Reklama

Trump znowu zatrząsnął rynkiem

Zdecydowana większość komunikatów, jakie napływały w trakcie ostatnich tygodni w kontekście prowadzonych rozmów handlowych z Chinami, wskazywała na relatywnie bliską perspektywę podpisania nowej umowy. Strony wskazywały, że najważniejsze kwestie zostały już wypracowane, a doprecyzowywane są obecnie tylko szczegóły.

Zdecydowana większość komunikatów, jakie napływały w trakcie ostatnich tygodni w kontekście prowadzonych rozmów handlowych z Chinami, wskazywała na relatywnie bliską perspektywę podpisania nowej umowy. Strony wskazywały, że najważniejsze kwestie zostały już wypracowane, a doprecyzowywane są obecnie tylko szczegóły.

W poprzednim tygodniu rynek spekulował, że negocjacje miałyby się zakończyć w najbliższych dniach, a na początku czerwca miałoby dojść do spotkania Trumpa z Xi w celu podpisania umowy. Weekendowe tweety amerykańskiego prezydenta mogą przekreślać taki scenariusz. Donald Trump wychwalił bowiem skutki sprowadzony już ceł i zapowiedział, że od piątku podniesie cła na import dóbr o wartości 200 mld z 10 do 25% dolarów, a w niedalekiej przeszłości wszystkie dobra importowane do USA będą objęte 25% taryfami. Jego zdaniem działania te mają niewielki wpływ na amerykańską gospodarkę i głównie uderzają w Chiny. W kontekście prowadzonych rozmów handlowcach podkreślił, że jego zdaniem mają one zbyt wolny przebieg. Trump zagrał vabank stawiając ponownie pod ścianą stronę chińską, która w tym tygodniu miała przybyć do Waszyngtonu aby finalizować rozmowy. Pojawia się pytanie czy Trump swoimi tweetami chciał wywrzeć presję w celu zintensyfikowania rozmów czy też faktycznie będziemy mieli do czynienia w kolejną falą wojny handlowej. Kontynuacja rozmów wisi na włosku, co przełożyło się zdecydowany wzrost awersji do ryzyka. Pod największą presją znajdują się chińskie aktywa, gdzie akcje przeceniane są o blisko 6%. Europejskie parkiety otwierają się na 2% minusach, a Dax cofnął się poniżej 12200 pkt., co jest najniższym poziomem od połowy kwietnia. Podobnej skali spadki obserwowane są na notowaniach kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy, co w przypadku S&P oznacza cofnięcie poniżej 2900 pkt. Obecnie piłka znajduje się po stronie chińskiej i decyzja o kontynuacji lub zawieszeniu rozmów będzie najbardziej istotna z rynkowego punktu widzenia w najbliższych godzinach.

Reklama

Na domiar złego do podobnego zwrotu o 180 stopni doszło w przypadku Korei Północnej, która w ostatnich miesiącach współpracowała przy demilitaryzacji, podczas gdy w trakcie weekendu nieoczekiwanie przeprowadziła testy rakiet dalekiego zasięgu, które przeleciały nad terytorium Japonii. Działania te doprowadzą do zwiększenia napięcia w regionie i pogorszenia stosunków z USA. W trakcie sesji azjatyckiej notowania USDJPY spadły w okolice 110, skąd nastąpiło odbicie, niemniej jednak dalszy sentyment zależeć będzie od wyniku amerykańsko-chińskich rozmów. Notowania WTI spadły do 60 USD za baryłkę, a złoto wróciło powyżej 1280 USD za uncję. Świetne piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy za kwiecień i wzrost ilości nowych etatów aż o 263 tys. nie odcisnęły większego piętna na dolarze, który w parze z euro pozostaje nieco poniżej 1.12.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »