Reklama

Trzy waluty - i co z nimi?

Tradycyjnie interesować będą nas euro, dolar i złoty. Zaczynamy od głównej pary - tj. od EUR/USD. Kurs dziś rano przed siódmą to ok. 1,0970. To dość wysoki poziom. Owszem, prawdą jest, że notowania powróciły na południe z poziomów jeszcze wyższych (przekraczających 1,10), ale nadal nie można mówić o prostej aprecjacji dolara.

Tradycyjnie interesować będą nas euro, dolar i złoty. Zaczynamy od głównej pary - tj. od EUR/USD. Kurs dziś rano przed siódmą to ok. 1,0970. To dość wysoki poziom. Owszem, prawdą jest, że notowania powróciły na południe z poziomów jeszcze wyższych (przekraczających 1,10), ale nadal nie można mówić o prostej aprecjacji dolara.

Technicznie sprawy mają się tak: z jednej strony, jeśli weźmiemy wykres np. w interwale 4h, 6h czy nawet dziennym, to można wytyczyć trend wzrostowy - od 13 marca, poprzez dołki z 13 kwietnia i niedawne z okolic 20 - 21 lipca. Z drugiej strony, od 18 czerwca mamy fazę spadkową. W tym wypadku można - zresztą zawsze można, analiza forexowa jest przecież do pewnego stopnia subiektywna - manipulować hipotetyczną linią trendu. Jeśli poprowadzimy ją po szczytach z 18 i 29 czerwca, to można mówić, że została dość klarownie przebita i ceny idą w górę. Jeśli jednak wziąć pod uwagę raczej szczyty z 18 czerwca oraz 10 i 13 lipca (okres chwilowej euforii greckiej), to do linii pozostało jeszcze trochę miejsca. Wygodnie jest jednak chyba połączyć też 18 czerwca i wczorajsze maksima. W takim ujęciu mielibyśmy właśnie w ostatnich kilkunastu godzinach test linii, a to by oznaczało, że teraz pójdziemy na południe, gdzieś w stronę 1,0840, do linii zwyżkowej.

Reklama

Taki obraz sugeruje też, że zakres wahań mieści się w coraz bardziej zwężającym się trójkącie. Co do danych fundamentalnych, to dziś istotne będą indeksy PMI dla Francji (9:00), Niemiec (9:30) i Eurolandu (10:00) - dla przemysłu i usług. Prognozy są skromne - zakładają minimalne zmiany lub stagnację. O 15:45 poznamy odczyt dla USA (przemysłowy). Dobre dane z USA powinny wzmacniać dolara. W następną środę posiedzenie FOMC, a 7 sierpnia - payrollsy (to w kontekście potencjalnej zwyżki stóp).

Co ze złotym?

To prawda, że na EUR/PLN jesteśmy dziś rano nieco niżej niż wczoraj, notujemy 4,1180. Zauważmy jednak, że jeśli połączymy (np. na wykresie o interwale 4h) dołek z 17 lipca i dołek z 21 lipca, to obecny kurs jeszcze mieści się w takim powstającym trendzie wzrostowym. Niewykluczone więc, że teraz notowania trochę odbiją na północ, kontynuując wędrówkę.

Na USD/PLN, jeśli weźmiemy minima z 15 maja i 18 oraz 22 czerwca - to wyjdzie nam, że skonstruowana tak linia trendu wzrostowego już została przebita, jeśli teraz mamy 3,7540-80. Tym niemniej rodząca się świeca dzienna jest na razie biała, notowania lekko powracają właśnie ponad 3,75 - a to może oznaczać, że przebicie jeszcze się nie do końca potwierdziło, że ceny mogą zawrócić.

Naturalnie będzie to zależało od tego, czy eurodolar istotnie wróci na południe, w okolice 1,09 i niższe. Są czynniki, które za tym przemawiają, tzn. operacja QE w Strefie Euro czy prawdopodobne dyskontowanie wyższych stóp w USA, wsparciem dla takiego scenariusza byłyby też słabe dane z Europy i dobre ze Stanów. Jeśli faktycznie tak miałoby być, to obecne ceny jawią się na USD/PLN jako dobre okazje do zakupów.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »