Reklama

Szalony rajd

Trzeba przyznać, że eurodolar musiał dziś mocno rozczarować tych wszystkich, którzy grali na jego spadek. Około ósmej rano notowano kurs 1,2360, później było już tylko wyżej - do tego stopnia, że przed godziną 16:00 wykres dotarł w okolice 1,2465. To oznacza, że przekroczone zostały trzy ważne poziomy oporu: 1,2370, 1,24 oraz, last but not least, 1,2440, linia wierzchołków z 7 sierpnia.

Trzeba przyznać, że eurodolar musiał dziś mocno rozczarować tych wszystkich, którzy grali na jego spadek. Około ósmej rano notowano kurs 1,2360, później było już tylko wyżej - do tego stopnia, że przed godziną 16:00 wykres dotarł w okolice 1,2465. To oznacza, że przekroczone zostały trzy ważne poziomy oporu: 1,2370, 1,24 oraz, last but not least, 1,2440, linia wierzchołków z 7 sierpnia.

Kolejne opory padły

No cóż, nie oznacza to bynajmniej, że blisko do zakończenia kryzysu w Strefie Euro, albo że nagle pojawiły się budujące dane fundamentalne. Walutowi spekulanci wspinają się raczej w nadziei na kolejne ustępstwa Niemiec wobec Grecji, ewentualnie na kolejną rundę amerykańskiej operacji QE. Obu scenariuszy nie można wykluczyć, dotychczasowa praktyka pokazuje bowiem, że rządy - zarówno USA, jak i krajów euro - w ostateczności najczęściej decydują się na najbardziej toporne metody leczenia kryzysów lub może stwarzania pozorów poprawy sytuacji. A do takich sposobów należy zarówno kreacja fikcyjnego pieniądza w celu rozruszania gospodarki, jak i finansowanie bankrutów. Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, że o ile sensowność takich działań można obalić na gruncie logiki (oraz etyki, biorąc pod uwagę, że dodruk pieniądza "powinien" być jedynie domeną fałszerzy, a koszt wspierania upadających państw schodzi na barki europejskich podatników), to pobudzają one wyobraźnię forexowych graczy. Pojawiły się już zresztą pierwsze sygnały, że Niemcy gotowe są przynajmniej na "drobne ustępstwa" wobec Grecji (tak twierdzi kilku niemieckich polityków), a to graczom na razie z powodzeniem wystarczy. W końcu zdarzało się, że jeszcze bardziej ogólne stwierdzenia wywoływały euforię.

Reklama

Od głównej linii trendu wzrostowego oddaliliśmy się więc sporo - i jeśli taka sytuacja się przedłuży, to trzeba będzie zacząć rysować nową linię pod wyższym kątem. Jeśli. Niewykluczone bowiem, że zyski z takiego cokolwiek podejrzanego wzrostu zostaną gwałtownie zrealizowane. Taki scenariusz uprawdopodobni się zwłaszcza wtedy, gdy rynek po raz kolejny przekona się, że obecne metody walki z kryzysem to kolejne odsuwanie problemów. Oczywiście, do tego czasu ktoś na tym zarobi...

Z technicznego punktu widzenia można pokusić się o wyróżnienie oporu na 1,2475, ale chyba bardziej istotna będzie tu charakterystyczna granica 1,25.

Znacząca rozbieżność

Na EUR/PLN sytuacja przedstawia się tym razem zupełnie inaczej niż na USD/PLN. Obecnie notowany kurs eurozłotego to ok. 4,0625. Cały czas jesteśmy więc w bardzo wąskim kanale, gdy tymczasem na USD/PLN notujemy wyraźne umocnienie się złotego, oto bowiem kurs tej pary wynosi już 3,2580. Warto jednak zauważyć, że w ostatnich dniach wykres USD/PLN potrafił w ciągu doby zaliczyć niemałą wędrówkę, jest więc możliwe, że gdy jutro się obudzimy, wykres będzie wyżej. Z przesłanek technicznych przemawia za tym wsparcie na 3,25, ale przeciw temu - fakt, że przeszliśmy dość wyraźnie przez linię trendu wzrostowego, ciągnącą się od 6 sierpnia.

Adam Witczak, FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »