Reklama

Układ techniczny kursu EUR/USD coraz bardziej preferuje scenariusz głębszych spadków

Temat Grecji wciąż nie schodzi z pierwszych stron raportów rynkowych i pozostaje głównym driverem na globalnych rynkach finansowych. W ocenie europejskich polityków Grecy nadal nie dają wystarczających gwarancji, że będą realizować reformy, ci drudzy z kolei zarzucają strefie euro, iż ta zaczyna postępować wbrew interesom Aten.

We wtorek na rynek napłynęły niepokojące informacje, iż ministrowie krajów E17 rozważają możliwość opóźnienia pomocy finansowej dla Grecji nawet do kwietniowych wyborów parlamentarnych w tym kraju. Jako alternatywę wskazywano możliwość przekazania Grekom tylko tej kwoty, która będzie konieczna na obsłużenie płatności zapadającej 20 marca br. na około 14,5 mld EUR.

Reklama

Informacja ta stała się impulsem nie tylko do ograniczenia porannych wzrostów euro/dolara, ale doprowadziła w godzinach popołudniowych środowej sesji do osłabienia euro wobec dolara do 1,3020.

Układ techniczny kursu EUR/USD coraz bardziej preferuje zatem scenariusz głębszych spadków (na co zwracaliśmy uwagę w ostatnim raporcie. Niemniej kluczowa strefa wsparcia rozciągająca się pomiędzy 1,303-1,305 wciąż się dzielnie broni. Sprawa nie jest zatem do końca przesądzona, jednakże prawdopodobny wydaje się obecnie udany test 1,30 USD, który może sprowokować ruch w kierunku 1,29-1,295 USD. Następnie (przy negatywnym przebiegu wydarzeń) euro/dolar mógłby zacząć kierować się ku strefie 1,28-1,265 USD, gdzie znajdują się minima ze stycznia br.

Pogorszenie nastrojów na rynku globalnym znalazło odzwierciedlenie w notowanych naszej waluty. W środę, już przed południem kurs EUR/PLN zaczął śmielej iść na północ, kończąc sesję europejską na poziomie ponad 4,20.

Pretekstem do osłabienia złotego stał się też wydźwięk publikacji krajowych danych makroekonomicznych. GUS podał bowiem, że w styczniu inflacja CPI w Polsce wyhamowała do 4,1 proc. r/r z 4,6 proc. r/r miesiąc wcześniej, wynosząc mniej niż szacował rynek (4,2-4,3 proc. r/r). Niższa inflacja to niższe prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych przez RPP, a zatem niższa stopa zwrotu z inwestycji złotowych.

Negatywnie na PLN mogły wpłynąć też słowa ministra finansów Jacka Rostowskiego, że "w II i III kwartale jakaś część środków z Unii Europejskiej będzie wymieniona w Narodowym Banku Polski". Oznacza to, że popyt na złotego istotnie zmniejszyłby się, bowiem BGK nie wymieniałby już środków walutowych bezpośrednio na rynku.

Sytuacja techniczna na wykresie EUR/PLN wskazuje na możliwość kontynuacji wzrostu kursu i krótkoterminowo nawet testu poziomów 4,25-4,29. Dopiero spadek awersji do ryzyka na świecie pozwoliłby na powrót euro w okolice 4,15 PLN i niżej.

Joanna Bachert, Biuro Strategii Rynkowych PKO Banku Polskiego

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Dowiedz się więcej na temat: waluty | EUR/USD

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »