Reklama

Tygodniowy komentarz do rynku walutowego

Złoty w dalszym ciągu zyskuje na wartości i jest to cały czas związane przede wszystkim ze wzmożonym zainteresowaniem polskimi aktywami.

Reklama

Tydzień zaczęliśmy z poziomu 4.42, ale już we wtorek byliśmy na 4.38. W środę doszło co prawda do niewielkiego odreagowania, przez większą część dnia dolar kosztował 4.40, ale było to w głównej mierze związane z zachowaniem rynku eurodolara. Zresztą pod koniec notowań znowu osiągnęliśmy 4.39 w odpowiedzi na bardzo optymistyczne prognozy gospodarcze dotyczące Polski, przedstawione przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Dzień później polska waluta dotarła do 4.36. Znowu kupowano obligacje skarbowe, a poza tym EURO wyraźnie zyskało na wartości. Podobnie było w piątek, czego efektem jest osiągnięcie 4.325 (złotemu pomogło również przegłosowanie ustaw okołobudżetowych, które przybliżają przyjęcie budżetu na 2001 oraz poprawa inflacji).

Reklama

Tego tygodniowe zachowanie wspólnej waluty pokazuje jak trudno jest przewidywać kursy na rynkach. Od kilku tygodni mówiło się, że wygrana Busha w wyborach prezydenckich oznaczałaby osłabienie EURO w związku z programem gospodarczym republikanów. Tymczasem nic takiego się nie stało. Więc o co chodzi? Wbrew pozorom wszystko się zgadza. Waluta europejska rzeczywiście straciła, tyle tylko, że wcześniej, tzn. jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem zwycięstwa byłego gubernatora Texasu. Po prostu otwierano pozycje spekulacyjne licząc na przychylne dolarowi rozstrzygnięcie (po wtorkowej decyzji sądu było to bardzo prawdopodobne). Kiedy zatem wszystko stało się jasne spekulanci zaczęli zamykać pozycję, realizować zyski i w efekcie wspólna waluta zaczęła zyskiwać. W dodatku opublikowano dobre informacje o nastrojach konsumentów w Niemczech, a dane makroekonomiczne dotyczące USA wciąż wskazują na sukces polityki schładzania gospodarki. Pod koniec tygodnia EURO przekroczyło więc 0.89, docierając w najlepszym momencie nawet do 0.90.

Co będzie w przyszłym tygodniu? Nie powinno być słabiej. Nawet gdyby informacje o produkcji przemysłowej były gorsze od oczekiwań, mogłoby dojść jedynie do niewielkiego osłabienia. Na rynku panuje zbyt duży optymizm. Poza tym Sejm powoła prawdopodobnie Leszka Balcerowicza na prezesa NBP, co da kolejny bodziec wzrostowy. Rynek jest co prawda bardzo płytki i nawet niewielkie zlecenia mogą dość wyraźnie "przesunąć" poziomy, ale z drugiej strony zbliżające się Święta skutecznie zniechęcają do aktywności, zleceń nie powinno więc być dużo. Polska waluta będzie zapewne przede wszystkim podążać za zmianami na eurodolarze.

Dowiedz się więcej na temat: waluta | komentarz | ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »