Reklama

Tydzień mieszany - putinada i zarobek w jednym

Koniec tygodnia jest dzisiaj dla rynków finansowych także końcem miesiąca i kwartału. Złego kwartału. Najgorszego - zwłaszcza w USA - od ostatniego krachu w 2008 roku. Poprzedni tydzień był też doprawdy "czarny". W tym pojawił się jednak zarobek na niektórych aktywach, także w Polsce.

Reklama

W mijającym tygodniu w Europie podjęto kilka ważkich decyzji, lecz z jedną nie sposób się zgodzić - o opodatkowaniu transakcji finansowych. KE przyjęła propozycję daniny od transakcji finansowych w UE, mocno kontestowaną przez m.in. polskie władze (jawnie przeciw wypowiadali się Tusk i Rostowski). - Jeśli taki podatek od transakcji finansowych zostanie wprowadzony, to Europa będzie mieć więcej pieniędzy.

Będzie to dyscyplinujące wobec tych instytucji finansowych, banków, funduszy - całego świata finansów - który słusznie czy niesłusznie, ale jednak jest obwiniany w znacznej mierze za obecny kryzys finansowy na świecie - mówił w środę szef naszego rządu, pytany o pomysł KE.

Racja, lecz podatek wprowadzony w całej Unii dotknie polskie banki, która za kryzys finansowy w żadnym stopniu nie odpowiadają a recesji w Polsce wszak nie mieliśmy, wobec tego do ich postępowania w Polsce zastrzeżeń być nie może. Komisja wszystkich wrzuca do wspólnego worka - oszustów i nałogowych kłamców z południa Europy i Polskę.

Na to nie ma zgody, jak nie może być zgody na postępowanie holenderskich władz wobec kibiców z Krakowa, których w czwartek w Enschede potraktowano jak bydło, profilaktycznie aresztując ludzi, samochody i autokary i wywołując międzynarodową aferę.

Takie traktowanie członków Unii - en masse - jest bezprawne. Myślę zarówno o podatkach od transakcji finansowych jak i kibicach. Unia swoją niekompetencję próbuje teraz przykryć grabieżą podatkową na lewo i prawo. A trzeba było pilnować niesubordynowane kraje w odpowiednim czasie - wskazuję na winę Europejskiego Banku Centralnego w aspekcie Grecji, Włoch, Hiszpanii i wszystkich tych krajów, które przyjęły euro i bimbały sobie potem z wszelakich wymogów.

Za to właśnie odpowiada EBC i to próbuje przykryć teraz KE. Przeciw jest nie tylko Polska, ale przede wszystkim Wielka Brytania.

Tydzień, miesiąc, kwartał minęły też zostawiając w osłupieniu inwestorów w całym świecie. We Włoszech premier Silvio Berlusconi publicznie krytykował swojego ministra finansów Giulio Tremontiego za to, że nie gra w tę samą grę co rząd i bożyszcze tłumów, 75-letni Berlusconi. Działo się to w kraju unijnym, gdzie jednak dług publiczny wynosi 129 proc. PKB. W Rosji publicznie, na oczach telewidzów prezydent Dmitrij Miedwiediew wyrzucał na zbity pysk ministra finansów Aleksieja Kudrina, który zasłynął dobrym działaniem w dłuższym czasie.

Takie hece jak opisane tutaj "putinady" nie mogły nie odbić się echem na rynkach i w zachowaniach inwestora, przysłowiowego Nowaka. Z tego też powodu nieufne jest przyjęcie wzmocnienia Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej. Wszak ratuje on niemiecki rząd, ale nie ratuje wspólnej waluty!

NBP

W tym tygodniu na rynek walutowy wpływ miała domniemana druga interwencja połączonych sił NBP i BGK. Same zapytania na tym rynku spowodowały umocnienie złotego - euro od poniedziałku potaniało do 4,4112 zł a dolar amerykański do 3,2574 zł.

Umocnił się tylko i tak mocny w całym świecie frank szwajcarski (do 3,6165 zł, zwyżka o 0,0070 zł). Przysłowiowy Nowak w pięć dni zarobić mógł z tej trójki tylko na szwajcarskiej walucie i to minimalnie (70 zł na tysiącu franków gdy sprzedawał go dzisiaj tuż po fixingu NBP).

Na rynku giełdowym Nowak mógł zarówno zarobić jak i stracić. Indeks największych spółek - WIG20 - zwyżkował od poniedziałku do dzisiaj o 4,16 procent.

Na niektórych firmach można było doskonale zarobić - akcje Makrum z Bydgoszczy podrożały w tydzień o 39,78 proc., TP SA o 2,57 procent, BPH o 7,06 procent. Były też dotkliwe spadki - np. KGHM w tydzień utracił 4 procent. Pan Nowak, jeśli tylko pamiętał o spadających cenach miedzi (w tydzień 5,58 proc., ceny tego metalu znacznie się obniżyły zwłaszcza dzisiaj po godz. 10), w tak ryzykowną inwestycję jak w KGHM chyba się jednak nie pakował.. Jeśli w papiery KGHM jednak w poniedziałek się zaopatrzył i dzisiaj musiał je sprzedać, w domu mieć będzie niechybną awanturę o głupią stratę pieniędzy. Jeśli zaś nie musiał dzisiaj sprzedawać i potraktuje papiery jako długofalową inwestycję zarobku na pewno się doczeka... Solidnego.

WALUTY, FIXING NBP

PONIEDZIAŁEK, 26 WRZEŚNIA:

1 euro = 4,4113 zł

1 frank = 3,6095 zł

1 dolar = 3,2766 zł

PIĄTEK, 30 WRZEŚNIA

1 euro = 4,4112 zł (-0,0001 zł)

1 frank = 3,6165 zł (+0,0070 zł)

1 dolar = 3,2574 zł (-0,0192 zł)

GPW, INDEKSY

PONIEDZIAŁEK, 26 WRZEŚNIA:

WIG 36 765,94 pkt

WIG20 2115,22 pkt

mWIG40 2097,10 pkt

PIĄTEK, 30 WRZEŚNIA

WIG 38 031,82 pkt (+1265,88 pkt)

WIG20 2188,73 pkt (+73,51 pkt)

mWIG40 2168,63 pkt (+76,84 pkt)

Krzysztof Mrówka

Dowiedz się więcej na temat: gielda | w polsce | zarobki | kontrakty terminowe | tym | NBP | rynki wschodzące

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »