Reklama

Tydzień na rynkach: Słaby tydzień dla złotego

Sytuacja na rynku była w tym tygodniu wyjątkowo niekorzystna dla złotego. Zarówno wypowiedź prezesa NBP oddalająca podwyżki stóp procentowych, jak i odpływ kapitału za ocean działały mocno na niekorzyść naszej waluty.

NBP osłabia złotego

Po tym, jak od wielu tygodni na rynek trafiają kolejne plotki o możliwych podwyżkach stóp procentowych w Polsce, przyszedł czas na wystąpienie prezesa NBP. Adam Glapiński jasno określił, że nawet małe podwyżki nie są rozwiązaniem obecnych problemów i nie powinny być realizowane. Rynki przyjęły tę wypowiedź jako zanegowanie szans na rychły wzrost stóp procentowych. Efektem było zamykanie przez inwestorów otwartych pozycji inwestycyjnych w złotych. To z kolei istotnie osłabiało naszą walutę. W ciągu tygodnia euro podrożało o 9 groszy, przebijając wczoraj poziom 4,55 zł. Polityka polegająca na akceptowaniu rosnącej inflacji oraz słabej waluty jest mocno na rękę rządowi. Rosnąca inflacja pozwala łatwiej zrealizować założenia budżetowe. Z drugiej strony słaby złoty jest ułatwieniem dla eksporterów. Za to wszystko przyjdzie jednak zapłacić wszystkim obywatelom w postaci inflacji.

Reklama

Zmiana podejścia za oceanem umacnia dolara

Wydarzeniem tego tygodnia na świecie z pewnością było posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w USA. Pomimo braku stóp procentowych posiedzenie było bardzo istotne. Pokazano bowiem nowe prognozy stóp procentowych na kolejne lata. Wynika z nich, że podwyżki stóp procentowych rozpoczną się o rok wcześniej, niż dotychczas oczekiwano. Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. Perspektywa szybszej podwyżki zachęciła inwestorów do kupowania dolarów. W ciągu dwóch dni dolar odrobił dwie ceny względem euro. Nie obyło się oczywiście bez umocnienia dolara względem złotego. Do słabości złotego trzeba było dodać siłę euro. W rezultacie dzisiejsze otwarcie rynków miało miejsce z dolarem droższym o 15 groszy niż tydzień temu.

Taryfa ulgowa dla frankowiczów

Wraz z osłabieniem złotego drożeje również frank szwajcarski. Tutaj jednak podwyżka jest niższa niż w przypadku euro czy dolara i sięga około 6 groszy. Powodem jest odwrót od franka przez inwestorów. Widać to dobrze po wzrostach na parze walutowej EURCHF, jest to swoisty barometr gospodarki. Im więcej ryzyk na rynkach, tym chętniej inwestorzy we frankach chowają swoje środki, jako zabezpieczenie na trudne czasy. Teraz wraz z rozwojem programu szczepień na covid oraz poprawą wyników gospodarczych przedsiębiorstw inwestorzy coraz chętniej wycofują się z franków, by inwestować w walutach mogących zaoferować lepsze stopy zwrotu.

Maciej Przygórzewski, główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »