Reklama

Tym razem Trump stawia na infrastrukturę

Podczas poniedziałkowej konferencji Donald Trump częściowo nakreślił czego inwestorzy powinni spodziewać się po jego najbliższym wystąpieniu przed Kongresem, które odbędzie się w nocy z wtorku na środę czasu polskiego. Prawdopodobnie nie usłyszymy podczas niego wielu szczegółów obiecanych przed niespełna trzema tygodniami zmian w systemie podatkowym, gdyż mamy je poznać dopiero jak administracja oszacuje koszty uchylenia Obamacare.

Tym razem Donald Trump postawił na wydatki infrastrukturalne i zapowiada ich duże zwiększenie, co napędzało zwyżki przemysłowego Dow Jonesa, który odnotował 12 wzrostową sesję z rzędu. Inwestorzy nie przejęli się więc zbytnio oddaleniem w czasie zmian w systemie podatkowym, a uwierzyli w pobudzenie inwestycji. Bez względu na to czy impuls fiskalny będzie opierać się na cięciach podatków, czy zwiększaniu wydatków aktualne pozostaje jednak zagrożenie wzrostu deficytu oraz długu publicznego. Jak na razie inwestorzy wierzą w każde słowo Trumpa i nie dyskontują ryzyk związanych z jego polityką. Brak cofnięcia indeksów w wyniku prawdopodobnego rozczarowania brakiem szczegółów zmian w systemie podatkowym potwierdza jedynie siłę obecnego trendu wzrostowego na Wall Street, szczególnie, że nie można jeszcze wykluczyć scenariusza, w którym Donald Trump podtrzyma chęć obniżenia podatku korporacyjnego do 15%, ponownie bez podania konkretów z tym związanych, co mogłoby dać dalsze paliwo do wzrostów.

Reklama

Zapowiedź silnego pobudzenia inwestycji infrastrukturalnych przełożyła się na wzrost rynkowej wyceny podwyżki stóp na najbliższym posiedzeniu FED, która skoczyła do 48%. Notowania amerykańskiej waluty pozostają jednak względnie słabe, a para EURPLN notowana jest tuż poniżej 1.06. W oczekiwaniu na zaprezentowanie przez Donalda Trumpa szczegółów impulsu fiskalnego zmienność na rynku walutowym nie jest duża, choć wydaje się, że amerykańska waluta posiada przestrzeń do aprecjacji. Mocny pozostaje japoński jen, a para USDJPY znajduje się tuż powyżej wsparć w okolicach 112. Poznaliśmy dziś nieco słabsze od oczekiwań dane z japońskiego przemysłu, które paradoksalnie oddziaływały w kierunku umocnienia jena. W trakcie sesji azjatyckiej opublikowane zostały również dane dotyczące bilansu płatniczego z Nowej Zelandii oraz Australii, te jednak nie miały większego wpływu na notowania walut Antypodów. Notowania złota natomiast po podejściu w okolice 1260 USD cofają się o przeszło 10 USD, co ma prawdopodobnie związek ze wzrostem szans na marcową podwyżkę stóp procentowych przez FED. Zapowiedź silnego zwiększania wydatków będzie skłaniać bowiem amerykańską Rezerwę Federalną do szybszego zacieśniania polityki pieniężnej.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »