Reklama

Tydzień pod znakiem wzrostu EUR/USD i osłabienie złotego

Przez większość tygodnia dolar tracił na wartości w stosunku do głównych walut. W środę kurs eurodolara przebił ważny opór 1,3750 stanowiący górne ograniczenie szerokiej konsolidacji, w której poruszał się kurs. Notowania EUR/USD zwyżkowały maksymalnie do 1,3840, w okolice szczytów z początku lutego. Nie zdołały ich jednak sforsować, kurs zawrócił i w piątek popołudniu znalazł się pod poziomem 1,3750.

Dobiegający końca tydzień, w przeciwieństwie do poprzedniego, nie obfitował w publikacje danych makroekonomicznych. Większy wpływ na notowania eurodolara miały jastrzębie wypowiedzi członków Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Lorenzo Bini Smaghi w wypowiedzi z ubiegłego piątku wskazywał na możliwość podniesienia stóp procentowych. W czwartek podobny ton przybrał również Axel Webber, prezes ECB.

Reklama

Amerykański kalendarz odczytów makro był ubogi, częściowo z uwagi na fakt, że poniedziałek był dniem wolnym od pracy ze względu na obchody "Dnia Prezydenta". Indeks Conference Board, który oddaje nastroje konsumentów osiągnął w lutym 70,4 pkt - wartość najwyższą od blisko trzech lat i znacznie przekroczył oczekiwania. W piątek zrewidowano wstępny odczyt tempa wzrostu gospodarczego w USA. PKB Stanów Zjednoczonych wzrosło nie o 3,2 proc. jak zakładał pierwszy odczyt, ale o 2,8 proc.

Na Starym Kontynencie miał miejsce odczyt indeksu niemieckiego instytutu IFO za luty. Przybrał on wartość 111,2 pkt. i nieznacznie przewyższył oczekiwania. Grudniowa dynamika nowych zamówień przemysłowych w eurolandzie była lepsza od prognoz i wyniosła 2,1 proc. m/m i 18,5 proc. r/r. W lutym indeksy PMI dla sektora usług i przemysłu strefy euro ukształtowały się na poziomie odpowiednio 57,2 i 59 punktów i również były lepsze od prognoz.

W centrum uwagi inwestorów była sytuacja w Północnej Afryce - narastające obawy o geopolityczną stabilność regionu podsycane ostatnimi wydarzeniami w Libii przełożyły się na wzrost cen tzw. bezpiecznych aktywów i przeceny na rynkach akcji. Przez cały tydzień frank zyskiwał w stosunku do dolara i kurs znalazł się w drugiej połowie tygodnia na historycznie najniższym poziomie 0,9227. Po tym jak w pierwszych dwóch tygodniach kurs USD/JPY, po wybiciu się z trójkąta, zwyżkował o blisko 3 procent, w drugiej połowie miesiąca zdołał wymazać większość tego ruchu. W ostatnich dniach cena złota przekroczyła 1400 dolarów za uncję. W czwartek zostało ustanowione tygodniowe maksimum na poziomie 1418 dolarów.

Eskalacja konfliktów politycznych w Północnej Afryce i obawy, że mogą się one rozszerzyć także na Bliski Wschód, sprawiły, że kurs ropy wystrzelił. W czwartek rano cena ropy Brent notowanej w kontrakcie na giełdzie ICE Futures Europe wzrosła do 119,8 USD za baryłkę, czyli wartości najwyższej od sierpnia 2008 roku. Libia jest trzecim pod względem wielkości wydobycia afrykańskim państwem i dziewiątym w gronie państw zrzeszonych w grupie OPEC.

Dzienna produkcja oscyluje w granicach 1,6 mln baryłek. Wprawdzie przedstawiciele Arabii Saudyjskiej - największego producenta "czarnego złota" zapewniali, że są gotowi zwiększyć wydobycie, a wolne moce wydobywcze państw zrzeszonych w OPEC około trzykrotnie przewyższają dzienne wydobycie Libii, ale w tym tygodniu ceny ropy i tak gwałtownie rosły.

Od początku dobiegającego końca tygodnia obserwować można było istotne osłabienie złotego. Negatywnie na krajową walutę w ostatnich dniach oddziaływały przede wszystkim dwa główne czynniki. Podczas poniedziałkowej oraz wtorkowej sesji złoty tracił pod wpływem gołębich wypowiedzi ze strony członków RPP. W pierwszej kolejności prezes NBP prof. M. Belka podkreślił, że styczniowa decyzja o podwyżce stóp procentowych była wyraźnym sygnałem, że RPP widzi zagrożenie inflacyjne i nie pozostanie bierna.

Dodał jednak, że nie musi to oznaczać "kaskadowego" podnoszenia stóp w kolejnych miesiącach. Kluczowymi czynnikami, które w kolejnych tygodniach mogą istotniej wpływać na decyzję członków rady będą ceny żywności oraz surowców na międzynarodowych rynkach oraz tempo wzrostu płac w Polsce. Z kolei we wtorek na rynek napłynęła wypowiedź profesora A. Glapińskiego, członka RPP, który stwierdził, że nie ma przesłanek do podniesienia stóp procentowych na najbliższym, marcowym posiedzeniu, dodając, że dla rady znacznie bardziej istotne od bieżącego stanu gospodarki jest to co wydarzyć się może w dłuższej perspektywie.

Pod wpływem tych wypowiedzi złoty istotnie osłabił się wobec głównych walut. Jeszcze do niedawna m.in. pod wpływem ostatniej publikacji danych na temat inflacji, która wyniosła w styczniu 3,8 proc. r/r, dość powszechnie oczekiwano podwyżki stóp procentowych na przyszłotygodniowym posiedzeniu RPP o 25 pb. Obecnie po gołębich wypowiedziach ze strony części członków rady prawdopodobieństwo podniesienia kosztu pieniądza istotnie zmalało. Kurs EUR/PLN podczas dwóch pierwszych sesji wzrósł o blisko 1,6 proc. do poziomu 3,9750.

W środę i czwartek złoty kontynuował osłabienie jednak tym razem główną tego przyczyną był wzrost awersji do ryzyka na światowych rynkach spowodowany narastającym napięciem w północnej Afryce oraz na Bliskim Wschodzie. Pogorszenie sentymentu na międzynarodowych rynkach przełożyło się na spadki na światowych giełdach oraz wzrost cen aktywów uchodzących za "bezpieczną przystań" tj. złoto oraz frank szwajcarski. Taki klimat inwestycyjny przełożył się na dalszą zwyżkę kursu EUR/PLN, który podczas czwartkowej sesji naruszył ważny psychologiczny poziom 4,0000. Bariera ta okazała się jednak zbyt silnym ograniczeniem i już w piątek krajowa waluta zdołała odrobić część strat schodząc w okolice 3,9700.

Nawet jeśli kolejny tydzień przyniósłby ponowny wzrost awersji do ryzyka na rynku powodujący osłabienie złotego to w przypadku pary EUR/PLN strefa oporu 4,0000-4,0200 powinna skutecznie ograniczać dalszą deprecjację krajowej waluty.

W przyszłym tygodniu kluczowym wydarzeniem będzie decyzja RPP ws. stóp procentowych. Podwyżkę kosztu pieniądza po ostatnich wypowiedziach członków rady należałoby uznać jako zaskoczenie, co najprawdopodobniej poruszyłoby kursem złotego. Warto również zwrócić uwagę na odczyt dynamiki PKB Polski za IV kwartał 2010 roku oraz publikację indeksu PMI dla krajowego przemysłu za luty.

Michał Fronc, Bartosz Sawicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »