Reklama

Tydzień w cieniu huraganu

W poniedziałek notowania pary EUR/USD osunęły się i przed otwarciem sesji na Starym Kontynencie cena wspólnej waluty oscylowała na poziomie 1,2915 dolara. Na poprawę położenia euro nie wpłynęły doniesienia prasowe, jakoby wierzyciele Grecji zaproponowali kolejną redukcję długu.

W ciągu tego dnia aktywność inwestorów było dość ograniczona ze względu na puste kalendarium makroekonomiczne oraz zamknięcie rynku akcji w USA ze względu na zbliżający się huragan Sandy. Można wiec powiedzieć, że poniedziałkowa sesja przebiegała bez większych zmian.

Wtorkowe notowania eurodolara przebiegały pod dyktando strony popytowej. Już od pierwszych taktów sesji europejskiej na wartości zyskiwały bardziej ryzykowne aktywa.

Impulsem do wzrostów okazały się działania banku centralnego Japonii, który ogłosił zwiększenie programu skupu aktywów.

Reklama

Od pierwszych taktów środowej sesji kurs eurodolara wspinał się na coraz wyższe poziomy - aż do poziomu 1,30. Głównym tematem zainteresowania był powrót amerykańskich inwestorów na Wall Street oraz ich reakcja na wydarzenia związane z huraganem. Spokojnie rozpoczęli oni notowania, choć w miarę rozkręcania się handlu w USA indeksy w Wall Street zmierzały na południe.

Publikacje makroekonomiczne ze Strefy Euro popsuły nieco pozytywny klimat inwestycyjny. Stopa bezrobocia wzrosła powyżej oczekiwań prognostyków. W górę zrewidowano także odczyt z poprzedniego miesiąca. To utrudniło kupującym euro skuteczne i trwałe przebicie się przez poziom 1,30. W drugiej części sesji notowania zaczęły się osuwać. Do pogłębienia spadku doszło po publikacji słabszego od oczekiwań wyniku indeksu Chicago PMI. Wynik na poziomie 49,9 pkt. rozczarował inwestorów ze Starego Kontynentu. W efekcie w końcówce handlu londyńskiego notowania pary EUR/USD plasowały się na poziomie 1,2980.

W czwartek w Polsce był dzień wolny od pracy, ale na światowych rynkach handel nie zamilkł, publikowano wiele danych makroekonomicznych. Pozytywnie zaskoczył raport ADP mówiący o zmianie zatrudnienia w pozarolniczym sektorze prywatnym Stanów Zjednoczonych: prognoza dla tego odczytu przewidywała jedynie 135 tys. tymczasem z opublikowanych danych wynika, że w październiku przybyło 158 tys. miejsc pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA (363 tys.) również była lepsza od przewidywań i wyniku poprzedniego. Indeks PMI dla przemysłu okazał się natomiast nieco słabszy od przewidywań (końcowy odczyt na poziomie 51 pkt).

Tymczasem w Grecji Trybunał Konstytucyjny uznał, że postulowane przez rząd obniżki emerytur są niezgodne z konstytucją.

Na eurodolarze nie udało się wczoraj wznieść powyżej oporu na 1,2980. Dziś rano kurs był niższy niż 1,29 - i w zasadzie przez cały dzień kurs EUR/USD spadał. Uwagę inwestorów przyciągały głównie dane z amerykańskiego rynku pracy, które zostały opublikowane o 13:30. Stopa bezrobocia w USA zgodnie z przewidywaniami wyniosła 7,9% co jest wynikiem zgodnym z prognozą.

Mimo pozytywnych wyników z USA kurs pary EUR/USD zszedł do poziomu 1,2845. Wiąże się to z wyczekiwaniem rynków finansowych na wyniki wyborów prezydenckich w USA, a to może zwiększać niepewność uczestników rynku Forex i skłaniać ku uciekaniu w mniej ryzykowne aktywa.

W poniedziałek rano kurs pary USD/PLN tuż przed otwarciem rynków europejskich oscylował wokół poziomu 3,2095 zł, natomiast cena euro wynosiła ok. 4,1450 zł. Wynikało to z cofnięcia na EUR/USD. Słabe dane z Hiszpanii i zawirowania polityczne we Włoszech w połączeniu z wizją nadciągającego huraganu Sandy sprawiły, że klimat inwestycyjny nie był zbyt dobry, na czym traciły mniej pewne aktywa, jak polski złoty. Kurs pary USD/PLN wczesnym popołudniem osiągnął wartość 3,22 - tak było również ok. godziny 16:00. Na EUR/PLN w końcówce sesji kurs testował poziom 4,15.

We wtorek złoty zaczął zyskiwać dzięki odbiciu na eurodolarze, które było efektem doniesień z Japonii, w której rozszerzony został program skupu aktywów. Kurs USD/PLN zszedł do poziomu 3,20, natomiast EUR/PLN zbliżył się do wartości 4,14. Wsparcia te zostały jednak szybko przebite i pod koniec dnia dolar kosztował 3,1850 zł, zaś euro 4,13 zł.

W środę rano para USD/PLN oscylowała na poziomie 3,1890, zaś kurs EUR/PLN testował wartość 4,13. Pozytywnie zaskoczył polski indeks PMI dla przemysłu, choć inwestorzy wciąż dywagowali na temat przyszłych działań Rady Polityki Pieniężnej. Sytuacja zaczęła się więc zmieniać - cena zakupu dolara powróciła ponad wartość 3,18 zł, zaś euro zdrożało do 4,14 zł.

W piątek rodzima waluta umocniła się względem euro (nastąpiło obniżenie kursu EUR/PLN z 4,14 do 4,12 i niżej). Był to zapewne skutek dobrych danych czwartkowych z USA (wspomniane już ADP i liczba wniosków o zasiłek), co zmniejszyło awersję do ryzyka u inwestorów. Inwestorzy próbowali umocnić jeszcze złotego względem euro (pomagała im w tym. np. malejąca rentowność polskich "dziesięciolatek"), co częściowo się udało - kurs po godzinie 16:00 wynosił ok. 4,1060. Warto jednak zauważyć, że nie udało się zejść poniżej wsparcia na 4,10. Na USD/PLN próby umocnienia były skromniejsze, ostatecznie jednak wciąż utrzymujemy się nieco poniżej 3,20. Chęć inwestowania w waluty ryzykowne została zapewne zwiększona przez dobre dane z amerykańskiego rynku pracy (duży wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym oraz stopa bezrobocia zgodna z prognozą). W następnym tygodniu uwagę inwestorów przyciągać będą niewątpliwie wybory w USA (z racji ich wpływu na kurs eurodolara), a także decyzja Rady Polityki Pieniężnej w kwestii wysokości stóp procentowych.

Michał Palenciuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »