Reklama

Trump nie pomaga dolarowi

Objęcie władzy przez 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych nie pomogło amerykańskiej walucie.

W mowie inauguracyjnej nie pojawiło się za wiele szczegółów dotyczących deregulacji i pobudzenia gospodarki, a Donald Trump ponownie wypowiadał się w protekcjonistycznym tonie. Rynek w związku z tym coraz bardziej zaczyna się obawiać, że na początku jego urzędowania zacznie on od wprowadzania bardziej kontrowersyjnych propozycji, a te które miały przyczynić się do przyspieszenia wzrostu znajdą się na drugim planie i na ich efekty przyjdzie dłużej poczekać. Notowania EURUSD dobiły dziś do poziomu 1.0750, a USDJPY zmierzają w kierunku 113. Jeśli okaże się, że na zapowiedziach stymulowania gospodarki się skończy, zmierzanie w kierunku parytetu w przypadku pary EURUSD może okazać się bardzo trudne w najbliższym czasie. Niewykluczone, że rynek ponownie może zachować się w myśl zasady kupuj plotki sprzedawaj fakty. Zarówno dolar jak i amerykańska giełda zyskiwała w związku z nadziejami na duży impuls fiskalny i przyspieszenie dynamiki PKB, a momencie gdy ze strony amerykańskiego prezydenta nie pojawiają się konkrety niewykluczone, że pojawi się również pewna korekta na rynku. Choć trudno ocenić jak zareaguje amerykańska waluta na działania podjęte przez Donalda Trumpa w najbliższych tygodniach, to jednak dolara powinna wspierać zacieśniająca się polityka monetarna i kolejne podwyżki stóp procentowych przez FED.

Reklama

Brak konkretnych działań stymulujących gospodarkę ze strony Donalda Trumpa może być bardziej niekorzystny dla giełdy niż dolara, bowiem mniejsze niż pierwotnie oczekiwano szanse na pobudzenie gospodarki w połączeniu z zacieśniającą się polityką monetarną mogą zaciążyć znajdującym się na historycznych szczytach indeksach. W przypadku S&P 500 cały czas jednak możemy mówić tylko o pewnej korekcie z zasięgiem 2200 pkt., a nie o zmianie trendu, który pozostaje wyjątkowo silny.

Przecena na rynku dolara oraz niepewność związana z polityką Donalda Trumpa winduje notowania złota na coraz wyższe poziomy. Jest ono najdroższe od połowy listopada i kosztuje ponad 1210 USD za jedną uncję. Ropa naftowa z kolei mimo pozytywnych sygnałów z Rosji dotyczących zmniejszania wydobycia, cofa się poniżej 53 USD za baryłkę WTI. Okazuje się w pierwszych trzech tygodniach stycznia wydobycie w Rosji spadło o 120 tys. baryłek dziennie w porównaniu do październikowego poziomu, co zdaniem rosyjskiego ministra energii bardzo dobrym tempem redukcji. Okazuje się, że jak dotąd zarówno w przypadku krajów OPEC, jak i tych spoza kartelu, cięcie wydobycia przebiega bardzo sprawnie, a elementem ograniczającym przestrzeń do dalszych wzrostów czarnego złota jest ryzyko wzrostu wydobycia w USA oraz niepewne perspektywy utrzymania limitów produkcji w drugiej połowie roku.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »