Reklama

Tragedia w sercu kampanii

Od początku tygodnia było jasne, że rynkami rządzić będzie niemal wyłącznie finisz kampanii przed referendum w Wielkiej Brytanii. Wczoraj emocje sięgnęły zenitu, ale nie takich emocji się spodziewaliśmy. Zabójstwo posłanki Jo Cox było jaskrawym przejawem języka nienawiści w dzisiejszej polityce.

Wczorajszy dzień zaczęliśmy od kolejnych sondaży pokazujących rosnące prawdopodobieństwo Brexitu. Sondaż telefoniczny wykonany przez Ipsos Mori pokazał najwyższą jak do tej przewagę zwolenników opuszczenia EU w tej metodzie badania, później kolejny niekorzystny sondaż opublikował Survation.

Reklama

O ile do sondaży pokazujących śladową przewagę opcji wyjścia można było jeszcze podchodzić spokojnie ze względu na spory odsetek niezdecydowanych, które teoretycznie powinien ostatecznie zdecydować o pozostaniu w Unii, o tyle sondażowa przewaga dla wyjścia na poziomie 6-7 punktów procentowych to już dużo i rynki zaczęły panikować. Firmy bukmacherskie w Wielkiej Brytanii w pośpiechu zaczęły zmieniać stawki zakładów, a indeks prawdopodobieństwa wyjścia z UE tworzony przez Bloomberg skoczył powyżej 44 proc. Reakcją były też głębokie spadki na giełdach, wyprzedaż funta i wzrost ceny franka powyżej 4.10 złotego.

Popołudnie miało jednak przynieść jeszcze większy szok. Atak, jak się później okazało śmiertelny, na posłankę Jo Cox, zaangażowaną w pomoc uchodźcom i kampanię na rzecz pozostania Wielkiej Brytanii w Unii wywołał rynkowy zwrot. Obydwie strony zawiesiły na jeden dzień kampanię, pojawiły się nawet plotki o przesunięciu referendum. Plotki zostały szybko zdementowane, ale fala ruszyła. Chociaż jakiekolwiek aktualne w tej sytuacji badania poznamy zapewne po zamknięciu rynków w tym tygodniu, utarła się opinia, iż ta tragedia rozstrzygnie o pozostaniu Wyspiarzy w Unii, gdyż wobec takich okoliczności osoby niezdecydowane tym bardziej wybiorą bezpieczną opcję.

Czas pokaże, czy faktycznie takie myślenie przełoży się na sondaże, jak na razie na funcie i giełdach mamy potężne odbicie, choć na złotego przełożyło się to nieznacznie. Wczoraj bank HSBC wydał rekomendację sprzedaży złotego za euro z celem 4.60, wskazując, że nasza waluta jest bardzo narażona na Brexit wobec problemu kredytów walutowych. W cieniu rynków globalnych poznaliśmy dane z rynku pracy. Zatrudnienie nadal rośnie w solidnym tempie, zaś dynamika płac - choć niższa niż w kwietniu, trzeci raz w tym roku przekroczyła 4 proc. r/r. To jedynie podkreśla, że polska gospodarka na ten moment nie potrzebuje niższych stóp procentowych.

Piątkowy kalendarz jest dość spokojny. W USA o 14:30 mamy dane o nowych budowach domów, w tym samym czasie opublikowana zostanie inflacja w Kanadzie. W Polsce (14:00) dane o produkcji i sprzedaży detalicznej, które pokażą, czy poprawa odnotowana w kwietniu miała trwały charakter. Pomimo zawieszenia kampanii, na rynek trafiać mogą nowe sondaże i to zapewne one będą mieć największy wpływ na notowania. O 9:36 dolar kosztuje 3.9420 złotego, euro 4.4375 złotego, frank 4.0885 złotego, zaś funt brytyjski 5.6265 złotego.

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: brexit | referendum w Wielkiej Brytanii | waluty | Ale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »