Reklama

Szalone dni

Wiele wskazuje na to, że istotnie czekają nas szalone dni w tym tygodniu, w przyszłym miesiącu - a może jeszcze dłużej. Jak teraz wygląda sytuacja? W Grecji ma się odbyć 5 lipca referendum - i rząd, w osobie samego premiera Ciprasa, zaleca, by głosować przeciwko reformom proponowanym przez międzynarodowych wierzycieli, reformom, które tak przez skrajną lewicę, jak i prawicę, uważane są za upokarzający szantaż.

Jeśli takie nastawienie zwycięży, to faktycznie wyjściem będzie już tylko bankructwo, prawdopodobnie z opuszczeniem strefy euro włącznie. Mimo wszystko jest jeszcze jakaś szansa na dogranie spraw z Europą, nawet bez spłaty zadłużenia wobec MFW w dniu jutrzejszym. Fundusz ma w razie czego jeszcze miesiąc na ogłoszenie niewypłacalności - pytanie tylko, czy przez ten miesiąc uda się coś zrobić? Zresztą w lipcu Grecja powinna też spłacić m.in. potężne zadłużenie wobec EBC.

Reklama

Eurodolar otworzył się dziś w okolicach 1,10, notowano też kursy nieco niższe. Późnym popołudniem para wraca w okolice 1,1140-60, ale może być to zwodnicze. Po prostu po silnej luce mamy lekką korektę, natomiast nie znaczy to, że finalny nastrój musi być pro-wzrostowy. Raczej taki nie będzie, jeśli faktycznie jutro transza wobec MFW nie zostanie spłacona. Wtedy rynek poczeka na 5 lipca, a jeśli wówczas okaże się, że Grecja dalej nie chce lub nie może zawrzeć porozumienia (ostatecznie przecież wierzyciele też mają swoje granice cierpliwości) - to eurodolar powinien przez jakiś czas zmierzać na południe. Nadal uważamy, że w takim scenariuszu poziom 1,08 jest zupełnie realny.

Polskie pary

W zaistniałej sytuacji umocnił się frank szwajcarski, notowano dziś maksima na CHF/PLN rzędu nawet 4,0670. Szef SNB Thomas Jordan podał, że jego instytucja zainterweniowała, by osłabić franka - i owszem, na CHF/PLN notowano zejście do 4,0170, ale kwadrans po 16:00 znów mamy 4,0520.

Na USD/PLN dotarliśmy rano nawet do 3,8240, tj. do szczytów, od których w końcówce maja zaczął się trend spadkowy, ale teraz mamy już 3,7670, bywały nawet wartości grosz niższe. To wyraz odbijania sytuacji na głównej parze. W związku z tym sądzimy, że dzisiejsze ruchy są korekcyjnym efektem wysokiej bazy początkowej, ale nie muszą oznaczać, że spokojnie i bezboleśnie wrócimy za chwilę do 3,70 - 3,75. Raczej się tak nie stanie, jeśli w pełni potwierdzi się pesymistyczny scenariusz grecki.

Na EUR/PLN otarliśmy się o 4,2045. Tutaj złoty i tak był od dłuższego czasu powoli, ale systematycznie przeceniany, szok jest więc dużo mniejszy niż na USD/PLN. Mocne, ostre przejście przez 4,20 może otworzyć drogę do 4,25, choć jest pewna szansa, że sytuacja zacznie się uspokajać albo już teraz, albo przy 4,22 (w przybliżeniu). Wymagałoby to jednak braku dalszej eskalacji napięcia, czyli wymagałoby jakiegoś awaryjnego planu dla utrzymania Grecji w strefie.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: Teraz | dzien | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »