Reklama

Tydzień pod znakiem FOMC

W tym tygodniu wszyscy tak naprawdę czekali na środowe doniesienia z FOMC, czyli Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. I w końcu się doczekali. Po drodze eurodolar powoli rósł, albowiem tydzień zaczął się jeszcze dość nisko, chwilami nawet poniżej 1,05

Czyżby korekta na głównej parze?

Reklama

. Widać było jednak - kolejno w poniedziałek, wtorek i środę - że strona popytowa próbuje wykreować korektę na eurodolarze. Być może gracze ci liczyli na względnie gołębią wymowę komunikatu FOMC i wystąpienia Janet Yellen - tj. na wymowę, która częściowo przynajmniej łagodziłaby wcześniejsze jastrzębie akcenty (np. w słowach Bullarda i Fischera), wywołane m.in. dobrymi danymi z rynku pracy.

Nawiasem mówiąc, w poniedziałek mieliśmy słaby odczyt indeksu NY Empire State (spadł z 7,78 pkt do 6,9 pkt) oraz produkcji przemysłowej w USA za luty - aczkolwiek nie można myśleć, by były to najważniejsze odczyty (choć teoretycznie oczywiście gorsze informacje z gospodarki amerykańskiej to zawsze jakiś głos za odwlekaniem podwyżki stóp).

Faktycznie środowe posiedzenie było dość złożone. Z komunikatu wykreślono sławetne słówko "patient", ale za chwilę podkreślono, że to nie znaczy, iż teraz Fed będzie "impatient" (niecierpliwy) w kwestii stóp. Obniżono prognozy bezrobocia, ale obniżono też perspektywy wzrostu gospodarczego na lata 2015 i 2016. Po raz kolejny powiedziano, że polityka Fed będzie "akomodacyjna".

Gracze w tej sytuacji doprowadzili do krótkotrwałej aprecjacji eurodolara w kierunku 1,08 i nawet 1,10. Mogło to oznaczać, że z komunikatu wybrano to, co mimo wszystko łagodziło akcenty jastrzębie - a także, że spekulacja sprowadziła kursy na tyle nisko we wcześniejszych tygodniach, że teraz trzeba było zrealizować zyski.

Szybko jednak EUR/USD się uspokoił i zszedł niżej. Teraz jednak sytuacja nie jest do końca jasna. Wsparciem są teraz okolice 1,0640 - wczoraj wykres się od nich odbił i poszedł nieco na północ, niemniej dzisiejsze szczyty, choć widzimy 1,0780 późnym popołudniem, na pewno sa niższe od tych ze środy. Co to może oznaczać? Być może tyle, że korekta nastąpiła, ale trend trwa - szczególnie że na tle innych banków centralnych (np. w porówaniu z EBC serwującym właśnie dodruk euro) Fed i tak ma najbardziej jastrzębie perspektywy. Do tego cały czas gdzieś w tle mamy kwestie Grecji i Ukrainy, nadal ważne. Jeśli więc eurodolar faktycznie zszedłby poniżej 1,0640, to oznaczałoby to zapewne kontynuację wędrówki na południe, w celu przełamania 1,05. Można podejrzewać, że pierwszym oporem będzie z kolei 1,0830, a potem 1,10, gdyby jednak miał być realizowany odmienny scenariusz.

Dolar, euro i złotówka

Na USD/PLN środowe zawirowania oznaczały m.in. chwilowe zejście do 3,75, a nawet niżej. Był to test trendu wzrostowego, jeśli za jego linię uznać połączenie dołków z grudnia 2014, końcówki lutego 2015 i właśnie wspomnianego zejścia. Mamy też drugą, niższą linię - od lipca 2014, opartą o dołki z grudnia, ta biegnie teraz przy 3,60.

Wraz z uspokojeniem na głównej parze USD/PLN szybko wrócił bardziej na północ, ale dzisiejsze popołudniowe próby podbijania kursu EUR/USD w stronę 1,08 spowodowały, że można korzystać z dobrych poziomów kupna rzędu 3,83 "z kawałkiem". Silniejsze euro spowodowało równocześnie dziś lekki wzrost na EUR/PLN, czyli osłabienie złotówki do 4,1355. Ogólnie tu dalej panuje tendencja zniżkowa, umacniająca złotego, choć tak naprawdę wyraźna aprecjacja jest blokowana w obszarze 4,11 - 4,1150. Oporem może być 4,1640 oraz oczywiście linia trendu od końca stycznia, obecnie przy 4,1470 - 4,1490.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »