Reklama

Sytuacja na rynkach 1 kwietnia

Pierwszy dzień nowego miesiąca i kwartału upływa na razie bez jakiegoś większego przełomu, bilans jest mieszany, a dynamika zmian jest niewielka. Uwagę zwraca słabość walut Antypodów, które reagują na mieszane dane makro z Australii (sprzedaż detaliczna i bilans handlowy), a także kontrastujące z wczorajszymi rządowymi odczytami PMI, dane z Chin - wskaźnik PMI Caixin dla przemysłu spadł w marcu do 50,6 pkt. przy spodziewanym odbiciu do 51,3 pkt.

Chiński juan jest dzisiaj w czołówce tracących walut. Względnie dobrze radzi sobie euro, jak na decyzję prezydenta Francji o ogłoszeniu miesięcznego lockdownu na terenie całego kraju. Restrykcje wydłużyli też Włosi. Europa nadal zmaga się trzecią falą koronawirusa, chociaż przełomem może być przyspieszenie tempa procesu szczepień w II kwartale. Tymczasem koncern J&J poinformował o ryzyku pewnych opóźnień w dostawie szczepionek w USA ze względu na wykryte błędy w partii produkcyjnej, o zmianach w zamówieniach do Europy na razie nie wspomniano.

Reklama

Wczoraj wieczorem prezydent Biden zaprezentował szczegóły programu wydatków infrastrukturalnych, który ma być podzielony na dwie części. Pierwsza warta 2 bln USD ma być rozłożona na 8 lat i finansowana przez podwyżkę stawki podatku dla korporacji o 7 pp. do 28,0 proc. nawet na (!) 15 lat. Tak zwany American Jobs Plan ma opierać się na modernizacji i budowie obiektów, dróg, mostów itd., a jego wykonawcą mają być amerykańskie firmy korzystające z rodzimej siły roboczej. 

Druga część planu (tzw. American Family Plan), warta 1 bln USD, ma zostać zaprezentowana później i dotyczyć wydatków na edukację i ochronę zdrowia. Większość szczegółów z wczorajszego wystąpienia prezydenta krążyła po rynku już wcześniej i została zdyskontowana. Tym samym większej reakcji nie widać, chociaż S&P500 pozostaje przy szczytach, a rentowności obligacji znów opadają - być może dzisiaj zostanie podjęta próba złamania bariery 1,70 proc. w przypadku papierów 10-letnich, co mogłoby dać wyraźniejszy impuls do cofnięcia się dolara.

Dzisiaj mamy dzień z indeksami PMI/ISM dla sektora przemysłowego. Dane ze strefy euro wypadły nieco lepiej od wcześniejszych i tak bardzo dobrych szacunków (w marcu 62,5 pkt. wobec 62,4 pkt. w prognozie). Czekamy jeszcze na ISM z USA o godz. 16:00. Jutro natomiast mamy odczyty Departamentu Pracy USA.

OKIEM ANALITYKA - zmiana priorytetów...

Kwiecień ma duże szanse wypaść inaczej, niż marzec, zwłaszcza, jeżeli chodzi o rynek FX. W przypadku akcji to ten idzie nieco innym schematem, ale odnotujmy, że w kolejnych dniach pomóc mu mogą spadające rentowności amerykańskich obligacji, a także nieco cyniczne rozgrywanie faktu politycznej słabości Demokratów w kwestii sfinansowania kolejnego pakietu wydatków (tym razem na infrastrukturę). Teoretycznie na stole została postawiona opcja podwyżki stawki CIT dla korporacji do 28 proc. i to aż na 15 lat (!), ale jakoś rynek niewiele sobie z tego robi - uwagę zaczyna zwracać lepsze zachowanie się indeksu Nasdaq, który powinien na tym najbardziej ucierpieć. 

Dlaczego tak się dzieje? Bo rynki dobrze wiedzą jak krucha jest przewaga Demokratów w Senacie, co będzie wymagać nadzwyczajnej, jak na amerykańskie warunki, jednomyślności w dość wrażliwej kwestii. W efekcie jest to temat na tygodnie, o ile nie miesiące. Po drodze najpewniej szybko pojawią się obawy, że większe wydatki trzeba będzie sfinansować przez wyższy deficyt, na czym może ucierpieć dolar. Rentowności obligacji ponownie pójdą wyraźniej w górę, ale dotychczasowa korelacja może zostać zerwana (zresztą jest ona pewnym fenomenem w tym roku). I ten wątek może zdominować wiosenne tygodnie na rynkach. Nowe szczyty na S&P500 (psychologiczna bariera 4 tys. pkt. jest coraz bliżej) i innych giełdach (lepiej może zachowywać się strefa euro ze względu na czasowe przesunięcie w szczepieniach wobec USA i Wielkiej Brytanii), oraz słabszy dolar.

W kraju uwagę może przykuwać coraz silniejszy złoty będący lustrzanym odbiciem sytuacji z marca. Bieżąca sytuacja pandemiczna ustępuje oczekiwaniom na przyspieszenie szczepień na wiosnę, ale przede wszystkim na znaczeniu zyskują uwarunkowania makro. Ostatnie dane o inflacji (w marcu 3,2 proc. r/r) stawiają w coraz trudniejszej pozycji NBP i RPP ze względu na ustawową konieczność utrzymania inflacji w ryzach. Tym samym to co powinni robić już teraz decydenci, to bardziej zasygnalizować, że nadmiernie słaby złoty nie leży w polskim interesie, ale przede wszystkim przedstawić jakieś zarysy systemowych rozwiązań w kontekście wątku kredytów frankowych (nie powinno być tak, że kwestia domykania pozycji CHF powinna być pozostawiona tylko bankom komercyjnym). Nie wykluczam też, że za chwilę pojawią się ci, którzy zaczną rozgrywać scenariusz w którym stopy procentowe wzrosną wcześniej, niż jest to teraz oficjalnie komunikowane. W efekcie złoty przestanie mieć powody do tego, aby być najsłabszą walutą w regionie.

Sporządził: Marek Rogalski

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »