Reklama

Trzy żółte światła ostrzegawcze dla globalnych nastrojów

W ubiegłym tygodniu żółte światła ostrzegawcze dla lokomotywy o nazwie "globalne PKB" świeciły się już w trzech regionach świata. Z uwagą obserwowano konflikty w regionie MENA (Bliski Wschód i Afryka Północna), które wpływają na rynek ropy od strony podażowej.

Na rynki powróciły obawy o rozwój kryzysu dłużnego w strefie euro, co wywindowało rentowności obligacji państw grupy PIIGS na nowe maksima. Swoje dołożyła też Azja - silne trzęsienie ziemi w Japonii oraz wzrost inflacji w Chinach powyżej oczekiwań przyczyniły się do spadku nastrojów globalnych.

Inwestorzy zareagowali na niepokojącą sytuację w regionie MENA wzrostem cen ropy Brent o 17,86 proc. od początku roku. Cena skoczyła z 95,07 z początku stycznia br. do 112,05 obecnie. W tej sytuacji kluczowe jest zachowanie największego gracza na rynku - Arabii Saudyjskiej. Podczas wcześniejszych konfliktów (ostatnio była to wojna w Zatoce Perskiej) ten kraj "ratował" świat przed zagrożeniem negatywnego szoku podażowego zwiększając swoje wydobycie. Nie wiadomo, czy największy eksporter ropy będzie w stanie powtórzyć swój wyczyn. Spekuluje się, że saudyjskie złoża mogą być mniejsze nawet o 40 proc. od oficjalnych danych. Potwierdzenie tych prognoz mogłoby doprowadzić do dalszych wzrostów cen tego surowca i w konsekwencji ryzyka wystąpienia stagflacji. To z kolei negatywnie wpłynęłoby na indeksy giełdowe i waluty wrażliwe na ryzyko (taką jest np. euro).

Reklama

Żółte światło ostrzegawcze zapalono także w eurolandzie. Rynek jest zaniepokojony poziomem zadłużenia niektórych państw. Dał temu wyraz, windując rentowności obligacji greckich, portugalskich i hiszpańskich do poziomów wyższych niż podczas bessy 2007-2009 oraz kryzysu dłużnego w ubiegłym roku. Piątkowy news o zwiększeniu linii pożyczkowych dla zadłużonych państw strefy euro do 440 mld EUR to tylko doraźne rozwiązanie. Świadczy ono o determinacji przywódców politycznych Europy, ale i braku pomysłu na systemowe rozstrzygnięcie tego problemu.

Całość uzupełniają katastrofalne w skutkach trzęsienie ziemi w Japonii i rosnące problemy Chin z inflacją. Globalny obraz koniunktury gospodarczej nie napawa optymizmem. Do takiego samego wniosku doszli inwestorzy walutowi, przenosząc swoje aktywa do "bezpiecznej przystani", za jaką ciągle uważany jest dolar amerykański. W konsekwencji, w ubiegłym tygodniu spadły notowania franka, funta oraz dolara kanadyjskiego i australijskiego względem USD.

Kurs EUR/USD nowy tydzień rozpoczął z dużym animuszem, otwierając się na wysokości 1,3963 - o 62 pipsy wyżej, niż piątkowe zamknięcie (luka w górę). Później doszło do aprecjacji dolara, który umocnił się do poziomu 1,3904 względem euro do godziny 9:45. Rynek respektował wsparcie wynikające z dolnego ograniczenia luki i nastąpiło wybicie ponownie do 1,3963. Scenariusz wzrostowy może być potwierdzony przebiciem psychologicznej bariery 1,40 na koniec dzisiejszego dnia.

Od strony technicznej, bardziej prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz spadkowy. Jest on uwiarygodniony formacją wisielca, utworzoną podczas niedzielnych notowań. Dodatkowo, dotychczas rynek respektował poziom zniesienia Fibonacciego 78,6 proc. (górna czarna linia), prowadzony od fali spadków 11.2010-01.2011. Najbliższymi poziomami wsparcia dla głównej pary są 1,3901 - wynikający z dolnego ograniczenia (wsparcia) luki w górę oraz 1,3750 - to z kolei zniesienie 61,8 proc. Fibonacciego (dolna czarna linia), prowadzone od zniżki EUR/USD 11.2010-01.2011. Ich przebicie będzie sygnalizować zmianę trendu na spadkowy w perspektywie przynajmniej kilkunastu dni. W rezultacie euro może się osłabić nawet do poziomu 1,3427, wsparcia prowadzonego od minimum z 14 lutego br. (czerwona linia na wykresie).

Czynniki fundamentalne, mogące w tym tygodniu wpłynąć na kurs eurodolara to przemowa prezesa Bundesbanku, A. Webera (dziś o 13:00), jutrzejsza publikacja indeksu ZEW o 11:00 oraz dane o inflacji w strefie euro (środa, 12:00) oraz USA (czwartek, 14:30).

Bartosz Boniecki

Pobierz: program do rozliczeń PIT

Dowiedz się więcej na temat: Afryka | rynek ropy | mena | Bliski Wschód

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »