Reklama

Sytuacja techniczna złotego

Lekko nachylony kanał spadkowy, jaki mogliśmy obserwować na wykresie euro/zł od początku sierpnia, pod koniec listopada został wybity. Miesiąc wcześniej miał miejsce nieudany test tej formacji, który potwierdził jej znaczenie - w efekcie po wybiciu z kanału kurs euro/zł podlegał dynamicznej zwyżce.

Pod koniec października wraz z pogorszeniem nastrojów na globalnym rynku, notowania euro/zł zwyżkowały ponad górne ograniczenie kanału spadkowego. Jak już jednak wspomniano, wzrost ten był chwilowy – kurs jeszcze w czasie tej samej sesji powrócił do kanału. Pod koniec listopada miało natomiast miejsce trwałe wybicie z formacji. Kurs euro/zł po zwyżce w okolice 3,9850 zatrzymał się, powrót do kanału zakończył się jednak niepowodzeniem, czego efektem była zwyżka aż do psychologicznego oporu na poziomie 4,1000.

Reklama

Wzrosty euro/zł nie były długotrwałe i raczej miały charakter korekcyjny. Wkrótce bowiem kurs powrócił poniżej poziomu 4,0000. Silniejszy spadek zatrzymała jednak 200-sesyjna średnia krocząca, która od kwietnia bieżącego roku hamowała silniejsze ruchy w notowaniach euro/zł. Do lipca stanowiła ona istotne wsparcie na poziomie 4,0550. Po jej pokonaniu natomiast przez kolejne miesiące pokrywała się z górnym ograniczeniem wspominanego na początku kanału spadkowego. Teraz średnia ta ma szansę ponownie stanowić wsparcie dla notowań euro/zł i powstrzymywać kurs przed zniżką pod poziom 3,9800.

W obecnym momencie na wykresie euro/zł dość dobrze widoczna jest formacja trójkąta. Zaczął się on tworzyć już w kwietniu bieżącego roku, jednak dopiero ostatnia zwyżka notowań potwierdziła tę formację. W mijającym tygodniu kurs konsolidował się w górnej połowie trójkąta. Zwyżkę wartości euro ograniczało górne ramię formacji, z dołu natomiast wsparciem była wspominana 200-sesyjna średnia krocząca. Dość prawdopodobny jest scenariusz kontynuacji konsolidacji nawet przez kolejne kilka tygodni. Tego typu trend boczny (pomiędzy górnym ramieniem trójkąta a wspomnianą średnią) mogliśmy już obserwować pomiędzy kwietniem a lipcem bieżącego roku.

Po okresie konsolidacji, o ile scenariusz z ostatnich miesięcy powtórzyłby się, powinniśmy obserwować zniżkę euro/zł w okolice dolnego ograniczenia trójkąta. Ponieważ formacja trójkąta występuje w trendzie spadkowym, bardziej prawdopodobne jest, iż kurs euro/zł wybije się z niej dołem. Zasięg wybicia można określić na 30 groszy.

Dane makro z Polski

Z Polski w listopadzie napływały optymistyczne dane makro, potwierdzające, iż ożywienie gospodarcze w kraju ma silne, stabilne fundamenty. Produkcja przemysłowa w październiku zwiększyła się o 8,0 proc. Bardzo pozytywnie zaskoczył odczyt indeksu PMI dla krajowego przemysłu – jego wartość w październiku wzrosła aż do poziomu 55,6 pkt – najwyższego od 77 miesięcy (listopadowy odczyt z początku grudnia był jeszcze wyższy – wyniósł on 55,9 pkt, czyli najwięcej od 6,5 roku). Dobrze zaprezentowała się również październikowa sprzedaż detaliczna, która wzrosła o 9,0 proc. r/r.

W sektorze pracy nie widać większych zmian. Bezrobocie w październiku utrzymało się na tym samym poziomie, co miesiąc wcześniej, czyli 11,5 proc. W sektorze przedsiębiorstw natomiast płace i zatrudnienie w dalszym ciągu lekko, ale systematycznie rosną – w październiku zatrudnienie zwiększyło się o 2,1 proc. r/r, a przeciętne wynagrodzenie o 3,9 proc. r/r.

Inflacja wzrosła w X kolejny miesiąc z rzędu – z 2,5 proc. r/r do 2,8 proc., Rada Polityki Pieniężnej podkreśla jednak, że silniejszą presję inflacyjną powinien mimo wszystko ograniczać wciąż mocny złoty.

Wraz z końcem miesiąca na rynek napłynęły dużo lepsze od oczekiwań dane o PKB za III kwartał. Polska gospodarka wzrosła w tym okresie o 4,2 proc. r/r, przy oczekiwaniach wzrostu o 3,6 proc. Zwyżkę o 4,2 proc. r/r zanotował popyt wewnętrzny, w tym konsumpcja prywatna, która zwiększyła się o 3,5 proc. Zaskoczył również fakt, iż eksport netto miał w ubiegłym kwartale dodatni wpływ na dynamikę PKB (słabe dane dotyczące salda na rachunku obrotów bieżących wskazywały odmienny scenariusz).

Wyższe od oczekiwań dane o konsumpcji prywatnej spowodowały ponowny wzrost nadziei wśród inwestorów na podwyżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Wśród członków Rady jednak coraz większa część opowiada się za powstrzymaniem się od podwyżek kosztu pieniądza w nadchodzącym czasie. Na początku grudnia A. Kaźmierczak powiedział, iż wzrost stóp procentowych obecnie mógłby mieć niewielki wpływ na inflację, przy jednoczesnym negatywnym wpływie na ożywienie gospodarcze.

Dobre dane o PKB wyjątkowo wpłynęły na kurs złotego i wsparły jego umocnienie. Biorąc jednak pod uwagę siłę, z jaką czynniki globalne oddziałują na krajowy rynek, należy oczekiwać, iż złoty w kolejnych miesiącach nie będzie wykazywał zdecydowanych reakcji na publikacje makroekonomiczne z kraju. Dane makro z Polski mają bowiem zazwyczaj wpływ na postrzeganie zł w długim terminie.

Rynek zagraniczny

Listopad pod znakiem umocnienia dolara

Od końca pierwszego tygodnia listopada do końca tego miesiąca obserwowaliśmy dynamiczne umocnienie dolara amerykańskiego. Indeks USD wzrósł w tym okresie o ponad 7 proc., natomiast kurs euro/USD odnotował spadek o ok. 9 proc. Motorem tych zmian był wzrost obaw inwestorów związanych z sytuacją w mniej rozwiniętych gospodarek strefy euro, w tym przede wszystkim w Irlandii. Kryzys zaufania do tego kraju wywołany przede wszystkim przez kosztowne problemy tamtejszego sektora finansowego doprowadził do znacznego wzrostu rentowności jego obligacji skarbowych i zmusił go do zwrócenia się z prośbą o pomoc do Unii europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Pakiet ratunkowy dla Irlandii będzie opiewał na kwotę 85 mld euro. Po oficjalnym zatwierdzeniu wsparcia dla tego kraju negatywne nastroje utrzymywały się jeszcze przez chwilę na rynku, bowiem inwestorzy obawiali się, iż kolejnymi krajami potrzebującymi pomocy będą Portugalia i Hiszpania. Jak na razie jednak niepokój rynkowy związany z tą kwestią zmalał. Rentowności obligacji tych krajów odnotowały zauważalny spadek, choć w części było to efektem działań europejskiego Banku Centralnego, który skupował je na rynku wtórnym. Wydaje się, że do końca roku temat ten zostanie zawieszony. Zarządzający funduszami akcyjnymi będą bowiem chcieli pokazać dobry wynik na koniec roku, a temu z pewnością nie służyłaby kolejna fala kryzysu zaufania względem mniej rozwiniętego kraju strefy euro. Nawet ewentualna ucieczka inwestorów od portugalskich aktywów nie byłaby w stanie na dłużej negatywnie wpłynąć na rynek ze względu na niski wkład tego kraju w PKB strefy euro oraz wcześniejsze, częściowe zdyskontowanie jego problemów przy okazji zawirowań wokół Irlandii. Zdecydowanie poważniej sytuacji przedstawiałaby się w przypadku kryzysu zaufania wobec Hiszpanii. Ten jednak nie powinien nastąpić zbyt szybko. Dopiero jeśli działania oszczędnościowe tego kraju w ciągu najbliższych miesięcy nie zaczną przynosić pozytywnych efektów, inwestorzy mogą znacznie zniechęcić się do jego aktywów. Jak na razie rentowności hiszpańskich obligacji nie są jeszcze na alarmujących poziomach, a ponadto rząd podjął działania ograniczające konieczność pozyskiwania środków z rynku do końca bieżącego roku.

Jak wynika z najnowszych szacunków, amerykańska gospodarka w III kw. rozwijała się w szybszym tempie niż strefa euro. Stany Zjednoczone wzrastały w zanualizowanym tempie 2,5 proc., co oznacza zwyżkę w tradycyjnym ujęciu kwartalnym o nieco ponad 0,6 proc. W tym samym czasie strefa euro wzrosła o 0,4 proc. kw/kw. Dysproporcja ta może zwiększyć się jeszcze w 2011 r. Wtedy to euroland będzie odczuwał negatywne skutki wprowadzanych przez niektóre kraje działań oszczędnościowych, natomiast Stany Zjednoczone powinny w tym okresie przyspieszyć za sprawą działań Fed poluźniających politykę pieniężną oraz przez planowane przez amerykańskie władze wydłużenie okresu programu ulg podatkowych. W długim terminie, jeśli plany krajów strefy euro uda się z sukcesem wprowadzić w życie, wskazane działania powinny faworyzować europejską gospodarkę. Uzdrowione finanse strefy euro będą się bowiem lepiej prezentować niż narastające zadłużenie USA będące efektem działań stymulacyjnych.

W poszukiwaniu nowego motywu przewodniego

W dalszej części grudnia sprawa strefy euro nie powinna już zbyt silnie oddziaływać na notowania kluczowych aktywów. Inwestorzy będą poszukiwać innego przewodniego tematu, który wzorem ostatnich obaw o sytuację w eurolandzie, czy też oczekiwań na poluźnianie polityki pieniężnej w USA zadecyduje o sytuacji na rynkach. Pierwszym kandydatem do tego był amerykański rynek pracy, a dokładnie poprawa jego stanu. Scenariusz ten przekreślił jednak rozczarowujący oficjalny raport z tego sektora dotyczący listopada. Słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy zrodziły spekulacje, że Fed może zdecydować się na ponowne rozszerzenie programu wykupu aktywów. Nie wykluczył tego prezes Fed. Pewnych wskazówek na ten temat powinien dostarczyć komunikat po najbliższym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, które odbędzie się 14 grudnia.

Ze względu na coraz większe znaczenie Chin w rozwoju światowej gospodarki, inwestorzy dość dużo uwagi poświęcają informacjom makroekonomicznym z tego kraju. Zwykle jednak wywołują one jedynie chwilową reakcję rynku. Sytuacja ta w grudniu prawdopodobnie nie ulegnie zmianie. Nawet ewentualna podwyżka stóp w tym kraju nie powinna na dłużej pogorszyć nastrojów na rynkach.

Duże wahania kursu AUD/USD

W listopadzie w notowaniach AUD/USD obserwowaliśmy dość duże zmiany. Najpierw na początku tego miesiąca obserwowaliśmy dynamiczny wzrost ponad poziom parytetu (do najwyższych wartości od 28 lat) na fali osłabienia USD, poprawy nastrojów inwestycyjnych i wzrostu cen surowców. Dalsza część listopada upłynęła pod znakiem spadku, któremu towarzyszyły jednak dynamiczne korekty. Zniżka ta dokonała się za sprawą odwrócenia tendencji, które wcześniej wspierały zwyżkę. W najbliższych tygodniach o notowaniach AUD/USD będzie w dalszym ciągu decydować sytuacja panująca na światowych rynkach. Z punktu widzenia analizy technicznej rozstrzygnięcie przyniesie przebicie jednej z barier – z dołu usytuowanej nieco pod 0,9800, natomiast z góry na 0,9960.

Informacje makroekonomiczne z Australii są w stanie jedynie chwilowo wpływać na kurs AUD/USD. Po nieoczekiwanej podwyżce stóp procentowych na początku listopada, w pierwszych dniach grudnia koszt pieniądza został tam obniżony. Na skutek znacznie słabszego od prognoz odczytu danych o PKB Australii w III kw. (zwyżka o 0,2 proc. kw/kw, przy oczekiwaniach na poziomie 0,5 proc) oddaliła się perspektywa kolejnych podwyżek stóp procentowych w tym kraju. Ocenę sytuacji w australijskiej gospodarce poprawiły nieco listopadowe dane z tamtejszego rynku pracy, jednak w dalszym ciągu uczestnicy rynku nie spodziewają się zdecydowanych podwyżek stóp.

Rozbieżne opinie w Banku Anglii

W listopadzie kurs GBP/USD odnotował spadek w ślad z eurodolarem. Z uwagi jednak na umocnienie funta względem euro zniżka pierwszego kursu walutowego była mniejsza niż drugiego. Z punktu widzenia analizy technicznej spadek popularnego „kabla” zatrzymał się w istotnym punkcie – w okolicy 1,5500, gdzie usytuowany jest poziom 38,2 proc. zniesienia wzrostów, obserwowanych od maja do początku listopada br. Dopiero jego przebicie otworzy drogę do głębszych spadków. Początek grudnia przyniósł jednak próbę odbicia. Dość duży potencjał wzrostowy powstanie jednak dopiero po wzroście ponad psychologiczną barierę 1,6000.

Dobre dane o PKB Wielkiej Brytanii za III kw., które zostały potwierdzone przez drugi odczyt (wzrost o 0,8 proc. kw/kw) zmniejszyły szanse na ilościowe poluźnianie polityki pieniężnej w tym kraju, o którym wcześniej dość głośno spekulowano. W bieżącym roku program wykupu aktywów nie zostanie już prawdopodobnie zwiększony (na grudniowym posiedzeniu Banku Anglii pozostawiono go bez zmian). Na początku przyszłego roku o taki krok również może być dość trudno. Fakt ten powinien wspierać notowania funta względem dolara amerykańskiego, gdyż w USA dalsze ilościowe poluźnianie polityki pieniężnej wciąż jest możliwe. Przedstawiciele Banku Anglii mają bardzo rozbieżne opinie odnośnie tego, w jakim kierunku powinna zmierzać polityka monetarna w Wielkiej Brytanii. Zwolenników posiada zarówno zacieśnienie, poluźnienie, jak i brak zmian. Przy takich różnicach zdań trudno będzie w najbliższych miesiącach podjąć decyzję o zmianie polityki pieniężnej.

W najbliższych miesiącach tempo wzrostu brytyjskiej gospodarki może nieco osłabiać program oszczędnościowy, wprowadzony przez rząd. Jest on jednak pozytywnie oceniany przez uczestników rynku, dlatego też powinni oni wykazać się zrozumieniem i nie sprzedawać z tego powodu funta.

Odbicie w notowania USD/JPY

Na początku listopada w notowaniach USD/JPY wyhamowała, obserwowana od maja stosunkowo szybka zniżka. Zdołała go zatrzymać psychologiczna bariera 80,00 i usytuowane nieco pod jej poziomem historyczne minimum. Następnie, na fali umocnienia dolara względem głównych walut, kurs tej pary walutowej odbił się, docierając nieco ponad 84,30. Wciąż posiada on potencjał do wzrostu do najbliższego istotnego oporu 86,00, czyli szczytu ustanowionego po wrześniowej interwencji.

Zachowanie kursu USD/JPY w ostatnim czasie udowodniło, że podejmowanie interwencji przez bank centralny na rynku walutowym jest w stanie przynieść jedynie chwilowy efekt (we wrześniu skutek działań Banku Japonii został w pół miesiąca zniesiony), a trwalsze odwrócenie sytuacji następuje dopiero w momencie zmiany tendencji ogólnorynkowej (powrót dolara do umocnienia względem głównych walut).

Listopadowa korekta na giełdach

Na większości światowych giełd, podobnie jak np. w notowaniach euro/USD od drugiego tygodnia listopada do końca tego miesiąca obserwowaliśmy korektę spadkową. Początek grudnia przyniósł jednak powrót do wzrostów, najpierw na fali oczekiwań na dobre dane z amerykańskiego rynku pracy, a gdy te zawiodły, pod wpływem informacji o utrzymaniu luźnej polityki fiskalnej w USA i możliwym dalszym poluźnianiu ilościowym polityki pieniężnej w tym kraju. Główne amerykańskie indeksy giełdowe ponownie znalazły się w pobliżu dwuletnich maksimów. Choć je naruszyły, o trwałym przebiciu nie może być jeszcze mowy. Przy ocenie trwałości pokonania tych szczytów należy zachować ostrożność, bowiem na początku listopada mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją – maksima zostały przebite, przez co powstał sygnał do dalszych zdecydowanych wzrostów. Sygnał ten został jednak szybko zanegowany. Choć dwukrotne powtórzenie tego scenariuszu w krótkim odstępstwie czasu wydaje się nieco zbyt prostym rozwiązaniem, to jednak należy brak pod uwagę taką ewentualność.

Rynek surowców stosunkowo silny

Choć rynek surowców w listopadzie również dotknęła korekta spadkowa, to jednak odreagowanie po niej było jeszcze silniejsze niż w notowaniach innych aktywów. Wartość baryłki ropy crude na początku grudnia dotarła do najwyższego poziomu od października 2008 r., nawet nieco starszy rekord został osiągnęła cena miedzi, a złoto ustanowiło nowy historyczny szczyt. Notowania dwóch pierwszych aktywów posiadają potencjał do dalszych wzrostów, w przypadku złotego kruszcu z kolei w ostatnich dniach miał miejsce powrót pod wskazane maksima, co ogranicza szanse na dalszą dynamiczną zwyżkę. Notowania ropy i miedzi w najbliższym czasie mogą wspierać fundamenty (np. w przypadku rynku miedzi dość silnym motywem do zwyżki jest prognozowana na ten rok i przyszły nadwyżka popytu nad podażą).

Joanna Pluta, Tomasz Regulski

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: notowania | Fed | nieudany test | sytuacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »