacja z pozytywnej szybko zmieniła się wraz z pogorszeniem się klimatu na szerokim rynku. Spadek kursu EUR/USD przełożył się na wzrost par złotowych. Cena dolara w krótkim czasie dotarła blisko poziomu oporu na 3,40 zł i tam pozostawał przez większość handlu na Starym Kontynencie. Podobnie kształtowała się sytuacja na euro - złotym, gdzie po lepszym stracie kurs wzrósł do poziomu 4,33. Końcówka sesji przyniosła jednak próbę odsunięcia się od poziomów oporu. O godzinie 16:05 za dolara płacono 3,3845 zł, zaś za euro 4,3220 zł.

Michał Mąkosa

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: sytuacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »