Reklama

Trump attack

Donald Trump przymierza się do renegocjacji umów NAFTA (z Kanadą i Meksykiem) oraz TTP (z krajami Azji i Pacyfiku, bez Chin). Według obietnic wyborczych USA mają się wycofać z tych dokumentów i zastąpić je odpowiednimi umowami dwustronnymi. TTP nie została jeszcze zresztą ratyfikowana przez Kongres.

Trump attack

Reklama

Donald Trump przymierza się do renegocjacji umów NAFTA (z Kanadą i Meksykiem) oraz TTP (z krajami Azji i Pacyfiku, bez Chin). Według obietnic wyborczych USA mają się wycofać z tych dokumentów i zastąpić je odpowiednimi umowami dwustronnymi. TTP nie została jeszcze zresztą ratyfikowana przez Kongres.

Hasła Trumpa są w ostatnim czasie i wolnorynkowe (zniesienie wielu regulacji gospodarczych, obniżka podatków dla firm i dla obywateli) - i protekcjonistyczne (vide to, o czym pisaliśmy wyżej, plus chęć podwyższenia ceł)

Eurodolar w reakcji na to wszystko zdaje się być trochę rozkojarzony. Dzisiejsze wahania to ok. 1,07 - 1,0755. Pod koniec dnia mamy 1,0735. Na pozór wygląda to tak, jakby proces osłabiania dolara przyhamował czy wręcz zastopował - ale niekoniecznie. To znaczy - nie byłoby niczym dziwnym, gdyby - choćby tylko dla spekulacyjnego przetestowania rynku - gracze wygenerowali podbicie do 1,08 czy nawet 1,0870. Naturalnie będzie to też zależeć od danych makro. Jutro mamy serię PMI dla kilku krajów, w tym dla USA (tylko przemysł), zaś w piątek poznamy szacunek dynamiki PKB USA za IV kwartał 2016 roku.

Kwestia PLN

USD/PLN jest aktualnie przy 4,07. Był dziś nawet przy 4,0635. Owszem, wykres wrócił na wyższe poziomy, ale nie można przekreślać pro-złotówkowego scenariusza, o ile tylko eurodolar nie zawróci w zdecydowany sposób.

Nawiasem mówiąc, dość nieoczekiwanie pojawił się cokolwiek jastrzębi głos z RPP. Łukasz Hardt stwierdził, że prawdopodobnie stopy się nie zmienią, ale nie można wykluczyć w sposób kategoryczny podwyżki w tym roku. Słaby ten jastrząb, bo jednak chodzi o jakiś scenariusz wyjątkowy - ale zawsze coś.

Dolar-złoty wyraźnie podlega eurodolarowi, natomiast dla euro-złotego sytuacja głównej pary jest specyficzna. Mocne euro może być odczytywane jako znak utraty wiary w ostrość przyszłej polityki Fed (czyli powinno to generować aprecjację złotego), ale też jako "po prostu" mocne euro. Mocne to mocne, chciałoby się rzec kolokwialnie. I rzeczywiście - EUR/PLN pozostaje w konsolidacji, mamy 4,37. Zakres wahań to w teorii 4,35 - 4,39, w praktyce od paru dni jest dużo węższy.

Tomasz Witczak

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: TTIP | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »