Reklama

Szwajcarzy robią wiele, żeby osłabić franka

Czwartkowy poranek przyniósł mocne osłabienie szwajcarskiego franka w relacji do głównych walut.

Reklama

Kurs EUR/CHF skoczył z 1,1390 do 1,1513, a USD/CHF wzrósł z 0,7913 do 0,7987. Ten ruch na rynku walutowym wiązany jest z aktywnością Narodowego Banku Szwajcarii (SNB). Szwajcarzy robią wiele, żeby franka osłabić. Wczorajsze decyzje pokazały jednak, że póki co nie zamierzają czasowo powiązać kursu franka z euro.

SNB rozczarował

SNB poinformował w środę, że podejmie dalsze działania mające na celu przeciwdziałać umocnieniu franka. Bank wykorzysta w tym celu swapy walutowe oraz zwiększy do 200 mld CHF depozyty banków. Zapowiedź ta nie znalazła jednak uznania w oczach inwestorów, którzy na fali licznych spekulacji, liczyli na zapowiedź przyszłego usztywnienia kurs EUR/CHF. Brak jakiegokolwiek odniesienia do tego pokazuje, że ten instrument bank pozostawił sobie na koniec. A więc, gdyby notowania EUR/CHF wróciły w okolice parytetu.

SNB od dwóch tygodni stara się aktywnie walczyć z przewartościowanym frankiem. Pierwszym krokiem było m.in. obniżenie stóp procentowych. Przed tygodniem bank informował o znaczącym zwiększeniu płynności.

Z mocnym frankiem próbuje walczyć też szwajcarski rząd. Wczoraj zapowiedział on wart 2 mld CHF pakiet wsparcia dla przedsiębiorstw dotkniętych tym problemem. W tym głównie dla eksporterów, branży hotelowej i innowacyjnych przedsiębiorstw.

Nastroje na giełdach ponownie się pogarszają

Mniejsze od oczekiwań przychody oraz korekta w dół prognoz przez koncern Dell to główna przyczyna środowego spadku o 0,47% indeksu Nasdaq Composite. Akcje Dell potaniały o ponad 10%. Inwestorzy wyprzedawali też walory innego producenta komputerów, spółki Hewlett-Packard. Zakończyła on dzień spadkiem o 3,7%.

Pogorszenie nastrojów na Wall Street, mocny jen oraz obawy o sytuację w globalnej gospodarce, stały się dziś przyczyną spadków na tokijskiej giełdzie. Nikkei stracił 1,25%, kończąc dzień na poziomie 8943,76 pkt. Spadki dominowały również na większości azjatyckich parkietów. Od spadków dzień zaczynają giełdy europejskie.

Po kilkudniowym odreagowaniu panicznej wyprzedaży z pierwszych dnia sierpnia, nastroje na giełdach ponownie zaczynają się pogarszać. Jeżeli ze strony danych makroekonomicznych nie napłyną pozytywne impulsy, to indeksy bardzo szybko mogą wrócić w pobliże sierpniowych minimów.

Czwartkowe kalendarium

Czwartkowe kalendarium jest pełne ważnych raportów makroekonomicznych. Jeszcze przed południem inwestorzy poznają lipcowe dane o sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii (prognoza: 0,3% M/M). Po południu natomiast pojawi się seria raportów z Polski i USA. Główny Urząd Statystyczny opublikuje lipcowe dane o produkcji (prognoza: 3,4% R/R) i cenach producentów (prognoza: 5,6% R/R), które mogą mieć pewien wpływ na notowania złotego i polski rynek długu. Potencjalny wpływ na nastroje na rynkach globalnych będą natomiast miały dane z USA. O godzinie 14:30 będą to raporty o inflacji CPI (prognoza: 0,2% M/M) i wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych (prognoza: 400 tys.). O 16:30 zostanie opublikowana sprzedaż domów na rynku wtórnym (prognoza: 4,9 mln), indeks Fed z Filadelfii (prognoza: 3,7 pkt.) i indeks wskaźników wyprzedzających (prognoza: 0,2%).

Marcin R. Kiepas

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: frank szwajcarski | waluty | bank centralny | rynek walutowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »