Reklama

Tydzień ustawiony przez szefa EBC

Lekka korekta wzrostowa na eurodolarze oznacza obecnie ruch do 1,2430 - a taki możemy obserwować dziś po południu czy też wczesnym wieczorem. To wymowne, bo jeszcze niedawno poziomy te można było postrzegać jako naprawdę niskie dołki. Ale naprawdę niskimi dołkami stały się kursy rzędu 1,2370 - które obserwowaliśmy również dziś, tylko że wczesnym rankiem.

Wczoraj sprawy rozstrzygał Mario Draghi - i to jego przemówienie było kulminacyjnym punktem tygodnia. Szczytem tych pięciu dni na EUR/USD były okolice 1,2575 - zwiedzane przez wykres w wtorek i środę. Ostatecznie jednak rynek odebrał przemowę Draghiego jako gołębią. Nie określiła ona konkretnych kroków w rodzaju uruchomienia QE - ale szef EBC potwierdził, że o takim projekcie się mówi i myśli. Rynek zareagował silną przeceną euro.

Reklama

Dodajmy, że np. w poniedziałek podano indeksy PMI dla Niemiec i strefy euro - w obu wypadkach wypadły trochę poniżej prognoz. Produkcja przemysłowa Niemiec za wrzesień, której dynamikę podano w czwartek, wzrosła w relacji m/m tylko o 0,8 proc., a zakładano 2,3 proc. Z kolei np. wtorkowe dane o zamówieniach w USA okazały się ujemne, ale jednak nieznacznie lepsze od przewidywań. Ogólnie wrażenie jest takie, że gospodarka strefy euro może mieć kłopoty - i z tym oswajał nas Draghi.

Fakt, że dziś po południu EUR/USD nieco wzrósł, ale to z jednej strony naturalna korekta na koniec tygodnia (po testowaniu dołków), z drugiej strony pewien wpływ mogły mieć dane z godziny 14:30. Otóż bezrobocie w Stanach co prawda spadło z 5,9 proc. do 5,8 proc., ale np. miejsc w rolnictwie i sektorze prywatnym przybyło o kilkanaście tys. mniej niż się spodziewano.

Co nas czeka na głównej parze w przyszłości? Opór widzimy na 1,25, wyżej w okolicach 1,2625-30, potem 1,2780 - 1,28. Niewykluczone, że przynajmniej do dwóch pierwszych wartości będziemy w kolejnych tygodniach wracać, na zasadzie korekt i prób znalezienia odpowiedzi na to, w którą walutę inwestować - ale w grudniu Mario Draghi może znów zadziałać spadkowo na euro. Być może poczyni wtedy śmielsze kroki niż teraz?

Pamiętajmy, że ostateczne minima EUR/USD z roku 2012 to nawet 1,2040. W gruncie rzeczy nie jesteśmy tak daleko od nich, jak mogłoby się wydawać.

Złoty słaby - w połowie

Złoty jest w połowie słaby, co ma oznaczać, że z dwóch badanych przez nas par jedna (USD/PLN) rezyduje już bardzo wysoko (okolice 3,40 - 3,41), druga natomiast (EUR/PLN) teraz jest przy 4,2240, a ogólnie trwa w konsolidacji. Ograniczenia dolne to 4,2115-25 oraz 4,2075, ograniczenia górne sięgają 4,23 i nawet 4,2380. Stan ten trwa już od połowy października. Złoty okazuje się względnie mocny na tle słabego euro, ale jeśli EUR/USD będzie dalej schodził w dół, to wyjście z trendu bocznego na EUR/PLN zapewne i tak nastąpi górą.

Na USD/PLN mamy, jak wspomnieliśmy, wysokie poziomy. Warto wspomnieć, że minima z tygodnia to niewiele ponad 3,36, a jeszcze w środę, po decyzji RPP w sprawie stóp (stopy procentowej, jak wiemy, nie zmieniono i główna pozostała na poziomie 2 proc.), można było chwytać niezłe pozimy na zakup dolara. Tymczasem po przemówieniu Draghiego i spadkach głównej pary jesteśmy powyżej 3,40.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: szefowie | waluty | Ale | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »