Reklama

Sytuacja na rynkach 9 lutego

Wtorek przynosi kontynuację zapoczątkowanego wczoraj po południu osłabienia dolara. Pretekstem są cofające się po wcześniejszych zwyżkach rentowności amerykańskich obligacji - dla papierów 10-letnich wynoszą one 1,16 proc. wobec 1,20 proc. wczoraj rano.

Wpływ na globalny sentyment mają też kolejne rekordy indeksów na Wall Street. Wieczorem zaprezentowane zostały detale programu stymulacyjnego Bidena, który teraz zostanie poddany trudnej drodze legislacyjnej w Kongresie. Nie odbiegają one jednak od tego, o czym wcześniej dyskutowano - ma obowiązywać kryterium dochodowe w wysokości 75 tys. USD przy wypłacie czeków w wysokości 1400 USD.

Reklama

Z ważnym poziomem oporu przy 1,2075 uporał się EURUSD, a GBPUSD jest najdroższy od 2018 r. po tym jak wybił opór przy 1,3757. Niemniej najsilniejsze waluty w relacji z dolarem to dzisiaj... frank i jen, które odreagowują wcześniejszą słabość wywołaną wzrostami dolara w ślad za rentownościami amerykańskiego długu. Dopiero na dalszych miejscach są waluty Antypodów, które zostały wsparte przez lepsze odczyty makro. RBNZ zapowiedział zaostrzenie kryteriów stosowanych przez banki komercyjne przy kredytowaniu rynku nieruchomości (co jest pośrednim sygnałem, że polityka monetarna nie będzie luzowana), a opublikowane dwuletnie oczekiwania inflacyjne wyniosły 1,9 proc. wobec 1,6 proc. wcześniej. Z kolei w Australii opublikowano lepsze odczyty dotyczące zaufania w biznesie w styczniu.

Okiem analityka - schemat zrealizowany

Poszło łatwo. Dolar został podcięty przez cofające się rentowności amerykańskich obligacji i rynek zaczyna się od nowa pozycjonować o czym świadczyć może dzisiejszy fenomen jena i franka, które w relacji z dolarem są bardzo silne. W kilkudniowej perspektywie wygranymi będą raczej ci sami co zawsze przy zmianie globalnego sentymentu, bardziej ryzykowne waluty skorelowane z surowcami, czy też rynki wschodzące. Otwartym pytaniem pozostaje jednak to, czy mamy do czynienia z trwalszym powrotem w stronę słabszego dolara, czy też na wiosnę rozpocznie być może wyraźniejszy marsz w górę. 

Ważnym elementem układanki pozostaje rynek amerykańskiego długu, który pozostanie wrażliwy na każde sygnały dotyczące pakietów stymulacyjnych (niezależnie od procedowanych teraz ustaw, można spodziewać się kolejnych w najbliższych miesiącach), ale być może istotniejsze będzie utrzymanie globalnego apetytu na ryzyko w kontekście nadmiernej spekulacji widocznej chociażby na Wall Street. Zwłaszcza, że nie mamy przecież pewności, czy szczepionki nadal będą skuteczne na potencjalne mutacje COVID, a na tym budowane są obecnie oczekiwania związane z ożywieniem gospodarek w II połowie roku. 

Sporządził: Marek Rogalski 

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »