Tydzień w cieniu EBC i FOMC

Poniedziałkowa sesja na eurodolarze przebiegała bardzo spokojnie. Po zeszłotygodniowej euforii wywołanej deklaracjami europejskich oficjeli ws. obrony euro czy spekulacjami odnośnie kupowania obligacji Włoch i Hiszpanii przez Europejski Bank Centralny niemal nic nie zostało. Część inwestorów zdała sobie bowiem sprawę, że przedstawiane tezy są jak na razie pustymi sloganami bez pokrycia w realnych działaniach.

Poniedziałkowa sesja na eurodolarze przebiegała bardzo spokojnie. Po zeszłotygodniowej euforii wywołanej deklaracjami europejskich oficjeli ws. obrony euro czy spekulacjami odnośnie kupowania obligacji Włoch i Hiszpanii przez Europejski Bank Centralny niemal nic nie zostało. Część inwestorów zdała sobie bowiem sprawę, że przedstawiane tezy są jak na razie pustymi sloganami bez pokrycia w realnych działaniach.

Dlatego też od pierwszej sesji nowego tygodnia ograniczali oni swoje zaangażowanie w ryzykowne aktywa i czekali na rozwój sytuacji, a zwłaszcza na posiedzenia EBC i FOMC. To powodowało, że kurs pary EUR/USD osunął się do poziomu 1,2230. Nieco więcej zmienności pojawiło się we wtorek. Nie było to jednak podyktowane publikowanymi wtedy danymi. Wzrost napędzały plotki o nowym pomyśle walki z kryzysem. Według doniesień prasowych Europejski Mechanizm Stabilizacyjny miałby posiadać linię kredytową w Europejskim Banku Centralnym.

To dawałoby mu prawie nieograniczony dostęp do środków finansowych. Pomysł ten spodobał się Francji, Włochom oraz części kierownictwa EBC. Odrzucony natomiast została przez Niemcy. Berlin sprzeciwił się również koncepcji nadania ESM licencji bankowej. To spowodowało, że kruchy optymizm załamał się i notowania eurodolara nie zdołały przebić się przez poziom 1,23.

Reklama

Oczekiwania ważniejsze niż dane

Również środowe notowania nie przyniosły dużych zmian na eurodolarze. Bykom udało się przekroczyć poziom oporu na 1,23, jednak nie miały wystarczająco dużo impulsów aby dotrzeć chociażby do okolic zeszłotygodniowych maksimów. Nie pomagały dane makroekonomiczne, na które większość inwestorów nie zwracała uwagi. Bardziej byli oni zainteresowani zbliżającymi się posiedzeniami Federalnego Komitetu Otwartego Rynku oraz Europejskiego Banku Centralnego. Perspektywa działań tych dwóch gremiów przysłaniała inwestorom inne wydarzenia. Uczestnicy rynku liczyli, że władze monetarne Strefy Euro i USA podejmą zdecydowane działania na rzecz walki z kryzysem.

Fed i EBC rozczarowują

Środowy wieczór i czwartkowe popołudnie upłynęło na rynku eurodolara w atmosferze rozczarowania. Federalny Komitet Otwartego Rynku nie zdecydował się na podjęcie kroków mających na celu dalsze poluzowanie ilościowe. Pozostał on przy dotychczasowej retoryce, co minęło się z oczekiwaniami inwestorów. Poprzez to kurs głównej pary spadł w środę w nocy z poziomu 1,23 do 1,2220. W czwartek przed posiedzeniem EBC bykom udało się odrobić straty. Rozdmuchane oczekiwania inwestorów sprzyjały apetytowi na ryzyko. Wszystko to jednak odmieniło się w czasie wystąpienia szefa EBC. W pierwszych słowach Mario Draghi dawał nadzieję, że bank powróci do programu skupu obligacji. Jednak późniejsze wypowiedzi już konkretnie nakreśliły stanowisko banku, które pozostało konserwatywne. Zostały zapowiedziane prace nad działaniami mającymi pomóc w walce z wysokimi rentownościami, jednak według Draghiego to rządy są odpowiedzialne za ich redukcję. To wszystko nie spodobało się uczestnikom rynku i kurs głównej pary ze szczytu na 1,24 spadł do wartości 1,2135.

Ważne dane z rynku pracy

Ostatni dzień tygodnia przebiegał pod znakiem uspokojenia i odrabiania strat. Kurs głównej pary powrócił ponad poziom 1,2230. Pomogły mu w tym nieco lepsze odczyty indeksu PMI dla usług oraz rynkowe plotki. Mówiono bowiem o możliwej konferencji prasowej przedstawicieli EBC jak i hiszpańskiego rządu. W tym drugim przypadku spekulowano, że władze w Madrycie mogą wystąpić z oficjalną prośbą o wsparcie ze strony EFSF. To podkręcało rynkowy optymizm. W połowie dnia kurs pary EUR/USD dotknął poziomu 1,2245 i następnie bez większych oporów zbliżył się do wartości 1,23. Poziom ten skutecznie zablokował marsz byków, jednak lepsze dane z amerykańskiego rynku pracy spowodowały, że po otwarciu sesji zza oceanem notowania eurodolara osiągnęły poziom 1,2330.

Początkowy rozdźwięk

Pierwsze godziny poniedziałkowej sesji europejskiej na krajowym rynku walutowym przebiegały pod znakiem deprecjacji złotego. Rodzima waluta odreagowywała wzrosty wywołane zeszłotygodniową euforią. Sytuacja ta nie trwała jednak długo i w końcówce sesji pary złotowe kierowały się na niższe poziomy. Bardziej to było widoczne na euro-złotym, bowiem osuwanie się kurs USD/PLN było hamowane przez spadki na rynku eurodolara. Podczas wtorkowej sesji już obie pary złotowe zmierzały w kierunku nowych minimów. Cena dolara obniżyła się do poziomu z piątkowego handlu, natomiast koszt zakupu wspólnej waluty przebił się przez wsparcie na 4,11 zł i zdoła dotrzeć do poziomu 4,10 zł. W aprecjacji złotemu sprzyjał spokój panujący na szerokim rynku oraz ciągle spadające rentowności polskich papierów dłużnych, co świadczyło o nadal dużym zainteresowaniu inwestorów zagranicznych tymi aktywami.

Oscylowanie przy minimach

Środowa sesja na krajowym rynku przebiegała dość płasko. Ceny zagranicznych walut utrzymywały się blisko poziomów wsparcia, które skutecznie broniły się przed przełamaniem. Kupującym złotego nie pomógł lepszy odczyt indeksu PMI dla przemysłu w Polsce oraz inne dane z szerokiego rynku. Było to efektem skupienia uwagi inwestorów na posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku oraz Europejskiego Banku Centralnego. Wpływ decyzji tego pierwszego gremium miał większe znaczenie dla pary USD/PLN. Kurs podskoczył z okolic 3,3365 zł powyżej poziomu 3,36 zł. W przypadku notowań euro-złotego wzrost miał łagodniejszy charakter. Osłabienie rodzimej waluty było efektem rozczarowania, jakie inwestorzy doznali po tym jak FOMC pozostał przy dotychczasowej retoryce i nie zapowiedział szybkiego uruchomienia dalszych działań mających na celu poluzowanie polityki monetarnej i rozruszanie wzrostu gospodarczego.

Działania EBC szkodzą również złotemu

Ponowne rozczarowanie spotkało inwestorów w czasie konferencji prasowej po posiedzeniu EBC. Mocno rozbudowane oczekiwania co do wystąpienia Mario Draghiego pozwoliło złotemu odzyskać większość strat poniesiony po komunikacie FOMC. Sytuacja odwróciła się jednak wraz z rozpoczęciem konferencji. Początkowe spadki zostały zastąpione dynamicznymi wzrostami i ceny zagranicznych walut znalazły się na dawno niewidzianych poziomach. Kurs pary USD/PLN przetestował istotny opór na 3,40, natomiast euro-złoty podjął próbę rozbicia wartości 4,1250. Postawa EBC zupełnie się minęła z oczekiwaniami uczestników rynku, którzy liczyli na ponowne zaangażowanie w program SMP, czy kolejne operacje LTRO.

Silna aprecjacja w końcówce

Ostatni dzień tygodnia przebiegał pod dyktando złotego. Rodzima waluta korzystając z odreagowania jakie miało miejsce na eurodolarze pod czwartkowej przecenie zyskiwał na wartości. W miarę rozkręcania się handlu ceny zagranicznych walut schodziły na coraz to niższe poziomy. W poprawie sytuacji złotego miały swój udział plotki jakoby rząd Hiszpanii miał się zwrócić oficjalnie o wsparcie do EFSFu, a także dywagacje na temat rzekomej konferencji przedstawicieli EBC także rozbudzało pozytywne emocje. To wszystko zbiegło się w czasie z dobrymi danymi z amerykańskiego rynku pracy. Lepsze wyniki zatrudnienia w sektorze pozarolniczym jak i prywatnym przysłużyły się do poprawy globalnego sentymenty, mimo rewizji w dół odczytów z poprzedniego miesiąca. Na tym tle negatywnie wypadła tylko stopa bezrobocia, która wzrosła do poziomu 8,3 proc.. To jednak nie powstrzymało złotego, który zdecydowanie umacniał się zarówno względem euro jak i dolara. W końcówce sesji para USD/PLN testował poziom 3,30, natomiast EUR/PLN zbliżyło się do 4,05.

Michał Mąkosa

FMCM
Dowiedz się więcej na temat: W cieniu | FOMC | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »