Reklama

Trump spuszcza powietrze

Donald Trump, a także rzecznik Białego Domu dali do zrozumienia, że założenia budżetowe będą uwzględniać znaczący wzrost wydatków na obronność (o 54 mld USD), co będzie musiało zostać zrównoważone oszczędnościami w innych obszarach.

Kluczowe informacje z rynków:

USA: Donald Trump, a także rzecznik Białego Domu dali do zrozumienia, że założenia budżetowe będą uwzględniać znaczący wzrost wydatków na obronność (o 54 mld USD), co będzie musiało zostać zrównoważone oszczędnościami w innych obszarach. Zapowiedziano też, że podczas wystąpienia przed połączonymi izbami Kongresu, prezydent zapowie szeroki program wydatków infrastrukturalnych.

W kontekście oczekiwanych cięć podatków, to Trump przyznał wczoraj, że trudno jest mówić o konkretach w sytuacji, kiedy problemem dla budżetu są koszty (nadal trudno jest ocenić, ile faktycznie będzie kosztować zastąpienie programu Obamacare nowymi rozwiązaniami).

Reklama

Wczoraj agencje odnotowały też wypowiedź Roberta Kaplana z oddziału FED w Dallas, który przyznał, że chciałby widzieć podwyżkę stóp procentowych wcześniej, niż później (ma on w tym roku prawo głosu w FOMC). Jednocześnie Senat zatwierdził kandydaturę Wilbura Rossa na stanowisko Sekretarza ds. Handlu.

Australia: Sprzedaż nowych domów wg. HIA spadła w styczniu o 2.2 proc. m/m. Poznaliśmy też dane nt. bilansu na rachunku obrotów bieżących (C/A) za IV kwartał, gdzie nieoczekiwanie pojawił się deficyt rzędu 3,9 mld AUD, a dane za III kwartał zrewidowano z nadwyżki 11,4 mld AUD do deficytu rzędu 10,2 mld AUD! Eksport netto w relacji do PKB wzrósł w IV kwartale o 0,2 proc. (jak oczekiwano). Poznaliśmy też dane nt. dynamiki kredytów w sektorze prywatnym (w styczniu wzrost o 0,2 proc.), oraz gospodarstw domowych (zwyżka o 0,5 proc.).

Japonia: Sprzedaż detaliczna wzrosła w styczniu o 0,5 proc. m/m (oczekiwano 0,3 proc. m/m), a wstępne dane nt. produkcji przemysłowej za styczeń wskazały na jej nieoczekiwany spadek o 0,8 proc. m/m (szacowano wzrost o 0,4 proc. m/m).

Szwajcaria: Indeks nastrojów w biznesie (KOF) wzrósł w lutym do 107,2 pkt. z 101,7 pkt. (to wyraźnie powyżej szacowanych 102,0 pkt.)

Eurostrefa: Wstępne dane nt. inflacji CPI za luty z Francji wskazały na jej wolniejszy od spodziewanego wzrost o 0,1 proc. m/m i 1,2 proc. r/r (oczekiwano 0,4 proc. m/m i 1,5 proc. r/r). Poznaliśmy też dane nt. wzrostu PKB w IV kwartale, który wyniósł 0,4 proc. k/k i 1,2 proc. r/r (nieznacznie lepiej od szacunków).

Naszym zdaniem: Trump zaczyna spuszczać powietrze z balona rynkowych oczekiwań, jakie zaczęły narastać przed zaplanowanym na 3 w nocy polskiego czasu z wtorku na środę jego wystąpieniem przed połączonymi izbami Kongresu.

Zresztą jest to też pewien fenomen, że rynki jeszcze są w stanie wierzyć w to, że szef Białego Domu jest w stanie zamienić swoją megalomanię w jakieś konkrety. Niemniej z tego, co dowiedzieliśmy się wczoraj można w jakimś stopniu nakreślić kierunek, jakim zamierza podążać nowa administracja, a ten niekoniecznie musi być pozytywny dla dolara.

Widać, że priorytetem będą wyższe wydatki na obronność i infrastrukturę. To będzie wymagało oszczędności w innych obszarach, ale już powoduje, że Trump nie chce składać podatkowych obietnic, z których musiałby później się wycofywać.

Wydaje się też, że zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że ewentualne odrzucenie przez niego ustawy o podatku granicznym, która jest w przygotowaniu przez Izbę Reprezentantów, może sprawić, że w pozostałych kwestiach podatkowych jego współpraca z Kongresem może okazać się trudniejsza. Tymczasem na wydatki na obronność i infrastrukturę dadzą się namówić także Demokraci.

Technicznie koszyk dolara BOSSA USD pozostaje w konsolidacji - wczorajszy spadek został ostatecznie wymazany i dzienna świeca to białe doji. Pozostaje, zatem czekać na dalszy rozwój wypadków, chociaż wskaźniki (takie jak MACD) bardziej przemawiają za spadkami dolara w najbliższych dniach, niż możliwością wybicia się górą.

Opublikowana dzisiaj rano niższa od zakładanej wstępna inflacja za luty we Francji, nieco schłodziła nastroje wokół euro. Jutro poznamy odczyty z Niemiec, a pojutrze dla całej strefy euro. Słabsza dynamika wzrostu CPI będzie niejako potwierdzać stanowisko Europejskiego Banku Centralnego, który ustami Mario Draghiego dość sceptycznie podchodził do wpływu ostatnich wyższych odczytów na perspektywy ewentualnych zmian w polityce monetarnej.

Niemniej pozytywnym tematem dla euro może w najbliższych dniach być temat francuskich sondaży - zwłaszcza, gdyby Emmanuel Macron zdołał pokazać lepszy wynik od Marine Le Pen w I turze wyborów prezydenckich. To mogłoby na pewien czas ocieplić nastroje przed trudnymi dla rynków wydarzeniami 23 kwietnia i 7 maja (I i II tura wyborów prezydenckich). Dla Francji ważnym miernikiem będzie też to, jaki będzie wynik wyborów parlamentarnych w Holandii. To, że wygra w nich eurosceptyczna Partia Wolności nie będzie żadnym zaskoczeniem - na szczęście tamtejszy system parlamentarny wymaga budowy wielopartyjnych koalicji, a z PVV nikt nie chce współpracować. Kluczowe, zatem będzie to na ile PVV jest niedoszacowywana, lub przeszacowywana w sondażach - wynik zgodny z wcześniejszymi badaniami opinii publicznej, lub słabszy, byłby dowodem na to, że ośrodki opinii przestają się mylić - czytaj zaniżać faktyczne poparcie dla eurosceptyków - co zostałoby dość dobrze odebrane przez rynki.

Układ techniczny na EUR/USD nie wskazuje jednak na spadki. Dzisiaj rano ładnie wybroniło się wsparcie przy 1,0568. Pierwszym celem dla zwyżek będzie trwałe złamanie oporu przy 1,0615.

W kontekście tego co powyżej ciekawie zaczyna wyglądać para EUR/AUD, która wcześniej była wykorzystywana, jako jedna z kilku (obok EUR/JPY) do hedgowania ryzyka związanego z politycznymi tematami w strefie euro. Z drugiej strony przesłanką za AUD był fakt przyjęcia przez RBA postawy wait&see, ale wykluczającej możliwość dalszego poluzowania polityki monetarnej w nadchodzących miesiącach. Tymczasem przed nami kluczowe dane z Australii, które mogą wiele namieszać. Jutro rano poznamy odczyt PKB w IV kwartale, szacowany na 0,7 proc. k/k i 1,9 proc. r/r. Tymczasem w ostatnich dniach pojawiło się kilka niezbyt dobrych publikacji (niższy przyrost zapasów w IV kwartale, a dzisiaj nieoczekiwany deficyt na rachunku C/A za ten okres). To może sprawić, że dane mogą nieco rozczarować.

Niemniej z racji faktu, że AUD/USD będzie "obciążony" Trumpem - dane o PKB są o godz. 1:30, a wystąpienie prezydenta USA o godz. 3:00, wydaje się, że lepszą alternatywą dla rozegrania ewentualnej słabości AUD może być EUR/AUD. Tu już od kilku dni widać rosnącą siłę euro w relacji do "australijczyka", która jest też potwierdzana przez wskaźniki. Impulsem wyzwalającym wyraźniejszy ruch w górę będzie złamanie oporu przy 1,3889-1,3901. To dałoby pretekst do ataku na spadkową linię trendu ciągniętą od 30 grudnia ub.r. (obecnie przy 1,3945).

Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »