Reklama

Taniejący dolar pomaga rynkom

Dolar amerykański znów silnie traci. Utrzymanie trendu dobrze wróży rynkom wschodzącym i hossie na rynku akcji.

Po wczorajszej publikacji protokołu z posiedzenia Rezerwy Federalnej w czerwcu zapanowała lekka niepewność, a na rynkach akcyjnych, dłużnych i walutowych wzrosła zmienność. Jednak gdy inwestorzy opanowali emocje, większość instrumentów uznawanych za ryzykowne zaczęła odrabiać straty z poprzednich tygodni.

Reklama

Najsilniej zyskuje obecnie srebro i złoto. W przypadku tego pierwszego wzrosty wynoszą prawie 5% (wynik z początku sesji w Europie). Drugi, bardziej spekulacyjny kruszec rośnie o 3,5% i jest to najlepszy wynik sesyjny od kwietnia, gdy nastąpiła silna wyprzedaż złota. Miedź również odrabia straty, co może sugerować, że na polskim parkiecie również mogą utrzymać się dobre nastroje. Zwyżkują również akcje KGHM, którego kurs w dużej mierze zależy od wyceny tego surowca. Pozytywnym sygnałem może być również wczorajsze odcięcie dywidendy od kursu KGHM, co jeszcze bardziej uatrakcyjni wycenę dla potencjalnych inwestorów. Patrząc na inne rynki wschodzące, większość z nich notuje wzrosty o 2,5%-3%, na czele z giełdą w Tajlandii.

Idąc dalej, na spadku wartości dolara amerykańskiego zyskują wszystkie główne waluty, na czele z dolarem nowozelandzkim, który rośnie o przeszło 2%. W tej sytuacji znów na rynek powraca strategia tak zwanego "carry trade". Jest to maksymalizacja zysków przez zadłużanie się w walucie niżej oprocentowanej i inwestowanie w walutę wyżej oprocentowaną. W tym wypadku może zyskiwać także złoty, który do dolara amerykańskiego umocnił się o prawie 2%, a kurs USD/PLN znajduje się poniżej 3,31. Złoty do euro pozostaje jednak stabilny, utrzymując się przed południem w zakresie 4,33 - 4,31.

Warto również zwrócić uwagę na "prowodyra" całej tej sytuacji, czyli dolara amerykańskiego. Wyprzedaż, jaką obecnie widzimy, być może nie jest do końca impulsem do zmiany zasad gry, ale niewykluczone, że bardziej gołębie nastawienie członków Rezerwy Federalnej USA skłania inwestorów do większego zaangażowania się po stronie ryzyka. Siła dolara amerykańskiego, mierzona indeksem dolara (USDX) w stosunku do koszyka głównych walut, słabnie, a poziom indeksu osunął się w okolice 83 pkt. Inwestorzy zapewne będą starali się domknąć lukę powstałą na wykresie, stąd kluczowe będzie zachowanie się ceny w okolicach poziomu 84 pkt. Przełamanie pułapu wyżej może zainicjować kolejną falę kupna dolara, jednak spadek poniżej lokalnych minimów będzie sugerował postępowanie odwrotu od amerykańskiej waluty. Co ważne to w mojej ocenie fakt, że nowe maksima na indeksie USDX nie były potwierdzane liczbą otwartych pozycji oraz zaangażowaniem dużych inwestorów po stronie kupna, co możemy wyczytać w ostatnim raporcie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (CFTC). Wcześniejsze szczyty przy 84 - 84,30 pkt. tworzone były, gdy zaangażowanie inwestorów w długie pozycje wynosiło około 50 tys. kontraktów netto, aktualnie jest to 10 -12 tys. kontraktów.

Mimo, że jesteśmy w trakcie wakacji i na giełdach nie powinno dziać się szczególnie wiele, widać, że inwestorzy są aktywni i starają się wyceniać przyszłość, która na razie będzie kształtować się pod dyktando taniego pieniądza płynącego z Rezerwy Federalnej.

Marcin Niedźwiecki, specjalista rynku CFD i Forex, City Index

Dowiedz się więcej na temat: tańce | waluty | amerykański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »