Reklama

Trudny koniec roku dla złotego

Kolejny dzień nie był udany dla złotego. Wczoraj tracił on po kilka groszy wobec większości głównych walut. Kurs EURPLN wzrósł do 4.25, CHFPLN do 3.53, a USDPLN do 3.46 - złoty nie był tak słaby wobec euro od dziesięciu miesięcy, wobec franka od ponad roku, a stosunku dolara od ponad dwóch lat.

Osłabienie złotego to z jednej strony pokłosie odwrotu zagranicznych inwestorów od walut naszego regionu - w ostatnich dniach wraz ze złotym silnie traci m. in. węgierski forint, a z drugiej możliwa gra pod obniżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w pierwszych miesiącach przyszłego roku.

Reklama

W tym tygodniu bowiem negatywnie zaskoczyły odczyty inflacji oraz produkcji przemysłowej za listopad. Co więcej opublikowany wczoraj protokół z grudniowego posiedzenia RPP wskazał, że wnioski o cięcie stóp o 50 pb i 25 pb przepadły zaledwie jednym głosem. Dlatego też słabsze dane z rodzimej gospodarki, kryzys finansowy w Rosji oraz luzowanie ilościowe ze strony ECB mogą skłonić kolejnych członków RPP do poparcia propozycji obniżki stóp - i to nawet o kolejne 50 pb. W najbliższych dniach sytuacja na rynkach powinna się nieco uspokoić, dlatego też uważamy, że przestrzeń do dalszego osłabienia jest już znacznie ograniczona.

Dwa dni po posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku wydaje się, że inwestorzy na rynku walutowym odmiennie od inwestorów giełdowych zinterpretowali zmianę słów w komunikacie. Odejście od "znacznego czasu" dla utrzymywania stóp na niskim poziomie do "bycia cierpliwym" w kwestii ich podnoszenia, z jednej strony umocniło dolara, a z drugiej wywołało najsilniejszą, dwudniową zwyżkę amerykańskich indeksów od prawie dwóch lat (SP500 wzrósł o prawie 4.5 proc.). Tym samym wydaje się, że posiedzenie FOMC stało się pretekstem do zakończenia korekt i wznowienia dłuższych trendów na rynku walutowym oraz na giełdach. Obecnie bowiem dobra koniunktura w USA nakłada presję na umocnienie dolara ale również na wzrosty na giełdach.

W trakcie sesji azjatyckiej, zgodnie z oczekiwaniami Bank Japonii nie zmienił parametrów polityki pieniężnej. Tym samym docelowa wartość, o którą BoJ co roku zwiększał będzie bazę monetarną pozostała na poziomie 80 bln JPY. Władze monetarne podkreśliły również, że w japońskiej gospodarce wciąż postępuje niewielkie ożywienie, a produkcja przemysłowa zaczyna odbijać. Co prawda w najbliższych miesiącach mało prawdopodobne wydaje się dalsze poluzowanie polityki pieniężnej, jednak działania już podjęte przez BoJ wraz z rosnącym zadłużeniem Japonii wciąż powinny przekładać się na osłabienie jena - zwłaszcza wobec dolara, którego wspiera polityka Fed.

Dziś kalendarz danych makro nie obfituje w wiele ważnych wydarzeń. Uwagę warto zwrócić w zasadzie jedynie na dane z kanady - sprzedaż detaliczną za październik oraz inflację za listopad (14:30).

Szymon Zajkowski

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »